"Żyjemy o tyle, o ile pamiętamy, jesteśmy o tyle, o ile zdołaliśmy zapamiętać".
Mniejsza o to, kto te słowa pierwszy upublicznił. Ważne, że w sposób jakże lapidarny stwierdzają one, że tym co kształtuje człowieka i decyduje o jego istocie, jest pamięć. Ponoć wraz ze starzeniem się, człowiekowi coraz trudniej przychodzi zapamiętywanie zdarzeń aktualnych. Za to coraz chętniej wraca do wątków z czasów dzieciństwa i młodości, okresu w którym kształtowała się jego osobowość. Chyba już jestem na tym etapie. Urodzony w Lesku w czasie wojny, spędziłem tam raptem tylko 18 lat życia, nie wspominając burzliwych pobytów w czasie studenckich wakacji, czy krótkotrwałych późniejszych wypadów. Z tych lat "chmurnych i durnych" pozostało trochę wspomnień i trochę nabytej wiedzy, oraz przemyśleń o sprawach Leska i jego społeczności. Myślę, że warto niektóre sprawy uchronić przed zapomnieniem, a o niektórych tylko przypomnieć. Mijają bowiem czasy i ludzie, a historia trwa....o ile jest przekazywana następnym pokoleniom. Mówiąc poważnie, nie jest moim zamiarem pisanie historii. Co najwyżej, dzięki uprzejmości Redakcji, zamierzam przekazać garść wiadomości na temat życia Leska w latach powojennych, zapamiętanego z wąskiej perspektywy jednego obserwatora. W związku z tym, że punkt obserwacyjny był zlokalizowany na konkretnej ulicy, zwaną ongiś Polaną, całość przekazy, który zajmie prawdopodobnie kilkanaście odcinków, będzie nosić wspólną nazwę "Zapamiętane z Polany". Przepraszam PT Czytelników za ewentualne niedociągnięcia w sztuce przelewania myśli na papier.
Tadeusz Filar Opole.
|