Mieczysław Parczyński turysta rowerowy z Gdańska - www.bieszczady.info.pl    
       
 
   
 
 

Mieczysław Parczyński turysta rowerowy z Gdańska


2003-10-05 00:00:00 ostatnio zmieniony: 2004-01-26 17:12:13
NINA  


Z cyklu: Ludzie i ich pasje

praczyńskiNa przekór datom i kalendarzom na przestrzeni ostatnich 28 lat przejechał na rowerze 188 tys. kilometrów po różnych, z góry wyznaczonych, trasach w Polsce. To zdanie znalazło się na początku tego artykułu nieprzypadkowo, bowiem w przyszłym roku w maju p. Mieczysław Parczyński skończy 80 lat życia.
Zanim opowiedział o swojej pasji, dowiedziałam się nieco o Jego życiu.
Rodzice pochodzili z Zamojszczyzny, wyjechali na Pomorze zanim się urodził, więc mówi, że pochodzi z Pomorza i tak jest w istocie. Szybko się uczył nie tylko od starszego brata, ale także od matki, która spostrzegła Jego zamiłowanie do wszelkiej nauki. Do szkoły poszedł nieco wcześniej. Kiedy miał 9 lat, nauczyciel przyniósł na lekcję globus. To był początek zainteresowania geografią. Dziecinne wyprawy na rozklekotanym rowerze musiały wtedy wystarczyć.
Z podręczników poznał cały świat, ale zdecydowanie więcej czasu poświęcał studiowaniu map i przewodników po Polsce. Marzył o zwiedzaniu świata, kraju. Kiedy wybuchła II wojna, jako młody chłopak musiał się pogodzić z losem, że roboty przymusowe go nie miną - wiele lat przepracował u gospodarza na niemieckich Żuławach, w warunkach urągających człowieczeństwu. Może dlatego nie wyrósł? - jak sam mówi.
Po wojnie zamieszkał w Gdańsku, został urzędnikiem państwowym, a ze względu na ciągoty plastyczne - retuszerem fotograficznym.
Na Boże Narodzenie 1947, roku mając 23 lata ożenił się z 19. letnią panną Jadzią. Mieli dwóch synów. Przez 34 lata pracy w domu przywykł do samotności - żona szła do pracy, dzieci do szkoły, a On przystępował do swoich zajęć.
W 1975 roku kręgosłup nie pozwolił funkcjonować normalnie. Lekarz zalecił ruch, a najlepiej, żeby to był rower i jeździć 15 - 20 km dziennie. Żona w ramach kuracji kupiła rower - składak na małych kółkach, syn - licznik kilometrów. Przejechał na nim 4500 km.
Drugi rower to był też składak, ale o dużych kółkach. Na nim zaczął pokonywać dłuższe trasy poza Gdańsk. 11 500 km to już był niezły wynik - jak dla chorego człowieka.
Pierwsze trasy były na jeden dzień. Dla własnej satysfakcji zaczął prowadzić notatki, z czasem przekształciły się w tzw. "dzienniki pokładowe", z nich powstają albumy pt. "Moje drogi rowerowe". Do dziś zapisał drobnym maczkiem 12 ksiąg formatu A-3, które ważą łącznie 60 kg. Można tam znaleźć opisy tras, miast, miejscowości, herby, znaczki i inne ciekawostki dotyczące danego miejsca; wszystko bardzo starannie opracowane, wykaligrafowane. Jest własnoręcznie wykonana mapa, narysowana i opisana szczegółowo trasa, łącznie z temperaturą, siłą wiatru, itp. w danym dniu. Najbardziej zadziwia skrupulatność sporządzanych notatek. Nie wiem czy określenie: "z aptekarską dokładnością", to nie za mało.
P. Mieczysław 6 miesięcy w roku podróżuje, a 6 miesięcy pisze swoją "rowerową" opowieść. By ją skończyć, potrzebuje jeszcze pięciu lat by zwiedzić już wszystko co zamierzył, drugie pięć i nieraz podczas swoich samotnych podróży targuje się z Bogiem o ten czas.
Teraz ma czwarty rower (Gazelę, w której wszystko jest przerobione dla jego potrzeb), stuknęło mu na liczniku 153 tys. km i dojdzie jeszcze trochę.
