Rowerowy zawrót głowy - www.bieszczady.info.pl    
       
 
   
 
 

Rowerowy zawrót głowy


2001-09-05 00:00:00 ostatnio zmieniony: 2004-02-01 14:36:20
as  


No słowo daję! By rowerem jeździć po Bieszczadach trzeba być kamikadze!
Znów byłam na trasie, tym razem do południa. Skompletowałam już jaki taki sprzęt, nawet dostałam od kumpla ekstra koszulkę z goratexu, nie byle jaką no i w moich ulubionych kolorach, (ale to podobno babski punkt widzenia na sprawę), bo takowa koszulka, dlatego jest taka ekstra, że "oddycha", czyli człowiek nie topi się we własnym pocie! No chwała wynalazcom za pomysł, a kumplowi za dobre serducho! Idąc za ciosem fundnęłam sobie odpowiednie spodenki z "pieluchą", kolejne udogodnienie dla narażonych na niewygody kolarzy. Jeszcze kilka drobiazgów i dzieci na wsiach krzyczą za mną "O! Patrz!! Kolarz jedzie, kolarz!" -fajne uczucie. Niestety, aby poczuć się choć trochę jak zawodowiec lub przynajmniej pół-zawodowiec, trzeba gdzieś trenować. To w drogę. Wszystko niby ładnie, krajobrazy cudne, ale nie dla człowieka na rowerze! O nie! Chcesz przeżyć, nie spuszczaj oczu z drogi! Chwila nieuwagi i już siodełko daje ci w głowę, a ty leżysz i widzisz jak przejeżdżający samochód masakruje resztę twojego sprzętu. Ścieżki rowerowe? Ano powstają, powstają. Bo i tu wreszcie co poniektórzy zrozumieli, że coś oprócz widoczków trzeba turystom zaproponować. Tak, ale nie oszukujmy się to jeszcze pionierska robota, a nawet jak już jakaś trasa dla rowerów jest, to jeszcze nie ma tak dobrze, żeby móc ominąć drogę główną. A tu już zaczyna się walka o przetrwanie. O dziurach w drogach już pisałam. Są dziury, dziurasy i dziurki do wyboru do koloru - można czasami zwątpić, że w ogóle da się przejechać bez urywania sobie czegokolwiek w sprzęcie. Pobocze? Jakie pobocze?! Kto tu się będzie martwił o jakiś skraj drogi; grunt, że środkiem da się jeszcze przejechać! Kamienie, żwir, piach, śmieci (wyrzucane przez rozkoszne dzieci - idące za przykładem rodzicieli. Szybko szybkę w aucie w dół i frrrrrrru), poza tym zmasakrowane psy, koty i inne stworzenia co miały nieszczęście zakończyć tak strasznie swój żywot. O pseudo poboczach to ja mogę długo pisać, bo jest ich do wyboru do koloru, a to kilkanaście centymetrów różnicy poziomów i brzeg asfaltu tak poszarpany, a to tak wybrzuszony, pofałdowany i zakręcony, że jak ktoś nań wjedzie w chwili desperacji wjedzie (bo go jakiś kierowca po prostu spycha), to niech lepiej uważa na zęby. Bo mu się jeszcze - jak właśnie ma na końcu języka to, co powiedziałby takiemu kierowcy - zęby z dolnego garnituru gotowe wbić w podniebienie! Jednym słowem, jak ktoś jest przywiązany do swych drugich zębów i nie chce za szybko nabawić się trzecich, to niech omija nasze pobocza.


Kierowcy... O tu to zapowiada się dłuższa wyliczanka. Bo nasi polscy kierowcy, to nie jacyś tacy sobie mistrzowie kierownicy! O nie! Każdy z nich ma to coś we krwi... zew krwi??? Tragiczne bilansy tegoż zewu widzimy codziennie w TV, tylko pobudki są różne:
Narwani, nerwowi i sfrustrowani...
Narwani
Akwizytorzy wszelkiej maści, co to upał nie upał, spieszą się na łeb na szyję od sklepu do sklepu, by towar upchnąć.
Szpanerzy z super markowymi brykami to lubią pokazać, ile z maszyny można wycisnąć! Niech inni zobaczą, jakiej to bryczki się Kowalski dorobił i niech poczują ten pęd powietrza jak ich bierze!!!
Nerwowi
Ojcowie dzieciom, co z całą swoją czeredą nad wodę pędzą, by czem prędzej walnąć się na kocyk, ale póki co, dzieciary się tłuką, żona jęczy nad uchem, a więc szybciej, gazu!
Właściciele krążowników o mocy koni, że ho ho i jak tego nie wykorzystać?!
Sfrustrowani, ci to są najgorsi...
Właściciele Maluchów. "Co, co!!!! Maluch? A właśnie, że maluchem można wyciągnąć 150!!! A i więcej też! Zwłaszcza jak to maluch "po tatusiu", a panna piszczy na drugim fotelu (zauważyłam, że to autko stało się teraz młodzieżowe - kiedyś - szczyt marzeń każdego Polaka po 30-tce, dziś tanizna na którą może się młody szarpnąć jak chce być "gościem mobilnym").

