Szopka - www.bieszczady.info.pl    
       
 
   
 
 

Szopka


2002-01-05 00:00:00 ostatnio zmieniony: 2004-02-01 10:03:44
Alicja Lewandowska  


"Obce rzeczy wiedzieć dobrze jest; swoje - obowiązek."

(Z. Gloger)



Okres świąt Bożego Narodzenia to czas, w którym odwiedzają nasze domy kolędnicy. W dziejach naszego miasta było wiele zwyczajów związanych z chodzeniem po kolędzie. W numerach 1 i 2 "Echa Bieszczadów" z 2001r. ukazały się dwie części artykułu Tadeusza Filara pt. "Boże Narodzenie". Autor wspominał w nim różne zwyczaje bożonarodzeniowe, które były kultywowane w czasach jego dzieciństwa i młodości w Lesku. Rozmiar: 22206 bajtówPisał w nim między innymi: "Najbardziej "profesjonalny" poziom prezentowała grupa "chodząca z szopką", czyli drewnianą skrzynią w kształcie jakiejś budowli przemieszczaną z miejsca na miejsce za pomocą uchwytów, jak lektyka. (...) Z przodu posiadała rozsuwaną, sukienną kurtynę, a w tylnej ścianie otwór, który umożliwiał lalkarzowi prowadzenie akcji przedstawienia. Jak wiem z opowiadań, szopka ta wraz z lalkami przedstawiającymi króla Heroda, śmierć, diabła, dziada, babę itp. była w użyciu już dobrych parę pokoleń przedtem, a jej powstanie spokojnie można datować na co najmniej połowę XIX wieku. (...)".

Popularne w całej Polsce chodzenie z szopką ma starą tradycję. Według legendy pierwsze szopki w kościołach miał urządzać św. Franciszek w roku 1243 we Włoszech. W Polsce rozpowszechniły się one za pośrednictwem zakonu franciszkanów w końcu XIII wieku, początkowo jako przedstawienia odgrywane w kościołach. Od roku 1736, gdy biskup Teodor Czartoryski nakazał usunięcie ich z kościołów z powodu zbyt swobodnego zachowywania się publiczności pojawiły się już świeckie zespoły "chodzące z betlejkami", czyli z szopkami, w których występowały kukiełki. Podstawowa akcja przedstawienia szopkowego była oparta na scenach biblijnych Bożego Narodzenia, pokłonu pasterzy, hołdu Trzech Króli, wzbogacono je jednak o epizody z domu króla Heroda i różne drobne scenki obyczajowe. Właśnie te scenki dawały zawsze największe pole do popisu dla autorów tekstu, dopasowujących je do aktualnych potrzeb środowiska, wykpiwających jego wady, wprowadzających na scenę popularne postacie.

Szopki w Polsce bywają różnych kształtów, najczęściej jednak budowane są na wzór miejscowej architektury sakralnej lub świeckiej. Zazwyczaj na piętrze znajduje się nieruchoma scena adoracji Dzieciątka, parter szopki zaś jest przeznaczony na przedstawienie kukiełkowe. Osoba schowana za szopką animuje kukiełki. Scenę, na której poruszają się kukiełki często zasłania się kurtyną. Zazwyczaj przychodzący z szopką oznajmiali swoje przybycie jakimiś wierszami lub śpiewkami.
Zygmunt Gloger w "Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej" pisał m.in.:
"W dziedzictwie po żakach wzięli szopkę chłopcy uliczni - pokazywali jasełka z lalkami. Chętnie przyjmowano w dom tych gości, którzy zwłaszcza u dziatwy wielkie mięli łaski. Bo co też to oni nie umieli kolęd i śpiewek różnych, których teraz ani części nikt nie pamięta! Za każdą nową sceną kurtyna zapada i dzwonek donosi o zmianie dekoracji."


W "Dziejach Leska 1918-1939" Józef Budziak podaje:
"W pierwszych latach po pierwszej wojnie w okolicy świąt Bożego Narodzenia mieszczanie z Czytelni Mieszczańskiej odwiedzali domy z wielką szopką, w której była urządzona scena z kukiełkami. Kierownikiem artystycznym był listonosz Stanisław Słotwiński."


