W związku z wizytą premiera Millera w Moskwie zaczynają się konkretyzować sprawy dotyczące budowy gazociągu tranzytowego z Rosji przez Polskę do krajów zachodniej Europy.
W październiku ub.r. na łamach "EB" zabrałem głos w dyskusji na ten temat w artykule pt. "Czy wielka rura przejdzie przez Lesko?"
W ustrzyckiej Gazecie Bieszczadzkiej nr 23 ukazał się również na ten temat artykuł, opracowany przez naczelnego redaktora kwartalnika "Rurociągi". Poziom tego artykułu mnie rozczarował. Jestem inżynierem górnikiem, z kilkudziesięcioletnim stażem pracy w przemyśle górniczym i sprawy związane z gazem nie są mi obce. Za dużo we wspomnianym artykule było polityki, a za mało rzetelnej, inżynierskiej analizy zagadnienia prowadzenia gazociągu w terenach górskich na świecie i związanych z tym technologii. Autor tendencyjnie (lub z braku wiedzy) spłycił zagadnienie, strasząc nas katastrofą ekologiczną, jaka czeka Bieszczady, gdy gazociąg ten przez nie przejdzie i będzie budowany radziecką technologią. Jestem wielce zdziwiony, dlaczego pan redaktor zakłada "a priori", że ta postradziecka technologia budowy gazociągu będzie u nas stosowana. Przecież w wielu krajach, takich jak Norwegia, Szwecja, Austria, Szwajcaria, Włochy, Niemcy, budowało się lub buduje gazociągi na terenach górskich i zalesionych i nie robi się z tego powodu tragedii. Zwierzęta im z lasów nie uciekają, nie ma z tego powodu powodzi ani wybuchu gazociągów. Kraje te po prostu wykonują te roboty solidnie i fachowo, zgodnie z naukowymi kryteriami dotyczącymi ochrony środowiska. Oczywiście taka budowa sporo kosztuje, ale po jej ukończeniu krajobraz szybko wraca do swojego poprzedniego stanu i nie ma żadnego zagrożenia. Zgadzam się z redaktorem, że gazociąg to "bomba", ale każdy z nas ma ją u siebie w domu, gdyż dom jest zgazyfikowany i tylko od nas zależy, czy gaz będzie nam służył, czy wywoła tragedię. Czy wyobrażacie sobie Państwo, że np. Niemcy, którzy tak świetnie produkują Mercedesy czy Volkswageny zastosowaliby u siebie postradziecką technologię budowy gazociągu? Jak by na to zareagowała Partia Zielonych? Miejmy nadzieję, że nasi inżynierowie, podobnie jak ich niemieccy koledzy, nie dopuszczą do nonsensu i do katastrofy ekologicznej w Bieszczadach. Uważam, że stać nas na to, aby wyegzekwować od partnera rosyjskiego zastosowania światowej technologii budowy gazociągu, uwzględniającej ochronę środowiska naturalnego i wiele na tym zarobić. Podsumowując :
-nie zmieniam swego stanowiska, które przedstawiłem w artykule pt. "Czy wielka rura przejdzie przez Lesko" pod warunkiem, że technologia jej budowy będzie nowoczesna, wzorowana na technologii krajów, które przodują w świecie w tej dziedzinie;
-gazociąg przechodzący przez teren powiatu leskiego to szansa jego rozwoju. Jan Lewicki
|