I znowu przyszedł maj, i wyszli członkowie orkiestry prowadzonej przez kapelmistrza Władysława Teśniarza na Basztę, wzgórze górujące nad Leskiem, aby grać pieśni maryjne wieczorową porą. Gdy dzień chyli się do końca, szczególnie miło posłuchać jak grają.
W niedzielę, kiedy wybrałam się na spotkanie z zespołem, z góry roztaczał się bajkowy widok: nad Sanem unosiły się białe mgły, las wokół miasta w ostatnich promieniach zachodzącego słońca sprawiał wrażenie ogromnego dywanu we wszystkich odcieniach zieleni i granatu, w górze maleńkie ptaszki radośnie śpiewały, a od wzgórz odbijało się echo wykonywanych pieśni. Szczególnie daleko niósł się głos trąbek i saksofonów; wykonawcy wkładali w wykonywane przez siebie utwory ogromny zapał i serce. W tym roku na granie majówek zdecydowali się: Łukasz Materna, Andrzej Baraniewicz, Maciej Rejmański, Tomasz Mozgowoj, Krzysztof Podgórski, Miłosz Skubisz, Jerzy Jedynak, Zdzisław Sokół, Daniel Hawro i Mariusz Jarosz.
Kiedy spotkacie Ich na ulicy, podziękujcie Im za te chwile wzruszeń, na pewno będzie Im
przyjemnie usłyszeć, co o takiej majówce sądzą mieszkańcy naszego miasta.
J.S.
P.S. Odkąd istnieje Lesko, wejście na Basztę było dostępne dla mieszkańców i turystów. W tym roku właścicielka posesji zagrodziła wejście, tym samym uniemożliwiła również wjazd na działki położone dalej. Rozumiemy prawo własności, a własność to rzecz święta. Jedno wszak w tym dziwi. Z tego przejścia korzystali nasi prapradziadowie o czym świadczy podwójny brzeg na końcu tej działki. Kiedyś dziadowie obecnej właścicielki specjalnie "odcięli" ten dojazd rozumiejąc potrzeby ludzi. Jak opowiadają starzy leszczanie, kiedyś z ogromną życzliwością udostępniał to przejście pradziad obecnej spadkobierczyni. Czym w takim razie była spowodowana obecna decyzja zablokowania pól wyżej położonych?
Na tych kilku metrach kwadratowych przecież nigdy nie wyrosną ananasy!
Oczywiście, właścicielka miała prawo zagrodzić swoją działkę, tym bardziej, że- podobno - dzieci co roku obrywały owoce w jej ogrodzie ( oczywiście, gdzie ogród, a gdzie przejście), ale gdyby kierowała się choć trochę sercem, to ten maleńki kawałeczek zostawiłaby poza ogrodzeniem, dając tym dowód swojej wspaniałomyślności.
A tak wszyscy ocenili to jako zwykłą złośliwość.
Te kilka metrów mógł wykupić - dla dobra mieszkańców - Urząd Miasta, mogliśmy zrobić to MY, mieszkańcy tego miasta. A może jeszcze można byłoby się poskładać po 5 zł. od każdego i wykupić to wejście na najlepszy punkt widokowy nad miastem?
Zapraszamy każdego, kto zachwyca się wykonywanymi przez maj pieśniami płynącymi z Baszty, by tuż przed godziną 1900 przyszli zobaczyć, jak wykonawcy ze swoimi instrumentami "wdrapują się" po stromym brzegu, by dojść na miejsce, skąd najlepiej słychać te cudowne melodie. Przyjdźcie zobaczyć, jak za chęć wykonania półgodzinnego majowego koncertu można sobie skręcić kark. W dość dosadny sposób określił ten fakt jeden z mieszkańców, zwracając się do właścicielki:-
"Hela, że ty ludzi nie kochasz - to mogę zrozumieć, ale dlaczego ty się Boga nie boisz? - tego nie rozumiem". Bo to całe wydarzenie można oceniać tylko w kategoriach moralnych.
|