Do widzenia Podkarpackie W dniu 29 października
2004 roku na posiedzeniu sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej rząd
przedłożył projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady
Europy w sprawie klasyfikacji jednostek terytorialnych Państwa
Polskiego do celów statystycznych. W myśl tego rozporządzenia
Polska w miejsce dotychczasowego podziału kraju podzielona została na
sześć regionów: Centralny (Mazowieckie i Łódzkie), Południowy
(Małopolskie, Śląskie), Wschodni (Lubelskie, Podkarpackie,
Świętokrzyskie i Podlaskie), Północno-Zachodni (Wielkopolskie,
Zachodniopomorskie i Lubuskie), Południowo-Zachodni (Dolnośląskie,
Opolskie) oraz Północny (Kujawsko-Pomorskie, Warmińsko-Mazurskie i
Pomorskie). Projekt tego rozporządzenia jest zgodny z
wydanym 27 kwietnia 2004 roku rozporządzeniem Rady Ministrów w sprawie
„wprowadzenia standardowych klasyfikacji i nomenklatur”. Podstawą
prawną tego rozporządzenia jest z kolei rozporządzenie Komisji
Europejskiej Nr 1059/2003. Inicjatywa podziału sprzecznego z
dotychczasowym podziałem administracyjnym Polski nie wyszła ze strony
Komisji Europejskiej, ale ze strony rządu polskiego, który miał za
zadanie przygotować „polską” część owego rozporządzenia Komisji
Europejskiej.Co to oznacza dla nas? Ni mniej ni więcej, a tylko to, że
dotychczasowe starania o dotacje unijne ze strony władz województwa
Podkarpackiego nie do końca mogą być skuteczne. Zarówno
przyznawanie środków „unijnych” jak też ich wydatkowanie i późniejsze
rozliczanie odbywać się będzie w ponad wojewódzkiej strukturze
składającej się z trzech, a nie z jednego, Podkarpackiego województwa.
Potrzeby naszego województwa będą konfrontowane z potrzebami całego
nowego regionu składającego się z trzech województw. A o ile znam
Podlaskie i przebojowe władze Białegostoku, który jeszcze przed
wejściem Polski do UE potrafił zawalczyć o dotacje unijne na
informatyzację województwa, czarno widzę naszą Podkarpacką przyszłość. Ponadto
nasi wojewódzcy włodarze będą musieli się nauczyć „w biegu” trudnej
sztuki takiego konstruowania wniosków o współfinansowanie lokalnych
inwestycji ze środków unijnych, w których wyżej od interesu lokalnego
Podkarpackiego, promowany będzie interes całego regionu. A z tym mogą
być spore trudności, bowiem nie bardzo potrafimy współdziałać w
poziomych strukturach. Do nowej sytuacji powinny się też
przygotować nasze bieszczadzkie samorządy. Niestety, dogania je dzisiaj
to, o czy pisałem przed ponad dwoma laty, a czego nie zrobiono, bo i
niby po co. Chodzi mianowicie o zupełnie inną od przyjętej obecnie
formułę konstruowania planów rozwoju lokalnego. Gdyby przy tworzeniu
planów rozwoju uwzględniono owe uwagi, dzisiaj dużo łatwiej przyszło by
nam się ubiegać o współfinansowanie inwestycji lokalnych ze środków
unijnych. Jak rząd tłumaczy sens tych zmian? Przede wszystkim
słabością potencjału rozwojowego obecnych polskich województw i ich
przyszłą niemożnością absorpcji środków unijnych. Skoro zaś rząd jest
zbyt słaby, aby wprost dokonać nowego podziału administracyjnego kraju,
podziału, w którym ostało by się co najwyżej sześć z obecnych szesnastu
(a tak naprawdę powinno być ich cztery) województw, usiłuje dokonać
tego obok istniejącego prawa licząc iż opór będzie słaby lub żaden.
Taki jest chyba sens tej cichcem przygotowywanej de facto zmiany
podziału administracyjnego kraju.
|