Z przytoczonych wyżej informacji wynika, że zwyczaj "chodzenia z szopką" był bardzo rozpowszechniony i popularny. Wróćmy jednak do wspomnianego na początku artykułu Tadeusza Filara, w którym autor wyraził nadzieję, że być może kiedyś uda się odnaleźć dawną leską szopkę i tym samym powrócić do tej pięknej tradycji.
Zachęcona tą opowieścią zamieściłam w tym samym numerze "Echa Bieszczadów" apel do mieszkańców, w którym prosiłam o przekazanie mi jakichkolwiek informacji na temat losów tej szopki, wykonawców ról. Na odzew nie musiałam czekać zbyt długo. Pierwszą osobą, która zgłosiła się do mnie był pan Janusz Radłowski, który udostępnił mi zdjęcia szopki i kolędników, wykonane w 1957r. w Domu Kultury przez pana Edwarda Barana. Zdjęcia przedstawiały grupę kolędniczą w składzie: Edward Grzyb, Sławomir Barna, Janusz Radłowski, Michał Orzechowski, Andrzej Opałka, stojących za szopką - niektórzy z nich trzymali w rękach kukiełki.

Rozmiar: 36835 bajtów

Pan Radłowski opowiedział mi także historię zwyczaju chodzenia z szopką po kolędzie. Tak więc, gdy byli w klasie V szkoły podstawowej kościelny, pan Grzybowski, zachęcił ich do kolędowania, zaś poruszania kukiełkami uczył wówczas listonosz Słotwiński. Chłopcy wytrwali w swoim zadaniu aż pięć lat: od 1953 do 1958 roku. A trzeba wiedzieć, że chodzenie po kolędzie nie było łatwe: szopka była ciężka, uciążliwa w transporcie, do którego służyły duże sanki. Również samo przygotowanie do występu zajmowało sporo czasu: szopka miała rozkładane nóżki, zakładaną kurtynę, wszystko musiało być ułożone jak należy. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że przed grupą kolędniczą, o której mowa, chodziły także inne. Należeli do nich między innymi: Edward Słotwiński, Józef Krzywowiąza, Marian Grzybowski, Edward Zapała, Edward Bezeg.


Pan Janusz wspominał, że kolędnicy z szopką byli bardzo chętnie przyjmowani do domów, a szczególną uciechę miały z ich odwiedzin dzieci, którym niesłychanie podobała się scena z kukiełkami. W czasie przedstawienia panowała niemalże magiczna atmosfera: pogaszone światła, skupienie, niesamowite przeżycia, ale także mnóstwo śmiechu. Przy końcu spektaklu dorośli często rozsypywali po podłodze orzechy, które chowały się wśród siana i słomy, jak nakazywał obyczaj - nie lada sztuką było ich odnalezienie.
Próbowałam dowiedzieć się, gdzie może znajdować się zaginiona szopka. Na podstawie rozmów z mieszkańcami Leska ustaliłam, że prawdopodobnym miejscem jej przechowywania jest dom dawnego opiekuna grupy kolędniczej, kościelnego Grzybowskiego z ul. Kościuszki. Po kilku miesiącach córka pana Grzybowskiego poinformowała mnie, że szopka się odnalazła. Okazało się, że jest ona w bardzo złym stanie, gdyż przynajmniej przez 40 lat przechowywana była pod warstwą mokrej słomy.

Niedługo potem kilku chłopców z Gimnazjum w Lesku przyniosło szopkę do szkoły. Jej widok był żałosny - była rzeczywiście bardzo zniszczona. Jednak ani mnie, ani chłopców to nie zniechęciło; wręcz przeciwnie - postanowiliśmy ją wspólnymi siłami odnowić, zachowując przynajmniej w części to, co z niej pozostało. Naszym zdaniem najważniejsza była jej "dusza", historia i tradycja, która się z nią wiązała. Młodzież była bardzo zainteresowana tym, do czego służyła ta dziwna drewniana budowla i chętnie słuchała opowieści o dziejach szopki. Prawie natychmiast utworzyła się grupa kolędnicza złożona z chłopców, którzy wyrazili gotowość podjęcia się trudnego ale ciekawego zadania odrestaurowania szopki i przywrócenia jej tradycji. W jej skład weszli: Piotr Obłaski, Mateusz Pasławski, Piotr Gurgacz, Patryk Domański, Dariusz Bończak, Piotr Lalik i Miłosz Lewandowski.


