Najlepszy ustrzycki produkt eksportowy - www.bieszczady.info.pl    
       
 
   
 
 

Najlepszy ustrzycki produkt eksportowy


2004-11-23 16:55:39 ostatnio zmieniony: 2004-11-23 17:10:57
Marek Wolski  


W piątek, 19 listopada w warszawskim klubie Proxima odbył się koncert grupy KSU. Był to kolejny występ w ramach polskiej trasy koncertowej tego zespołu.
KSU promuje swoją nową płytę zatytułowana „Nasze słowa”. Nowy krążek to charakterystyczna dla tego zespołu mieszanka utworów, na którą składa się zarówno osty rock jak i ballady.

Nowe wcielenie

Można powiedzieć, że KSU odżyło na nowo. Program promocji zespołu jest napięty i bardzo ambitny, bowiem po zakończeniu przed Świętami polskiej części tournee na którą złoży się ponad 100 występów; po 21 stycznia 2005 roku zespół wyjeżdża na występy do Wielkiej Brytanii (Londyn), a dalej do Niemiec i USA.
O tym, jak bardzo intensywna jest promocja nowego-starego oblicza KSU świadczy fakt, że tygodniowo dają oni obecnie po sześć koncertów w różnych miastach Polski. Promowana płyta „Nasze słowa” ukaże się oficjalnie na przełomie roku.
Mocno zmienił się skład zespołu. Ze „starego” KSU pozostał tylko jego lider, Eugeniusz Olejarczyk – Siczka. Nowi członkowie to: Paweł Tylko – basista z Tarnowa, Jasiu-Jarosław Kidawa – gitara, Wrocław i Sebastian Mnich – perkusja, także z Tarnowa.

Ustrzycki fenomen

Zespół KSU jest na polskiej scenie muzycznej swoistym fenomenem i to fenomenem podwójnym. Jak na polskie warunki istnieje bardzo długo, cały czas w zasadzie gra tę samą muzykę. I o dziwo, muzyka ta wcale się nie zestarzała. Na koncerty grupy przychodzą całe rodziny. Rodzice grubo po 40-tce przyprowadzają swoje dzieci, bądź też dzieci ciągną na koncert swych rodziców. I jak zaobserwowałem w piątek, wszyscy świetnie się bawią.
Przy tym wszystkim KSU pozostał zespołem, którego teksty nic nie straciły na aktualności i ostrości osądu naszej rzeczywistości, o czym świadczą słowa piosenek z jego najnowszej płyty. Jej nieoficjalny tytuł brzmi: „Bieszczady 2004 – Nowaja Sistiema”.
Jest także KSU zespołem, który wszystko zawdzięcza samemu sobie. Pozostał niezależny do dzisiaj, choć za tę niezależność przychodzi członkom zespołu słono płacić. Do dzisiaj sami projektują i  drukują swoje plakaty, sami je rozwieszają. Sami wydają własne płyty, sami je także promują.
Pozostał także KSU zespołem, który nigdy nie wstydził się faktu, że jego rodzinnym miastem pozostają Ustrzyki Dolne (z innymi różnie to bywa), a słowa jednego ze starych utworów „...małe miasto, mali ludzie, małe sprawy...” rozsławiły Ustrzyki na całą Polskę i okolice.
Zresztą prawie wszyscy „starzy” członkowie KSU swoje „pozazespołowe” życie także związali z naszym miastem.
Bogusław Augustyn  - „Bohun” jest dyrektorem ustrzyckiego Domu Kultury, w którym także znajduje się nasza redakcja.
„Plaster” pracuje w ustrzyckiej telewizji kablowej, „Tutak” w miejskiej oczyszczalni ścieków. Jedynie „Ptysiu” wyemigrował z Ustrzyk prowadząc w Warszawie jakieś budowlane biznesy.
Ustrzykom pozostał wierny także lider zespołu „Siczka” –  Eugeniusz Olejarczyk, który mieszka na 1-go Maja pod 41, w obskurnej, zagrzybionej 100-letniej budzie, którą szumnie nazywa swoim mieszkaniem. Gdy zapytałem go, czy kiedykolwiek wyprowadzi się z Ustrzyk, roześmiał się i odpowiedział: „chyba tylko gdzieś dalej w Bieszczady”.
Nie wiem, czy wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, co dla młodych ludzi żyjących i w Ustrzykach Dolnych i w ogóle w całych Bieszczadach zrobił KSU. Otóż swoim sukcesem pokazuje codziennie na deskach całej Polski, a wkrótce i Europy i USA, że nie ma się co wstydzić faktu, że się jest z prowincji, z Bieszczad, na dodatek Ustrzyk i do tego Dolnych.
„Siczka” ze swoim KSU zrobił dla promocji naszego miasta i Bieszczad więcej, niż wszystkie władze samorządowe wzięte razem do kupy. I to zupełnie za darmo i najczęściej przy całkowitej obojętności kolejnych władz naszego miasta.