Skoda, Polonez, Duży Fiat - wszystko grat, że klekocze na zakrętach (słychać takiego delikwenta z daleka, niestety, jedno co można wtedy zrobić to modlić się w duchu, żeby z naprzeciwka nic właśnie nie jechało i by siła odśrodkowa na zakręcie wywaliła go jak najdalej od roweru).
A, jak mogłam zapomnieć i nie ująć w spisie:
Kierowcy Tirów, autobusów i innych ciężarowych czyli "Kto mi podskoczy na tej szosie?!" - bez komentarza (nie nadaje się do druku).
Na zakończenie tej wyliczanki jeszcze jeden gatunek: "Tylko ja jestem najlepszym kierowcą na świecie, inni jeżdżą jak palanty! Kto im dał prawo jazdy lub wstęp na drogę??!!"


Tak.. i tu już sobie przechlapałam u większości kierowców, ale zaznaczam, że jest jeszcze margines normalnych - choć ci są uważani przez wyżej wymienionych za wrogów.
Ktoś może powiedzieć "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia", co tu oznacza: jesteś "za kółkiem" - wyklinasz rowerzystów, jedziesz rowerem - psioczysz na kierowców. A zapewne są i niektórzy rowerzyści, którym też coś by można było zarzucić. Ale proszę mi pokazać przypadek, że to rowerzysta zabił kierowcę samochodu (nie mylić - że spowodował wypadek, bo to się oczywiście zdarza). A meldunki z ulic naszego kraju? Codziennie ginie kilkunastu rowerzystów. Proszę się więc zastanowić, kto musi mieć większy kredyt zaufania: jadący krajem szosy rowerzysta słyszący za sobą warkot jakiegoś samochodu (że ten nie wjedzie mu w plecy lub chociażby nie zepchnie do rowu), czy kierowca tego samochodu, (że rowerzysta nie wjedzie mu w ostatniej chwili pod koła)??? KTO?
Teraz zwłaszcza w sezonie urlopowym trzeba mieć mocne nerwy, żeby spróbować gdzieś dojechać drogą np. na Solinę, oj nie polecam, zwłaszcza po południu w piątek i niedzielę. Chciałoby się zakrzyknąć: "Ludzie i gdzie się tak spieszycie? Jeśli kilka minut później dotrzecie do celu, tragedia?". Wiem, że niczego nie zmieni fakt, gdy zacytuję przepisy ruchu drogowego i przypomnę, że rowerzysta jest równoprawnym użytkownikiem drogi. Ale jeśli choć jeden kierowca, po przeczytaniu tego felietonu zwolni, widząc rower na drodze, uznam to już za sukces!
Och! Jak mi się marzy Holandia - rowerowy Raj!!!


as



Echo Bieszczadów   Dodaj swój komentarz.
 
 
 
 

Znajomość prawa pomaga

2008-09-02 15:17:58

Znajomość prawa pomaga - to projekt realizowany przez Stowarzyszenie Kobiet Bieszczadzkich „Nasza Szansa” z Leska mający na celu przeciwdziałanie przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.
więcej czytaj więcej

Można inaczej - SOS w Lesku
Moje prawa - moją szansą!
Edukacja ekologiczna
Wystawa w Czarnej

  archiwum Archiwum


Webcam - Ustrzyki Górne

webcam www.bieszczady.info.pl  na Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne



Szukaj w bieszczady.info.pl
 
Ciekawe serwisy
Mazury Zakopane
Karkonosze Online Przemyśl
Kwatery, pensjonaty,noclegi
Spływy kajakowe, Kajaki, Mazury
Hotele w Warszawie
 
  © Bieszczady Wirtualnie 1998 - 2008    
Kontakt  Prywatność  Reklama
Liczba osób na www.bieszczady.info.pl: 5