Zbliża się sezon turystyczny w Bieszczadach Od nowego roku działa samodzielna Komenda Powiatowa Policji w Lesku; jakie w związku z tym działania i zadania ma wypełniać posterunek w Lesku?
Z takim pytaniem zwróciłam się do I. z - cy Komendanta Powiatowego Policji w Lesku komisarza, Wiesława Korczykowskiego.
W.K. Już wstępna kalkulacja sił i środków rozpoczęła się wczesną wiosną. Komenda Wojewódzka nadzoruje wszelkie działania związane z bezpieczeństwem ludzi i mienia, szczególnie w sezonie turystycznym. Bezpośrednia odpowiedzialność za to spoczywa na komendach bieszczadzkich, wspomaganych częściowo przez podzespół policji konnej stacjonującej w Myczkowie i jednostkę wodną w Solinie, podległych pod WKP. Leska jednostka posiada przestarzały tabor samochodowy wymagający odnowienia, środki łączności oraz do wspomagania 4 konie do patrolowania trudno dostępnych miejsc i 3 łodzie patrolowe na Zalewie Solińskim. Planujemy codziennie odprawy, by na bieżąco rozpoznawać zagrożenia. Duże nadzieje wiążemy z prowadzeniem systematycznych akcji prewencyjnych wśród dzieci i młodzieży, co powinno wskazać na zagrożenia, takie jak: narkotyki, alkohol, zaczepki agresywnych młodych ludzi, kradzieże. Mamy nadzieję, że akcja prowadzona pod hasłem "Bezpieczne wakacje" przyniesie dobre skutki. Zdajemy sobie sprawę, że zabezpieczenie sezonu w jednym z liczniej odwiedzanych regionów w kraju będzie wymagało nie lada wysiłku od naszych funkcjonariuszy. W porównaniu z komendami obejmującymi swoim działaniem obszary mniej uczęszczane mamy stosunkowo więcej zadań, a mniej policjantów. To nie jest najłatwiejsza sytuacja, ale będziemy sobie z nią radzić najlepiej jak potrafimy.
Należy wspomnieć, że jednostka jest również zobowiązana do wykonywania konwojów (na naszym terenie znajdują się trzy zakłady karne tj. Uherce, Średnia Wieś i Jabłonki, skąd dowozimy podsądnych na przesłuchania i rozprawy), asyst (np. komorniczych, kontrolnych oraz zwalczania kłusownictwa m.in. ryb i zwierzyny leśnej, itp.). Stąd biorą się kłopoty z obsadzeniem wszystkich koniecznych miejsc. Nie możemy, jak byśmy chcieli, bardziej wzmocnić niektórych posterunków jak np. w Baligrodzie. Z doświadczeń z poprzednich lat wiemy, iż przez Bieszczady w sezonie letnim przewinie się ok. 1,5 mln turystów, że oprócz dobrze zorganizowanych obozów, kolonii i biwaków przyjadą grupy i pojedynczy turyści szukać przygód, nie zawsze w dobrym tego słowa znaczeniu.
Rokrocznie notujemy na wakacjach wzrost liczby okradanych samochodów, namiotów, punktów gastronomicznych, barów, pieniędzy, a nawet jedzenia. Lokale, w których będą przebywać wieczorami ludzie, też muszą znaleźć się na liście do zabezpieczenia. Oczywiście, taki stan zagrożeń nie jest to tylko domeną naszego regionu; wszędzie tam gdzie jest dużo ludzi, gromadzą się "niebieskie ptaki", którzy uważają, że w tłumie łatwo przeżyć, wręcz poczytują sobie za "honor" przeżycie miesiąca czy dwóch bez przysłowiowego grosza przy duszy. W wielu miejscach wyznaczają sobie spotkania członkowie różnych subkultur, ale właśnie tam będziemy w tym roku wysyłać patrole, rozpoznawać środowisko, po prostu musimy być wszędzie tam, gdzie się coś dzieje nie tylko złego, ale i dobrego; ostrzegać, przypominać, bronić i pomagać.
I sprawa równie ważna: kontrolowanie ruchu drogowego. Na wakacjach wielu podróżników wyciąga z garażu samochody, niektóre z nich bywają zagrożeniem dla innych, więc trzeba ich "wyłuskać" z tłumu, zanim dojdzie do nieszczęścia na drodze. Z ruchem drogowym jest związana też inna sprawa: niektórzy kierowcy przyzwyczajeni do jazdy po płaskim, równym terenie zapominają często, że Bieszczady to już góry - wąskie drogi i zakręty, serpentyny i nagłe przewężenia, nieraz usuwiska, tu trzeba naprawdę mieć wyobraźnię i dobre opanowanie kierownicy. Tak między Bogiem a prawdą, gdyby nogę z pedału gazu zdejmowali wcześniej, nie dochodziłoby do wielu wypadków; jazda po naszych drogach w granicach 100. nie należy do najbezpieczniejszych. Kierowcy muszą pamiętać, że przestrzeganie znaków drogowych, zwracanie uwagi na linie na jezdni i zastosowanie się do niektórych rad kierowców, znających te drogi z własnego doświadczenia może uchronić ich przed wypadkami.
Jeżeli chcemy "sprzedać" produkt turystyczny, jakim są Bieszczady musimy zapewnić bezpieczeństwo przybywającym tu ludziom. Na dobrą opinię trzeba naprawdę ciężko pracować i wszystkie służby muszą sobie zdawać z tego sprawę, nie tylko policja.
Informacji wysłuchała:
Jadwiga Czyżewicz - Szurlej
|