Bieszczady nie od dzi¶ s± skarbnic± drewna. Handlu drewnem te¿ nie wymy¶lono w czasach nam wspó³czesnych, lecz znacznie, znacznie wcze¶niejszych. Sprawa dowozu drewna do miejsc przeznaczenia sta³a siê stosunkowo prosta z chwil± rozwoju kolejnictwa. Wiadomo, ¿e niektóre rejony Bieszczadów by³y uzbrojone w gêst± sieæ kolejek w±skotorowych, gwarantuj±cych dowóz drewna do stacji kolei normalnotorowych. Kolej dotar³a w te strony dopiero pod koniec XIX wieku. Jak radzono sobie z wywozem drewna przedtem? Nie spotka³em nigdzie wzmianki na ten temat, wiêc pomy¶la³em, ¿e warto przypomnieæ rolê Sanu jako drogi, któr± sp³awiano drewno do Wis³y, a mo¿e te¿ za jej po¶rednictwem jeszcze dalej. Mimo istnienia kolei, San by³ wykorzystywany do tego celu jeszcze w okresie przed II Wojn± ¦wiatow±, a nawet krótko potem. Trudno to sobie wyobraziæ, patrz±c na kamieniste progi i g³azy, stercz±ce z koryta rzeki. Przeszkody te omijano w jak¿e prosty sposób; drewno sp³awiano zwykle wiosn±, podczas wielkiego stanu wód. Na ten czas w górnych odcinkach rzeki przez ca³y rok szykowano tratwy do sp³ywu. Z flisactwa ¿y³y miasteczka Nisko i Ulanów, po³o¿one nad Sanem w pobli¿u jego uj¶cia do Wis³y. Jako ciekawostkê mogê podaæ fakt, ¿e ostatni flis drewna Sanem odby³ siê bodaj¿e w 1955 roku. Poczt± pantoflow± na Polanê dotar³a wtedy informacja o maj±cym nast±piæ sp³ywie. Oczywi¶cie nie mogli¶my przegapiæ tego wydarzenia i wraz z paroma kolegami przygl±dali¶my siê z mostu, jak pod nim majestatycznie p³ynê³y nurtem Sanu tratwy sporz±dzone z powi±zanych olbrzymich pni. Na ka¿dej tratwie kilku flisaków d³ugimi dr±gami nadawa³o p³yn±cej masie odpowiedni kierunek. Ten sp³yw, który dane by³o nam ogl±daæ, by³ po¿egnalnym flisem na Sanie zorganizowanym przez flisaków u Ulanowa. Tak¿e po¿egnanie z zawodem. Kilka lat potem wyros³a zapora w Myczkowcach, która zupe³nie przekre¶li³a marzenia o tego typu dzia³alno¶ci.
Tadeusz Filar
Opole
|