Chciałby być w każdym polskim mieście (chodzi o miejscowość posiadającą prawa miejskie), których 11 lat temu było 824, a dziś jest 877. Będąc w danym mieście, stara się poznać jego historię, zabytki i inne ciekawe miejsca, składa wizytę władzom miasta, prosi o wpis do księgi pamiątkowej i drobiazgi związane z odwiedzanym miejscem.
Na mapie byłych 49 województw widać dokładnie, gdzie jeszcze nie dotarł - czerwone kółeczka oznaczają, że w danym mieście jeszcze nie był, czarne, że tam już dotarł (tych drugich jest zdecydowanie więcej). Posiada Złotą Odznakę PTSM, co mu znacznie ułatwia życie, bo przeważnie każde miasto posiada takie młodzieżowe miejsce hotelowe.
W tym roku zaplanował województwo podkarpackie i jest to 12 województwo, które odwiedza, zostały mu jeszcze 4, co wcale nie znaczy, że na tym kończą się jego zainteresowania. W Bieszczadach jest po raz czwarty, w Lesku po raz trzeci.
Inna, niezależna trasa, prowadziła po polskich muzeach (560), przewodnikiem była mu książka prof. Lorenca "Muzea w Polsce". Kolejną trasą - zamki i ruiny (417 obiektów). Następnie doszły: sanktuaria w Polsce (509) i jaskinie oraz inne obiekty stworzone przez naturę.
By realizować swoją pasję, przeznacza na to całą swoją emeryturę, nie szuka sponsora, bo chce być niezależny od nikogo: wolny człowiek w wolnym kraju.
Codziennie przejeżdża od 60 do 120 km, co uzależnia od ułożenia terenu - w terenie górzystym i 60 to dużo, na równinie 120 wcale nie czuje w nogach. Rano ćwiczy intensywnie włącznie z pompkami; wieczorem, kiedy zapada zmrok, stara się odpoczywać w domu. Nie ma kłopotów ze zdrowiem, od 25 lat nie był u lekarza.
Drugą jego pasją jest rysowanie. Równie łatwo przychodzi mu narysowanie portretu osoby, jak przedmiotów, roślin i zwierząt. 74 kartki z roślinami lub drugie tyle z różnymi rzeczami to prawdziwy majstersztyk artystyczny, stąd nie dziwota, że są wydawane nawet za granicą. Często spotyka się z młodzieżą, zachęca ich do aktywnego spędzania czasu. Spotkał na swojej drodze tak wielu ciekawych ludzi, przeżył tak fascynujące przygody, że słuchanie o tym może trwać i trwać. Nie dziwi więc zainteresowanie tym co robi TV Gdańsk oraz wizyta w programie Manna i Materny.
Zaliczonych i opisanych tras ma kilkadziesiąt, każda z nich ma jakąś nazwę: "Wiśniowa" (bo rwał wiśnie za noclegi i wyżywienie), "Dookoła Polski" (trasa pokrywa się z granicami naszego kraju), czy "Jadzia" (najbardziej ciekawa ze względu na pomysł i wykonanie; w hołdzie zmarłej żonie jechał trasą kreślącą na mapie Polski jej imię). To był pomnik kreślony sercem. Tylu pomysłów i werwy mógłby pozazdrościć p. Mieczysławowi niejeden.
W imieniu Czytelników "Echa" życzę przede wszystkim dużo zdrowia i realizacji zamierzeń.
Do zobaczenia gdzieś na trasie.

NINA



Echo Bieszczadów   Dodaj swój komentarz.
 
 
 
 

Znajomość prawa pomaga

2008-09-02 15:17:58

Znajomość prawa pomaga - to projekt realizowany przez Stowarzyszenie Kobiet Bieszczadzkich „Nasza Szansa” z Leska mający na celu przeciwdziałanie przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.
więcej czytaj więcej

Można inaczej - SOS w Lesku
Moje prawa - moją szansą!
Edukacja ekologiczna
Wystawa w Czarnej

  archiwum Archiwum


Webcam - Ustrzyki Górne

webcam www.bieszczady.info.pl  na Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne



Szukaj w bieszczady.info.pl
 
Ciekawe serwisy
Mazury Zakopane
Karkonosze Online Przemyśl
Kwatery, pensjonaty,noclegi
Spływy kajakowe, Kajaki, Mazury
Hotele w Warszawie
 
  © Bieszczady Wirtualnie 1998 - 2008    
Kontakt  Prywatność  Reklama
Liczba osób na www.bieszczady.info.pl: 5