W kwietniowym numerze miesięcznika "Echo Bieszczadów" ukazała się interesująca, ilustrowana fotografiami notatka o obchodach 85 rocznicy poświęcenia cmentarza z I wojny światowej. Na starej fotografii ludzie z tamtego okresu, którzy zadbali o godny pochówek setek żołnierzy trzech armii poległych na polach bitewnych w okolicach Leska. Obok starej - nowe, kolorowe, dzisiejsze fotografie i obecny stan odbudowywanego cmentarza. Cmentarza - zabytku, który się podnosi jak Feniks z popiołów. Pan Stanisław Maciela przez wiele lat trudził się i zabiegał o zebranie materiałów oraz rekonstrukcję tego zabytkowego cmentarza wojennego. Należą mu się słowa uznania za niezwykłą w dzisiejszych czasach pamięć o dość dawnej, choć nie zamierzchłej jeszcze przeszłości. Autor utrwala ślady materialne, a przecież także duchowe. W tym przypadku ślady lokalne, leskie, a równocześnie światowe. Poświęcenie to odbyło się 30 kwietnia 1916 roku. Była to niedziela wielkanocna w obrządku greko-katolickim.
Miejsce tych dawnych grobów żołnierskich stopniowo poddawało się zniszczeniu, drewniane krzyże wykruszały się, teren okrawany był z różnych stron, ślady zarastały trawą, historia popadała w zapomnienie. Jeszcze trochę - niewiele przecież brakowało - a mógłby powstać tam np. parking lub inne potrzebne dzisiaj obiekty. Tekst p. S. Macieli stwarza mi okazję bym przytoczył trochę osobistych wspomnień dotyczących tego szczególnego miejsca.
Widok tego cmentarza utrwalił mi się w pamięci już pod koniec lat dwudziestych. Wtedy to, kilkanaście lat po tamtych wojennych zdarzeniach, ludzie jeszcze na świeżo pamiętali o I wojnie światowej, o bitwach z okolic Leska oraz poległych i zmarłych żołnierzach. Jako małe dziecko, w dzień zaduszny chodziłem z moją babką, Pauliną Domaradzką zapalać świece na rodzinnych grobach. Było to dla mnie duże przeżycie. Przechodziliśmy obok cmentarza wojskowego i tam także zapalaliśmy kilka świeczek. Babka opowiadała gdzie w czasie wojny w Lesku były szpitale wojskowe: w zamku, wikarówce i szkole. Zwożono tam rannych żołnierzy. Panowały choroby zakaźne. Z magistratu wyznaczano furmanki, by w nocy przewozić zwłoki zmarłych ze szpitali na cmentarz. Taka powinność wypadła też parę razy na mego dziadka Michała Domaradzkiego. Był on drogomistrzem i miał służbową podwodę. Dziadek był już wówczas leciwy, więc na ten smutny szarwark jeździł jego syn Leon. Babka wspominała jak Leon wracał z tych nocnych wypraw. Przyjeżdżał pełen strachu i przerażenia. Nie dość, że noc i przewożenie zmarłych, wozić musiał nagie prawie zwłoki, często bezimienne do przygotowanych już dołów - grobów. Na cmentarz zwożono też zwłoki z ekshumacji z tymczasowych grobów na placach bitew z okolicy. Za mojej pamięci teren cmentarza był znacznie większy, składał się z 3 części. Główna, największa - to obecnie zrekonstruowany cmentarz. Druga część pierwotnego cmentarza obejmowała przyległy obszar od potoczku aż do samego muru cmentarnego. Koło muru była jedynie wąska ścieżka. W tej części były duże prostokątne groby masowe i bezimienne oraz nieliczne pojedyncze mogiły z krzyżami. Gdy kilka lat później byłem już w szkole, w przeddzień zaduszek chodziliśmy z całym naszym kołem PCK porządkować wojskowy cmentarz. Ale robiliśmy porządki tylko na części głównej sięgającej do potoczku. Druga część, którą nikt się nie zajmował, była całkowicie opuszczona i zadeptywana, krzyże poupadały, uległa degradacji i została zapomniana. Babka prowadziła mnie też przez trzecią część tego wojennego cmentarza. Był to teren po drugiej stronie drogi prowadzącej do głównej bramy. Obecnie są tam nowe groby włączone do cmentarza leskiego. Wówczas część ta otoczona była drzewami od strony pól, potokiem od dołu i sięgała do kostnicy, a tam graniczyła ku górze z cmentarzem. Za kostnicą, na styku mogił wojennych i grobów leskich pochowany był Wojciech Domaradzki, drogomistrz kolejowy, brat mego dziadka Michała. Dziś w tej trzeciej części nie ma żadnych śladów grobów żołnierskich. Nowe pochówki rozpoczęto tam już w 1940 roku w czasie II wojny światowej. W czasie tamtego uroczystego poświęcenia wojennego cmentarza, w roku 1916, oprócz zdjęcia opublikowanego przez p. Macielę, zostało wykonane drugie zdjęcie. Z góry, od strony muru cmentarnego widać wyrównane szeregi świeżo usypanych zbiorowych i pojedynczych mogił. Na każdym krzyżu jest wieniec. Wśród grobów nie ma nikogo. Ludzie zgromadzili się wokół całego terenu. Duża grupa stoi przy drodze, gdzie miał miejsca akt poświęcenia i gdzie jest brama wejściowa ku mogiłom. Szeregi ludzi stoją też od strony miasta, gdzie na horyzoncie widać zabudowania ówczesnej plebani greko-katolickiej, a także od strony pól, z tyłu cmentarza. Na pierwszym planie są dzieci, młodzież i ludzie z okolicznych wiosek, a także parę osób z Leska i Huzel. Wszyscy ubrani są w miarę uroczyste ówczesne stroje z okazji świąt wielkanocnych.
Oba zdjęcia wykonane zostały prawdopodobnie przez wojskowego fotografa. Bolesław Baraniecki
Warszawa październik 2001
|