Od dłuższego czasu mówi się w Lesku o budowie oczyszczalni ścieków. Czym innym jest dyskusja, a czym innym konkretne działanie na rzecz jej powstania. Skoro słyszy się, że ruszyła, to trzeba zapytać, co w tej sprawie może powiedzieć burmistrz Leska - Robert Petka.
Jakie działania i kiedy zostały podjęte z myślą o oczyszczalni?
R.P. Obecnie pracujący Zarząd zawarł w swoim programie wyborczym rozwiązanie kwestii gospodarki wodno-ściekowej w mieście i gminie. Zastaliśmy zapis w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego, dotyczący lokalizacji przyszłej oczyszczalni ścieków. Taki zapis funkcjonował jeszcze przed rokiem 1994. Okazało się, że istnieje potrzeba dokupienia gruntów, aby inwestycja mogła być zrealizowana na odpowiednim poziomie. Należy podkreślić, że osoby, do których zwróciliśmy się o odsprzedanie ziemi, podeszły do tego bardzo życzliwie. Były to: pp. Zofia Pecka i Iza Stefańska z Posady.
Oprócz wymienionych planów nie dysponowaliśmy żadną szczegółową dokumentacją, pozwalającą na rozpoczęcie prac na budowie.
Stąd wniosek, że dopiero obecny Zarząd rozpoczął nowy etap prac na rzecz tej budowy. Proszę przedstawić po kolei, i jak ruszało całe przedsięwzięcie?
R.P. Ten Zarząd i Rada objąły urząd pod koniec 1998 r., więc początek działań w tym zakresie należy wyznaczyć na rok 1999. Zaczęliśmy od zlecenia "Studium Wykonalności Ochrony Zlewni rzeki San". Była to koncepcja, która miała odpowiedzieć, czy mamy w planach ujmować jedną dużą oczyszczalnię dla całej gminy, czy kilka mniejszych. Uzyskaliśmy decyzję o warunkach zabudowy. W roku 2000 ogłosiliśmy przetarg na wykonanie projektu technicznego. Przetarg wygrała firma "Pro-eko" z Rzeszowa. W tymże roku zleciliśmy jej wykonanie projektu technicznego. Po "drodze" było szereg bardzo trudnych uzgodnień. W 2001 r. uzyskaliśmy prawomocne zezwolenie na budowę. Wtedy też podjęliśmy negocjacje z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska, dotyczące sposobu finansowania tej inwestycji. Równolegle przeprowadziliśmy procedurę przetargową, która miała na celu wyłonienie wykonawcy. Ten przetarg wygrała firma "Hydrobudowa" z Rzeszowa. Uzyskaliśmy promesę z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska na preferencyjną pożyczkę na ten cel (oprocentowanie 1,5% w skali roku) oraz bezzwrotną dotację w kwocie 504 tys. Po zakończeniu budowy liczymy na 15-20% umorzenie pożyczki.
Mamy zapewnienie ze strony wykonawcy, że przy budowie będą zatrudnione osoby bezrobotne z naszej gminy, liczymy także na to, że podwykonawcami będą miejscowe firmy.
Mamy koniec roku, więc już można powiedzieć, co będzie się działo na placu budowy w następnym roku? Kiedy inwestycja będzie zakończona?
R.P. Inwestycja już się rozpoczęła. Przez cały następny rok pełną parą będą szły roboty przy niej. Tak będzie do połowy 2003 roku, kiedy nastąpi wstępny rozruch. Zakończenie inwestycji nastąpi końcem 2003 roku. W tej chwili trwają prace nad projektem technicznym wykonania sieci kanalizacji sanitarnej w mieście. Do czasu uruchomienia oczyszczalni będą trwały prace nad poprawieniem istniejącej sieci i budową nowej tam, gdzie jej do tej pory nie było. Program docelowy zakłada skanalizowanie całej gminy, ale jest to proces rozłożony na kilka lat. W tych planach muszą być uwzględnione kolektory, przepompownie i pozostała infrastruktura, konieczna do prawidłowego funkcjonowania tej inwestycji. W tej chwili trwają intensywne prace w gminie Baligród, by jak najszybciej chronić wody Hoczewki, które wpadają do Sanu. Gmina Solina oddała w tym roku oczyszczalnię do użytku; teraz buduje pozostały system. Program dotyczący tego tematu będzie realizowany i w pozostałych gminach naszego powiatu.
Czy projekt wybudowania jej w miejscu bardzo atrakcyjnym tj. nad Sanem nie jest usytuowaniem błędnym? Obok jest przełom Skałek Wolańskich. Co przemawiało za taką lokalizacją?
R.P. Na pewno wcześniejsze uzgodnienia związane z planem zagospodarowania przestrzennego. Te procedury, bardzo długotrwałe, mieliśmy na początku za sobą, a to nam pozwoliło zaoszczędzić co najmniej dwa lata. Gdybyśmy chcieli zaczynać od początku, to dziś nie mielibyśmy nawet pozwolenia na budowę. Drugi argument jest taki, że jest to najniżej położony teren dla miasta Leska, dlatego grawitacyjnie będzie można przesyłać ścieki. Po trzecie oczyszczalnia jest bardzo nowoczesna, nieuciążliwa dla środowiska i w sposób naturalny jest wkomponowana w tamten pejzaż. Mogę powiedzieć, że atrakcyjnych miejsc w naszej gminie jest naprawdę bardzo dużo. Chciałbym doczekać chwili, kiedy choćby 50% będzie należycie wykorzystane i zagospodarowane. Aby tak się stało, musimy zadbać o środowisko naturalne i to czynimy.
Jest to jedna z największych inwestycji w historii gminy i wierzę, że warto było ją podjąć, tak jak kilka lat temu gazyfikację, która dzisiaj jest bardzo pozytywnie oceniana przez mieszkańców. Na tym przykładzie widać, że trud się opłacił. Rozmawiała:
Jadwiga Szurlej
|