Tkactwo artystyczne, a szczególnie gobelin, staje się powoli wizytówką Cisnej. Pracownia gobelinów funkcjonuje przy Gminnym Centrum Kultury od 1999 r. pod kierownictwem artystycznym P. Joanny Hasior. Tworzą tu zarówno dzieci jak i dorośli, wiek uczestników warsztatów mieści się w przedziale wieku od 7 do 70 lat. Przeważnie inspirację tematyki tkanin stanowią bieszczadzkie krajobrazy. Prace wykonywane są różnymi technikami z ręcznie przędzonej wełny owczej.
2 maja tego roku została otwarta w GCKiE wystawa tkactwa artystycznego pt. "Bieszczadzkie gobeliny", do której tkaczki przygotowywały się przez zimę; niektóre z nich przedstawiły prace, nad wykonaniem których spędziły trzy zimy. Wystawa pomieściła ok. 20 twórców i prawie 100 prac o tematyce bieszczadzkiej. Piękno otaczającego krajobrazu zostało uchwycone o różnych porach roku i dnia, stąd tak duży zachwyt zwiedzających. W otwarciu wzięli udział nie tylko mieszkańcy, ale również liczni turyści przebywający na długim weekendzie w górach.
Jak poinformowała otwierająca wystawę wójt Cisnej Renata Szczepańska, każdy turysta zainteresowany wykonywaniem tego typu prac może brać lekcje tkactwa u samej Mistrzyni podczas trwania warsztatów. Prowadząca te zajęcia z wielką pasją P. Hasiorowa uczy wszystkich od podstaw tj. od wykonania ramy, rozmieszczenia gwoździ do wykonania osnowy i przygotowania wełny (słuchacze muszą posiąść wiedzę na temat farbowania, bo i tę czynność będą wykonywać przed przystąpieniem do tkania sami).
Potraktowanie tkactwa jako lokalnego produktu jest pomysłem bardzo trafionym, a trzy lata przygotowań przyniosły dobre efekty. Jednym z nich jest to, że prowadząca galerię sztuki w Warszawie Maria Głodowska mgr sztuki, a zarazem marszand z Art. Novum Gallery zorganizuje wystawę tych prac u siebie i liczy, że zachęci Warszawianki do zgłębienia tajników wykonywania gobelinów przynajmniej na własny użytek.
W tym roku swoje prace wystawiły m.in. Elżbieta Wróbel, Halina Szajna, Zofia Zdanowicz, Halina Derwich, Magdalena Skowrońska,Dorota Lasota, a także uczennice z kilku szkół: Iwona Boroń, Magda Fecycz, Barbara Anderasik, Anna Świder, Monika Fecycz, Joanna Świder, Barbara Zima i Anna Czajka.
Wszystkim wystawiającym swoje prace gratulujemy pomysłów i pracowitości.
Przy okazji wystawy swoje prace z różnych dziedzin np. wycinanki i obrazy prezentowały uczennice z Gimnazjum w Cisnej.
Nina
Z jedną z tkaczek - amatorek, która zdecydowała nauczyć się tego rzemiosła jest p. Halina Szajna mieszkająca w Lesku. Z zawodu jest położną, przez lata pracowała na oddziale, dziś pełni obowiązki naczelnej pielęgniarki i prowadzi szkołę rodzenia przy oddziale. Uczyła się tkać w przerwach między pracą, a nauką (niedawno skończyła studia zaoczne na Akademii Medycznej w Lublinie). Z Leskiem jest związana od 1983 r.
W wolnym czasie zawsze lubiła różne robótki ręczne. Raz były to druty innym razem haftowanie. W ubr. przeczytała artykuł o warsztatach tkackich w Cisnej prowadzonych przez P. Joannę Hasior, a od sierpnia jest ich systematyczną uczestniczką.
Z ciekawości chciałam wiedzieć coś więcej. Wygląda to na pracę dość skomplikowaną. Czy jest tak naprawdę?
H.Sz. - Rzeczywiście, jest to dość skomplikowane - usłyszałam - a przede wszystkim jest bardzo czasochłonne i wymaga cierpliwości. Zaczyna się od wykonania projektu tkaniny. Później musi być zafarbowana wełna na odpowiednie kolory (dobór kolorów jest bardzo istotnym elementem i od tego zależy wartość artystyczna tkaniny). Następnie na ramce lub krośnie trzeba naciągnąć osnowę wełnianą i "podkleić" projekt. Z tak przygotowanym warsztatem przystępujemy do tkania. Średnio pracę wielkości 50x70 cm tkam 40 - 45 godzin.
Widzę, że podstawowym motywem są krajobrazy. Skąd takie pomysły?
H.Sz. - Na początku są ćwiczenia podstawowe: tkanie motywu koła, drzewa i poznawanie ściegów podstawowych, dopiero po opanowaniu tego można zacząć realizować własne projekty. A zamiłowanie do gór sprawia, że to one najczęściej stają się motywem przewodnim wielu prac. W tym roku tak się złożyło, że wystawa nosi tytuł "Bieszczadzkie gobeliny", a większość prac jest z tym związana. Do tej pory wykonałam 9 gobelinów, każdy jakoś tytułuję - zresztą zgodnie z projektem - m.in. "Bieszczadzkie połoniny", Wschód słońca nad Tarnicą", "Zmierzch nad Tarnicą", "Łąka", "Krokusy". Największa moja praca ma 49x66 cm.
W dalszym ciągu zamierzam pogłębiać swoje umiejętności u Mistrzyni. Dziękuję za rozmowę.
Nina
|