Kolejna nasza szansa

Fenomen KSU powinniśmy co rychlej wykorzystać do prawdziwej promocji naszego miasta, zaś szerzej całego Podkarpacia. Kto nam broni zorganizować coroczny koncert-konkurs promocyjny zespołów z Podkarpacia i Lubelszczyzny? A może pomyślelibyśmy o tym, żeby taką imprezę umiędzynarodowić i zaprosić na nią zespoły młodzieżowe ze Słowacji i Zachodniej Ukrainy? Na tego typu imprezę można spokojnie uzyskać dofinansowanie ze środków UE i to zarówno z „działki” „promocja regionów” jak i „kultura”. Czy nasi mądrzy samorządowcy w ogóle o tym pomyśleli?
Można przecież pomóc „Siczce” w stworzeniu w Ustrzykach studia nagraniowego, i płyty KSU wykorzystać do promocji miasta i regionu. W tę inicjatywę powinny się wspólnie zaangażować wszystkie bieszczadzkie samorządy. Inne miasta mogą nam tylko pozazdrościć takiej możliwości.

Festiwal Trzech Narodów

Można by taką imprezę zorganizować dwukrotnie w ciągu roku. Raz na otwarcie sezonu letniego, dwa zimowego. Na początek zaprosić do udziału w niej szukające promocji zespoły „młodzieżowe” ze Słowacji i Zachodniej Ukrainy, a od nas z Podkarpacia i Lubelszczyzny. Dalej pomyśleć by można o poszerzeniu listy uczestników o Czechy, Węgry, całą Ukrainę i całą Polskę.
Szydercom natychmiast odpowiadam, aby spojrzeli na Sejny, maleńką miejscowość na Pojezierzu Augustowskim tuż przy granicy z Litwą. Dzięki grupie tamtejszych zapaleńców wydających periodyk „Pogranicze”, to właśnie małe Sejny, przy których nasze Ustrzyki to spore miasto, a nie byłe wojewódzkie Suwałki są znane w całej Europie i poza nią także.
Proszę tylko pomyśleć, jak by to była dla nas reklama. W końcu skończyły by się „biedne, głodne bieszczadzkie dzieci”, a cała Polska dowiedziała by się, że Bieszczady to nie nędza i beznadzieja, ale nowy sposób na życie. Gdyby zaś udało się na wypromować imprezę na poziom międzynarodowy, to wówczas sukces na rozwój miasta murowany.

Zysk nie tylko kulturalny

Poza oczywistą promocją naszego miasta (i to w bardzo dużej części za nie nasze pieniądze) wymierne korzyści odnieśli by wszyscy mieszkańcy zarówno samych Ustrzyk jak i okolic. Więcej ludzi to zwiększony ruch w pensjonatach i hotelach, większe zakupy w sklepach, reszta firm usługowych też by na tym zarobiła.
Może w końcu doczekalibyśmy się przyzwoitej całodobowej stacji paliwowej w naszym mieście. Przecież niejako „przy okazji” powstałby w mieście cały „festiwalowy” biznes: (druk koszulek, produkcja okolicznościowych gadżetów festiwalowych itp). Więcej ludzi, to więcej sprzedanego jedzenia, a to z kolei większe zyski dla naszych bieszczadzkich rolników.
I proszę pomyśleć, że to wszystko można wyciągnąć z faktu, ze kiedyś w naszym bardzo małym mieście paru „nawiedzonych małolatów” założyło zespół KSU.
A ja stawiam dolary przeciw orzechom, że w sławetnej strategii rozwoju miasta i regionu, przyjętej przez nasze władze samorządowe, nikt się nawet nie zająknął o tym, co tutaj napisano. Cóż z Warszawy lepiej widać.
Co dalej? Wybór należy do nas, ale jak to szło? „...mali ludzie, małe miasto...”

Specjalne podziękowania składam „Agrafce”, bez której udziału ten artykuł by nie powstał. Choć z rodem Lublina, zakochała się w naszych Ustrzykach i muzyce KSU bez reszty.



Strona główna serwisu   Dodaj swój komentarz.
 
 
 
 

Można inaczej - SOS w Lesku

2007-12-16 19:44:17

Od grudnia ubiegłego roku Ośrodek Wsparcia SOS w Lesku pomaga ofiarom przemocy. Aby robić to lepiej powstał pilotażowy program korekcyjno-edukacyjny dla osób stosujących przemoc.
więcej czytaj więcej

Moje prawa - moją szansą!
Edukacja ekologiczna
Wystawa w Czarnej
XXV Ogólnopolski Rajd Narcia...

  archiwum Archiwum


Webcam - Ustrzyki Górne

webcam www.bieszczady.info.pl  na Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne



Szukaj w bieszczady.info.pl
 
Ciekawe serwisy
Mazury Zakopane
Karkonosze Online Przemyśl
Kwatery, pensjonaty,noclegi
Spływy kajakowe, Kajaki, Mazury
Hotele w Warszawie
 
  © Bieszczady Wirtualnie 1998 - 2008    
Kontakt  Prywatność  Reklama
Liczba osób na www.bieszczady.info.pl: 3