O fakcie zrealizowania leskiej oczyszczalni ścieków i budowie głównych kolektorów wiedzą w większości mieszkańcy miasta. Oczyszczalnia jest gotowa, choć obecnie pracuje niemal "Na sucho". Ścieki są, ale kierowane starymi kolektorami odpływają jak dawniej do rzeki. Stan taki trwa prawie dwa lata. Miasto zdobyło pieniądze z PHARE na budowę i przebudowę kolektorów i tylko kolektorów. Unia nie finansuje kanalizacji rozgałęźnej, kanałów przy- i doobiektowych, a na to miasto pieniędzy własnych nie ma. Tyle - skrótowo - informacji wstępnych dla jasności sprawy. Gmina w wyniku procedury przetargowej, wybrała stosownego wykonawcę. Początkowo firma z Krosna zabrała się bardzo ostro do roboty, zwłaszcza, że wykonywano ciągi kolektorów do tzw. "tyłu", czyli od oczyszczalni do miasta. Sprawnie przebrnęli przez Posadę, gorzej prace zaczęły postępować kiedy doszli do posesji niedaleko bazaru. Mając nadrobiony czas "odpuścili" zupełnie, w czym pomogły im mrozy. Niby fachowcy robią co należy, ale roboty nie przybywa. I tak, ledwie brygada się pozbiera, już na zegarze 14 00, teraz szybko do ciepłego autobusu aż z Teodorówki. W międzyczasie, w godzinach pracy, zrobiono zakupy u braci Ukraińców, którzy wyczuli koniunkturę i dobrze zaopatrują klientów w cukier, benzynę, piwo i "wodę ognistą". Oczywiście nie jest tak źle, jak pewnego razu w pobliżu koparki. Widocznie dozór nie jest wystarczający. Jakość robót też budzi pewne zastrzeżenia, a zwłaszcza niedostateczna podsypka, skromniutka warstwa tłucznia wypełniającego wykopy w jezdniach i chodnikach. Po stopieniu śniegu wyglądają jak poligonowe transzeje, a to dopiero początek. Dlaczego ta sytuacja przywodzi mi na myśl okres w naszej historii przedstawiony w filmie "Alternatywy" i mam nadzieję, że to już ostatni taki przykład. Tylko dlaczego mieszkańcy mają płacić z m 3 wody i ścieków o 150% więcej? Koszty inwestycji mają istotny wpływ na płacone przez Lesczan usługi komunalne. Warto, żeby członkowie Rady Miejskiej wybrali się na rekonesans na plac budowy, zanim podniosą rękę za podwyżką nie o 5 zł, a o 10 lub 15 zł. Czekając na uczciwe "gazdowanie" pieniędzmi z naszych podatków czy ewentualnych kredytów, które gmina musi spłacać, mamy nadzieję, że w Lesku panują jednak inne realia, niż w przytoczonym wcześniej filmie. Może lepiej byłoby już teraz pooglądać wydawane pieniądze, żeby znowu poniewczasie sprawdzać, jak to ma miejsce w śmieciowej sprawie.
|