Kiedy w ostatnich dniach maja została podpisana decyzja o podziale powiatu bieszczadzkiego na dwa odrębne, gmina Olszanica stała się przysłowiową kartą przetargową przy finalizowaniu sprawy. Ku zadowoleniu mieszkańców i z odwiecznej przynależności do powiatu leskiego stało się jasne, że nie można rozrywać więzi, które istniały od lat. Orędownikiem (między innymi) takiego rozwiązania z racji wiedzy, którą posiadał, a równocześnie z funkcji, którą pełnił, był wójt gminy Olszanica Tadeusz Franczyk.
-Panie wójcie, czy zakończona jest ostatecznie sprawa podziału gminy na część stanowiącą integralną całość z gminą w Olszanicy i drugą przynależną do Ustrzyk? Ile sołectw zostanie odłączonych ostatecznie?
T.F. 29 września br. rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów na wniosek MSWiA weszła w życie uchwała odłączająca część sołectw od gminy Olszanica. W sumie zostało z niej wydzielonych 5 sołectw (6 wsi) i dwa obręby ewidencyjne. Decyzja zapadła i z dniem 1 I 2002 te miejscowości przejdą do gminy Ustrzyki Dolne. W tej chwili trwają prace związane z podziałem majątku, dokumentacji dot. oświaty, kultury, dróg, straży, dokumentacja geodezyjna, ewidencji ludności i inne.
-W dalszym ciągu słychać głosy niezadowolonych mieszkańców, że nie chcą separacji z waszą gminą, że decyzja o oderwaniu kilku sołectw nie jest korzystna dla mieszkańców. Dlaczego więc udało się mniejszości wymusić na władzy decyzję o podziale, nie zważając na pozostałą większość? Dlaczego odbywało się to w atmosferze: "Kuj żelazo póki gorące"?.
T.F. Jest faktem, że w kilku sołectwach mieszkańcy zbyt późno uświadomili sobie, jakie konsekwencje spowoduje w ich życiu taka decyzja. Rada gminy w ciągu miesiąca przewidzianego na konsultacje zbierała się dwa razy, by omówić tę kwestię. W trakcie trwania konsultacji byliśmy zaskoczeni bardzo małą frekwencją na spotkaniach wiejskich. Mimo to staraliśmy się przekazać dużo wiedzy na ten temat. Jednak do wszystkich mieszkańców nie byliśmy w stanie dotrzeć. Ludzie, którzy przychodzili na te spotkania, byli z góry nastawieni na podjęcie niekorzystnej dla naszej gminy decyzji. Niewielka grupa osób podpisywała się z myślą, że w ten sposób przyczyniają się do powstania gminy w Ropience, co niestety ze strony agitatorów mijało się z prawdą, gdyż rozporządzenie w tej sprawie wyraźnie mówi, że tworzenie nowych siedzib gmin nie jest możliwe do końca 2005 roku. Wynik konsultacji sugerował jednoznacznie, że w przyszłości decyzja ta może być negatywnie odebrana przez zdecydowaną większość mieszkańców, czemu daliśmy wyraz w opinii Rady na ten temat. Opinia ta jednoznacznie rozstrzygnęła, że sołectwa: Brelików, Leszczowate i Serednica powinny zostać w gminie Olszanica. Sprawdziło się powiedzenie, że "Nieobecni nie mają racji".
-Czy teraz nie ujawniła się cała prawda, że ludzie zostali wprowadzeni w błąd obietnicami bez pokrycia, choćby tą, że dzięki temu odzyskają siedzibę gminy w Ropience? Wręcz można spotkać się z głosami, że ludzie uwierzyli, że terytorialnie będą przynależeć do Ustrzyk, a swoje sprawy w urzędzie będą załatwiać dalej w Olszanicy! Że zasiłki nadal będą odbierać w waszej gminie albo konieczne sprawy załatwiać w Urzędzie Stanu Cywilnego w Olszanicy.
