Łopienka zwana też Łopinką to wieś i dolina w Zachodnich Bieszczadach, położona pomiędzy szczytami Łopiennika, Korbani i Jam. Nieznane jest pochodzenie nazwy Łopienka, Łopiennik - być może pochodzi od słowa łopotać lub może od występujących tutaj łopianów. Nie ma także zapisów mówiących o powstaniu wsi. Wiadomo, że leżała w dobrach Balów z Hoczwi herbu Gozdawa. Prawdopodobnie wieś powstała przed 1543 rokiem. Łopienka nie była wsią wielką. 350 osób wg spisu z 1930 r. stawiało ją w gronie przeciętnych, utrzymujących się przede wszystkim z uprawy roli. Próby rozwoju kopalnictwa naftowego upadły po spaleniu się w 1866 r. destylarni. Jedynym co wyróżniało Łopienkę spośród innych wsi, była cerkiew, najstarsza murowana cerkiew w Bieszczadach, nieproporcjonalnie duża jak na potrzeby wsi, ale trochę za mała jak na olbrzymie rzesze przybywających na odpusty pielgrzymów. Odbywały się one kilka razy w roku: 28 sierpnia, 21 września, 14 października. II wojna światowa przyniosła wydarzenia, które zdecydowały o jej losach. Wiosną 1946 r. nastąpiło przymusowe wysiedlenie większości mieszkańców do ZSRR. Wypędzenia udało się uniknąć kilku rodzinom, które ukryły się w lesie. W rok później, zostają oni wywiezieni w ramach tzw. akcji "Wisła" na ziemie odzyskane. Był to kres wioski - dolina i cerkiew zamarły. Rozpoczął się smutny okres dewastacji. Z kompletnie wyposażonej cerkwi, niemalże gotowej do odprawiania nabożeństw, zaczęły pomału ginąć sprzęty. Część wywiozło w 1947 r. stacjonujące tutaj wojsko, reszta padła łupem szabrowników, kolekcjonerów. Na przełomie 1948/1949 r. ksiądz Franciszek Stopa z nowo ustanowionej parafii rzymsko-katolickiej w Polańczyku, wywiózł z wymarłej Łopienki cudowny obraz Matki Boskiej oraz część wyposażenia, natomiast sześciokątna kolorowa posadzka została zerwana i ułożona w kościele w Terce. Podpisaniem wyroku na cerkiew, było zerwanie blachy z dachu w 1955 r. Taki właśnie stan zastał we wrześniu 1955 r. Ryszard Brykowski, który dotarł do Łopienki w ramach ogólnopolskiej akcji inwentaryzacji zabytków sztuki. Obok pustej już cerkwi stała murowana kapliczka i drewniana, zrębowa dzwonnica. Zachowało się także kilka drewnianych chat. Od 1955 r. rozpoczęła się walka o zachowanie cerkwi w Łopience. Jednym z jej głównych uczestników stał się historyk sztuki - Olgierd Łotoczko. W 1965 r. wydzierżawił od ZSP schronisko na Łopienniku. Właśnie tu powstał projekt utworzenia w Łopience wioski skansenowo-turystycznej. W jego realizacji mieli uczestniczyć studenci z różnych uczelni. Głównym celem miało być ratowanie chat łemkowskich i bojkowskich oraz innych, zachowanych zabytków ludowego budownictwa i kultury materialnej. Pomimo że projekt wioski uzyskał w 1975 r. nagrodę ministra Kultury i Sztuki, władze nowo powstałego województwa krośnieńskiego odstąpiły od wcześniejszych ustaleń. Łotoczko zdążył jeszcze w 1972 r. wraz z przyjaciółmi przeprowadzić konserwację korony murów, dzięki środkom uzyskanym ze sprzedaży rodzinnych pamiątek. Dalszą walkę o realizację projektu przerwała tragiczna śmierć Łotoczki podczas wyprawy w Hindukusz. I znowu zamarła jedna z najpiękniejszych dolin bieszczadzkich. Tylko w sezonie letnim zjawiali się pasterze. Nie zapisali się oni dobrze w dziejach cerkwi - w jej murach trzymali owce i bydło. W 1982 r. Akademicki Klub Turystyczny Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego założył w dolinie Łopienki bazę turystyczną. Stała się ona tym, czym w latach 60-tych było schronisko na Łopienniku. Tu zbierali się ludzie, którzy chcieliby ocalić świątynię. Ich sojusznikiem stało się Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej. Pierwsze lata, to przekonywanie innych do rekonstrukcji cerkwi, to walka z modną wówczas koncepcją tzw. trwałej ruiny. W końcu zapada decyzja. To, jak przebiegały prace remontowe i jaki jest ich efekt można zobaczyć w "Małej Galerii" Bieszczadzkiego Domu Kultury w Lesku. Bogaty materiał zdjęciowy, zebrany przez Zbigniewa Kaszubę oddaje klimat tamtych lat. Wystawa zatytułowana "Za górą - czy warto było?" będzie czynna do końca listopada. Zapraszamy!
|