W tym miejscu znowu służył nieocenioną pomocą pan Janusz Radłowski, który wspólnie z p. Marianem Grzybowskim przypomnieli sobie, niemal słowo w słowo, tekst scenariusza. Równocześnie swoją wersję tekstu, prawie identyczną, przekazał mi pan Edward Grzyb. Było to dla mnie dodatkową zachętą do napisania tekstu scenariusza, w którym starałam się nie dokonywać żadnych zbędnych poprawek. Przy okazji skorzystałam z kilku źródeł historycznych (m.in. z dzieł Glogera i Kolberga), które przybliżyły mi historię zwyczaju chodzenia z szopką. Scenariusz zbudowany jest z dziewięciu scen, a w przedstawieniu występują m.in. pasterze, Trzej Królowie, Krakowiak i Krakowianka, śmierć, diabeł, król Herod, Żyd Rabin. Między poszczególnymi scenami rozbrzmiewa śpiew kolęd i pastorałek.


Rozmiar: 36012 bajtówRównolegle do pisania scenariusza trwały prace nad naprawą szopki. Przyszli kolędnicy, nie szczędząc sił i ochoty, czyścili, malowali, naprawiali elementy szopki. Trwały też starania o odnalezienie kukiełek. I tu zaczęły się problemy. Okazało się bowiem, że lalki zaginęły. I z tą przeszkodą potrafiliśmy sobie poradzić. Jedna z dziewcząt przyniosła do szkoły niepotrzebne już małe drewniane laleczki, które posłużyły nam do odtworzenia szopkowych bohaterów. Uformowała się grupa dziewcząt, które w ciągu kilku dni wykonały wszystkie 17 kukiełek.
Obecnie odrestaurowana szopka wraz z kompletem postaci czeka na święta Bożego Narodzenia. Przed kolędnikami jeszcze kilka prób, w czasie których udoskonalą poruszanie kukiełkami, wypowiadanie tekstu, śpiewanie kolęd i pastorałek. W najbliższym czasie dojdzie także do "spotkania pokoleń" - tych, którzy byli kolędnikami dawniej z tymi, którzy są nimi dzisiaj.
Miejmy nadzieję, że piękna tradycja chodzenia z szopką na nowo zagości w naszym mieście i znów usłyszymy słowa pasterzy: "Niech będzie pochwalony nowonarodzony!"


Alicja Lewandowska


P.S.

Niezależnie od powyżej opisanej szopki, po wojnie wystawiana była w naszym kościele przepiękna szopka. Jej projekt wykonał w okresie międzywojennym hr. Krasicki. Projektował z myślą o swojej rodzinie i nadał jej formę zamku. Zadanie wykonania jej powierzył mieszkańcowi Leska p. Wiktorowi Opałce. Majster - "złota rączka" szybko się z robotą uwinął, a skoro dzieło było udane, postanowił wykonać drugie takie samo. Ta właśnie szopka była wystawiana przez długie lata w leskim kościele.
Ciekawe gdzie jest dzisiaj. Może warto i ją odnowić i udostępniać mieszkańcom.


(J.L.)



Echo Bieszczadów   Dodaj swój komentarz.
 
 
 
 

Znajomość prawa pomaga

2008-09-02 15:17:58

Znajomość prawa pomaga - to projekt realizowany przez Stowarzyszenie Kobiet Bieszczadzkich „Nasza Szansa” z Leska mający na celu przeciwdziałanie przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.
więcej czytaj więcej

Można inaczej - SOS w Lesku
Moje prawa - moją szansą!
Edukacja ekologiczna
Wystawa w Czarnej

  archiwum Archiwum


Webcam - Ustrzyki Górne

webcam www.bieszczady.info.pl  na Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne



Szukaj w bieszczady.info.pl
 
Ciekawe serwisy
Mazury Zakopane
Karkonosze Online Przemyśl
Kwatery, pensjonaty,noclegi
Spływy kajakowe, Kajaki, Mazury
Hotele w Warszawie
 
  © Bieszczady Wirtualnie 1998 - 2008    
Kontakt  Prywatność  Reklama
Liczba osób na www.bieszczady.info.pl: 5