T.F. W tym się w pełni zgadzam, ponieważ osobiście otrzymuję takie sygnały z tego rejonu. Jestem pewny, że przedstawiciele Komitetu z Ropienki i Ustrzyk Dolnych nie powiedzieli ludziom całej prawdy na zebraniach, które organizowali w poszczególnych miejscowościach, bez mojego udziału. Dzisiaj mieszkańcy słusznie podnoszą, że oderwanie ich od gminy Olszanica będzie miało dużo większe konsekwencje, aniżeli przypuszczali na początku. Jednym z przykładów jest funkcjonująca szkoła w Wańkowej, która swoim zasięgiem obejmuje Brelików, Leszczowate i Serednicę. Gmina Olszanica stworzyła uczniom bardzo dobre warunki egzystencji (stołówka, świetlica, przestronne sale, dobry dojazd), co dla mieszkańców po pegeerowskich obszarów ma niebagatelne znaczenie. Wcale się nie dziwię, że rodzice i dzieci nie chcą zrywać więzi, które tu wypracowali od lat. W każdej urzędowej sprawie np. zameldowanie, zasiłki, podatki, dowody osobiste, sprawy budowlane, geodezyjne, w USC itp. będą wymagały wyjazdu do Ustrzyk D. Szkoda, że tak łatwo dali się wciągnąć w tę niekorzystną dla nich sytuację, choć nie twierdzę, że nie ma odwrotu. W samym tylko Brelikowie zebrano 120 podpisów pod protestem przeciw odłączeniu. Teraz tylko będzie to kosztowało mieszkańców o wiele więcej wysiłku.
-Czy może się sprawdzić wizja jednego z mieszkańców Ropienki, że za rok, dwa, a może trzy inicjatorów "rozszarpania" gminy sami mieszkańcy wywiozą taczkami na rynek w Ustrzykach i tam zostawią?
T.F.Z konsekwencjami swoich decyzji trzeba się zawsze liczyć i się rozliczyć z mieszkańcami. Jak ocenią te działania w niedalekiej przyszłości, pokaże czas. Większość ludzi przez okres 20 lat istnienia gminy przyzwyczaiła się "korzystania" z jej usług, szczególnie osoby starsze. Na pewno rzeczywistość okaże się trudna i bardziej skomplikowana, aniżeli chęci członków Komitetu oderwania się od gminy Olszanica. Zarzuty ludzi żądających secesji sołectw wokół Ropienki, że gmina niewiele dla nich robiła, uważam za nieuzasadnione, tym bardziej, że we władzach gminnych byli radni z tamtego terenu i dbali o sprawy mieszkańców.
Mam nadzieję, że ten drażliwy temat znajdzie swoje optymalne rozwiązanie w niedalekiej przyszłości.
-Kończy się rok kalendarzowy, jakie problemy udało się Zarządowi rozwiązać, a z którymi wchodzi w nowy rok? Czy do końca kadencji są możliwe pozytywne rozstrzygnięcia?
T.F.Dość dużo udało nam się zrobić, m.in. rozwiązaliśmy poważny problem oświetlenia ulicznego w gminie, poprawiliśmy stan dróg i mostów, adaptowaliśmy pokoje mieszkalne na sale lekcyjne w gimnazjum w Uhercach, nastąpił duży postęp prac przy budowie sali gimnastycznej w Olszanicy, wybudowaliśmy oczyszczalnię ścieków w Serednicy i chyba - dla mnie - najważniejsza sprawa: zmieniliśmy dach na przepięknym budynku szkoły w Stefkowej i inne. Pyta Pani: co się nie udało? Największe kłopoty mamy z gazyfikacją gminy, co wiąże się z wewnętrznymi problemami zakładu gazowniczego. Nie dokończone rozmowy z nimi nie pozwolą na rozpoczęcie tej inwestycji w tym roku. Zrobimy wszystko, by w możliwie najszybszym czasie to zadanie rozpocząć.
Dobrze się stało, że przed końcem roku mogłem choć część spraw wyjaśnić moim mieszkańcom.
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę Im wszystkiego najlepszego.
-I pytanie na koniec, Panie wójcie, w przyszłym roku kolejne wybory, tym razem do władz samorządowych. Posiada Pan ogromną wiedzę na temat samorządności, zdobył ją Pan pracując przez całe życie w administracji, teraz można ją z pożytkiem wykorzystać dla dobra całej bieszczadzkiej społeczności. Równocześnie wykazał się Pan wielką determinacją w walce o powiat leski. Sądzę, że mają rację ci mieszkańcy, którzy widzą Pana na stanowisku starosty Powiatu Leskiego? Czy wyrazi Pan zgodę na kandydowanie, gdy się do Pana zwrócą, czy odmówi?
T.F. To jest trudne pytanie. Dzisiaj nie umiem na nie odpowiedzieć. Na pewno dobre rozwiązanie przyniesie nowy rok.
-Nie na darmo ma Pan wśród znajomych "ksywę": "Dyplomata".
-Od Czytelników "Echa Bieszczadów" proszę przyjąć życzenia wszystkiego najlepszego dla mieszkańców gminy Olszanica. Wszelkiej pomyślności dla Pana osobiście.
Dziękuję za rozmowę. Jadwiga Czyżewicz-Szurlej
|