W piękną słoneczną sobotę 7 września byłam z wizytą na stacji Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej w Majdanie.
To jedno z miejsc, które turysta musi odwiedzić. Ciuchcia jest ciekawą i malowniczą atrakcją. Dlatego też, jak poinformował mnie Stanisław Wróbel, obecny kierownik Biura Fundacji Kolejki Bieszczadzkiej, w tym sezonie poczciwa ciuchcia przewiozła ok. 30 tys. ludzi, a kolejne 20 tys. Fundacji Kolejki Bieszczadzkiej w Cisnej (1996 r.). Gdyby nie grono sympatyków, ciuchci groziło rozebranie na złom. Dzięki wysiłkom Stanisława Wermińskiego, pierwszego Prezesa Fundacji Kolejki, cenną kolejkę uratowano od zapomnienia.
A to już dużo. Kiedyś, co prawda, trasa kolejki liczyła 78 km, dziś zaledwie 30 jest w użytkowaniu, (trasa Przysłup - Wola Michowa), w czasach świetności dawała pracę 300 osobom obecnie 12. Najstarsze szyny pochodzą jeszcze z fabryki Kruppa z 1899, co prawda są już teraz do zobaczenia w Izbie Pamięci - alej jak mówią pracownicy Fundacji: to była solidna robota, teraz takich nie produkują.
Kolejka stanowi nieodłączny element krajobrazu Woli Michowej, Balnicy, Majdanu, Cisnej i Przysłupia.
O tym, że jest wyjątkowa, świadczy też fakt, iż w 1992 r. decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków została wpisana do rejestru zabytków, jako dobro kultury. A 107 lat istnienia na tym terenie dokumentuje powstała rok temu Izba Pamięci, której inicjatorem był Stanisław Wermiński, a obecnie Stanisław Wróbel. W malutkiej salce i przedsionku zgromadzili oni wyjątkowe eksponaty: fragmenty szyn, archiwalne zdjęcia, dokumenty związane z historią kolei, mundur maszynisty a nawet fragment torowiska. Fundacja pokazała, że potrafi utrzymać cały tabor, torowiska i stacje kolejki. Pracownicy przyznają, że nie jest to łatwe zadanie.
"Nie wyobrażam sobie Bieszczad bez ciuchci" - mówi Eugenia Wermińska, pracownik Fundacji. "Szkoda nam tylko, że nie stać nas na przemalowanie wagoników. Zbieramy cięgi od turystów i ludzi, którzy pamiętają naszą ciuchcię, źle odbierają ostry żółty kolor i duże napisy reklamowe. Na początku działalności Fundacji, kiedy nie mieliśmy praktycznie żadnych środków, duża stacja radiowa bardzo nam pomogła oferując pomalowanie ich, niemniej kolor ten zupełnie nie pasuje do kolejki. Teraz stacja radiowa o nas nie pamięta, a my musimy się gęsto tłumaczyć z tego żółtego koloru. Nasz nowy Prezes, Wiesław Józefczyk szuka środków na przemalowanie ośmiu wagoników, ale teraz znaleźć fundusze jest bardzo trudno".
Dlatego Redakcja "Echa Bieszczadów" z porozumieniu z Fundacją Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej ogłaszają apel pod tytułem: PRZYWRÓĆMY CIUCHCI ZIELEŃ!
Wszystkich ludzi, którzy, chcą pomóc w zbieraniu funduszy na przemalowanie wagonów prosimy o wpłaty na konto BFBKL w Cisnej - Majdanie: Nr konta: PKO BP O/Lesko 83-10202980-115170241. Pracownicy Fundacji zapewniają darczyńcom upamiętnienie ich na tablicach pamiątkowych. A Ciuchcia odzyskaną zielenią z pewnością ucieszy wszystkich, którzy darzą ją sentymentem i sympatią.
Joanna Szurlej
Wszystkim, którzy chcą dowiedzieć się więcej o kolejkach wąskotorowych w Bieszczadach, polecamy książkę Zygmunta Rygla "Bieszczadzkie kolejki leśne", która ukazała się nakładem Oficyny Wydawniczej "APLA" z Krosna.
|