JUREK DWA TYSIĘCY -   ODSZEDŁ BIESZCZADNIK - www.bieszczady.info.pl    
       
 
   
 
 

JUREK DWA TYSIĘCY - ODSZEDŁ BIESZCZADNIK


2005-06-18 08:08:42 ostatnio zmieniony: 2005-06-18 08:12:15
Eta Zaręba  


 18 maja 2005 roku zmarł w Bieszczadach na zawał serca Jerzy Świtalski – JUREK 2000.

Urodzony w 1939 roku w Sokalu. Wojnę przeżył na Syberii, młodość w Rzeszowie i Sosnowcu,
gdzie zostawił żonę i córki. Z początkiem lat 70-tych przyjechał na stałe w Bieszczady. Mieszkał
w  Rajskiem, Rosochatem, Lutowiskach. Był kierowcą.
Kiedy poznałam Jurka w 1976 roku miał pokoik w Zatwarnicy i pracę w nadleśnictwie.
Spychacz często jednak stał w krzakach, a Jurek...chodził swoimi drogami. A raczej nosiło go.
Po połoninach, chaszczach, potokach. Dniami i nocami.
 „Jakiś niespokojny duch wlazł we mnie ze nie mogę usiedzieć ani chwili można mnie spotkać
 w jeden dzień w kilku różnych miejscach. Jakbym wilkiem był i to wszystko co mnie otacza chciał pożreć!”
W nieodłącznym kapeluszu, ( „Mam kłopoty z kapeluszem. Każdemu się podoba i chcą mi go buchnąć. Fajnie już sobie pływał w potoku, trochę zciemniał...”) podśpiewując, wciąż gdzieś biegł. Zawsze przecież można było coś ciekawego zobaczyć, coś znaleźć: wiekową lipę, zrujnowaną cerkiew, wyjątkowy wodospad, gniazdo jarząbka, trop niedzwiedzia, łanię poszarpaną przez wilki: podpatrywać zwierzęta. ”Widziałem dzisiaj ślicznego koziołka, nic się nie bał, staliśmy spokojnie i przyglądaliśmy się sobie i po chwili dopiero widocznie znudzony moją karykaturą odwrócił się i odszedł majestatycznie, pokazując mi dupę”.
Żył jak chciał. Umiał patrzeć. I widzieć.
Wynajdywał sobie różne zajęcia, był niezwykle pracowity i niewiele było rzeczy, których by nie potrafił zrobić. A trzeba było urządzać kolejne domy, budować komórki i stajnie, robić siano, sadzić drzewa, hodować króliki, kury czubatki, kolejne psy, koty i konie... Nie znosił tylko narzuconej, przymusowej pracy. Zodiakalny Strzelec, trudny we współżyciu za to bardzo towarzyski, zawsze gotów do pomocy, przyjaźnił się ze wszystkimi. Przez jego otwarty (dosłownie) dom przewijali się różnej maści bieszczadnicy, drwale, wozacy, leśnicy, ale też koniarze, turyści, żeglarze, filmowcy, artyści.
Z czasem dom stał się składowiskiem mniej lub bardziej dziwnych przedmiotów od zębów mamuta,
przez wszelakie końskie akcesoria i zwierzęce czaszki po stare żelastwo. Wszystko mogło się przydać. Jurek pochłaniał książki i poezję, pisał piękne listy, robił zdjęcia. Miał wyobraznię, fantazję
i niezwykłą wrażliwość na przyrodę.
 „Nie poszedłem na drugą stronę połonin było za pięknie by zejść na dół. Byłem pod Smerekiem mgła jak cholera, gdy wyszedłem wyżej śliczne słońce, w dole dywan mgły kłębiącej się ,nie zabrałem aparatu trudno i w sekundzie zmiana nagły poświst wiatru ciemno i zaczął padać śnieg, zabluzniłem
z cicha miałem już schodzić do Wetliny, uciszyło się słońce znów się pokazało, zaryzykowałem
i poszedłem wzdłuż Wetlińskiej, na siodle pod Wetlińską rozpaliłem ognisko. Jak było fajnie w słońcu
i przy ogniu. Tylko jeszcze brakowało kruków. Ale te jodły i świerki pod czapami śniegu iskrzące tysiącami świateł, zapierało dech w piersi ,a światło to nie dawało spojrzeć na siebie dłużej tyle tylko jak mgnienie oka, ból przejmował do szpiku kości.”
