Sanocka Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa, uczelnia ściśle związana z ideą Euroregionu Karpackiego coraz głębiej penetruje Bieszczady w sensie krajoznawczym, kulturowym i historycznym.
W ostatnich dniach września, czyli tuż przed rozpoczęciem nowego roku akademickiego, pracownicy naukowo-dydaktyczni PWSZ współorganizowali międzynarodową konferencję, będącą etapem długofalowego programu "Przez wiedzę do kontaktu", w której uczestniczyła kilkunastoosobowa grupa wykładowców ukraińskiego uniwersytetu w Drohobyczu. Oprócz odbywających się w Sanoku zajęć seminaryjnych zagraniczni goście wzięli udział w trzech wycieczkach problemowych. Pierwsze, poświęcone zabytkom budownictwa cerkiewnego wiodły przez połacie powiatu sanockiego. Kolejną, czysto bieszczadzką, zaplanowano w leskiej strefie regionu. Oczywiście w programie znalazły się najważniejsze zabytki Leska świadczące o historycznej pozycji miasta. Oprócz obiektów uwzględnianych w popularnych przewodnikach uwagę gości wzbudziły relikty Linii Mołotowa i cmentarz z I wojny światowej przywrócony miastu staraniem Stanisława Macieli. Warto dodać, że całe Lesko, zwłaszcza urbanistyczny kompleks centrum, krzyżówka nowoczesności i pietyzmu dla historii był przedmiotem wyraźnie słyszalnych pochlebnych wobec miasta komentarzy. Wpełniając rytualny obowiązek związany z pobytem w Bieszczadach pokazano gościom jeziora i zapory w Myczkowcach i Solinie, lecz wnet, już na trasie od Hoczwi w głąb gór powrócono do tematu związanego z problematyką konferencji. Bolesne epizody współczesnej historii zilustrowane zostały żołnierskim cmentarzem w Baligrodzie, baligrodzkim kamieniem upamiętniającym męczeństwo 42 polskich ofiar ukraińskiej rzezi, wizytą pod pomnikiem gen. Świerczewskiego w Jabłonkach i na szańcach milicyjnego posterunku w Cisnej na wzgórzu Betlejemka. W powrotnej drodze problematykę historyczną zamknęła Zawadka Morochowska, wieś spacyfikowana przez Wojsko Polskie. Kompleksowe, zilustrowane w terenie przedstawienie epizodów wspólnej, bolesnej przeszłości ocenione zostało przez ukraińskich nauczycieli akademickich jako szlak historycznej uczciwości. Współczesność jako odtrutka na historię i wariant drogi pojednania zaprezentowała się w Cisnej, gdzie wójt gminy Renata Szczepańska zapoznała uczestników wycieczki z utrwaloną już praktyką międzygminnych i międzyszkolnych polsko - ukraińskich kontaktów. Przedwieczorna wizyta w pracowni i galerii Zdzisława Pękalskiego w Hoczwi ukazała ukraińskim gościom bogactwo artystycznej interpretacji wielokulturowej, wielonarodowej i wieloreligijnej historii tej strefy Karpat. I znów, podobnie jak przed kilkoma miesiącami, gdy gośćmi PWSZ byli byli ukraińscy studenci, trzeba zaznaczyć, że Bieszczady nie miałyby swojej otwartej wobec gości wymowy, gdyby nie życzliwość osób, którym serdeczne gesty przychodzą z łatwością. Pan Pękalski udostępnił swe prywatne progi, pani dyrektor Ewa Baranowska zawiadująca leską synagogą znów z uśmiechem potrafiła przejść do porządku dziennego nad polską (gospodarze) i ukraińską (goście) dziurą budżetową, w swej szkolnej stołówce w Cisnej dyrektor szkoły Ireneusz Benewiat dokonał gastronomicznego cudu, szykując obiad za grosze, którymi dysponowali organizatorzy konferencji. Grzegorz Demel
|