Bieszczadzkie przekleństwa w wykonaniu Jurka brzmiały jak komplementy .Pod spodem była serdeczność i delikatność. Pił często ponad miarę i nie zawsze było to picie radosne, ale zawsze „grzeczne”. W niezapomnianej knajpie w Dwerniku, ”Pod Żubrem” w Lutowiskach, u ”Żyda”
na Chrewcie i w niezliczonych bieszczadzkich „przystaniach”...
 Około 1979 roku PGR rozpoczął budowę pracowniczej przystani żeglarskiej w głęboko ukrytej zatoczce nad zalewem Solińskim. Jurek miał się przystanią opiekować. Barakowóz i ognisko, a zimą camping z elektrycznością i kawał drogi przez zaspy lub po lodzie zalewu do stajni. Po trzech latach nigdy nie ukończonej  budowy hangaru musiał to miejsce opuścić.
Kolejnym przystankiem było SKORODNE. Nieużywany OZ ( z którego nie zdążyli skorzystać więźniowie). Kilkanaście zakratowanych komnat, po których hulał wiatr. I tu też nie było szans zostać na dłużej.
To w CHREWCIE zdarzyła się Jurkowi przygoda z żeglarstwem i zaczęła wielka przygoda z końmi.
Kara Magda i myszata hucułka Inka, nierozłączne i wiecznie gdzieś wędrujące były radością i utrapieniem.
„Uwiązałem Inkę w południe na łące, Magda nie odejdzie przychodzę na wieczór krew mnie zalała
łańcuch urwany, koni nie widać.. Powiedziałem wio i hajda na Olchowiec na przemian ziajam i wołam ani słychu ani widu obleciałem wszędzie, nie ma. Idę ja do stajni by zrobić im żarcie gdyby czasem przyszły w nocy patrzę a one stoją sobie jak by ich kto przywiązał ,opychają sianko .Jak wszedłem cicho zarżały jak by wiedziały ze należy uszanować ciszę wieczorną i obróciły się łbami do mnie
i coś tam chciały mi powiedzieć a ja z tej radości skląłem je i szybciutko zrobiłem obrok i za chwilę było tylko słychać mlaskanie...”
Potem była Roślinka, Myszka, Maciek. Rajdy po Bieszczadach i podróż konno do Jeleniej Góry
i  z powrotem. Kresowy Klub Jeździecki i plany podróży dookoła Polski.
Najdłuższy, dwudziestoletni etap to BIAŁA STAJNIA pod Otrytem. Pozory stabilizacji, żona, ukochany synek. Jednak wszystkie te Jurkowe domostwa, mimo niepowtarzalnego klimatu sprawiały wrażenie tymczasowości bo żadne nie było tym własnym, wymarzonym domem.
Wreszcie etap ostatni – pokój w hotelowym baraku w Smolniku, gdzie Jurek bardzo już schorowany
i bardzo samotny czuł się jak wilk w klatce.

 „Niewielu nas zostało a resztę zabierze czas...”
Żegnaj Jureczku.

Eta Zaręba

(Autorka albumu fotograficznego BIESZCZADY.



Strona główna serwisu   Dodaj swój komentarz.
 
 
 
 

Znajomość prawa pomaga

2008-09-02 15:17:58

Znajomość prawa pomaga - to projekt realizowany przez Stowarzyszenie Kobiet Bieszczadzkich „Nasza Szansa” z Leska mający na celu przeciwdziałanie przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.
więcej czytaj więcej

Można inaczej - SOS w Lesku
Moje prawa - moją szansą!
Edukacja ekologiczna
Wystawa w Czarnej

  archiwum Archiwum


Webcam - Ustrzyki Górne

webcam www.bieszczady.info.pl  na Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne



Szukaj w bieszczady.info.pl
 
Ciekawe serwisy
Mazury Zakopane
Karkonosze Online Przemyśl
Kwatery, pensjonaty,noclegi
Spływy kajakowe, Kajaki, Mazury
Hotele w Warszawie
 
  © Bieszczady Wirtualnie 1998 - 2008    
Kontakt  Prywatność  Reklama
Liczba osób na www.bieszczady.info.pl: 5