Liczba wędkarzy korzystających z naszych wód (rzeki, jeziora), jest wyjątkowo duża. Większość z nich jest spoza naszego okręgu, co powinno cieszyć, niestety nie zawsze tak jest. Nastała moda na organizowanie sobie zawodów wędkarskich. Większość z nich nie jest zgłaszana do Zarządu Okręgu. Autokar wędkarzy z miejscowości nawet bardzo odległych od Laska przyjeżdża nad San i "robi" sobie zawody. Niejednokrotnie zdarza się tak, że sędziowie takich dzikich zawodów, wypraszają z wody innych wędkarzy, tłumacząc odbywającymi się zawodami, co jest niedopuszczalne! San jest zamknięty jedynie podczas zawodów ogólnopolskich i międzynarodowych. Należy jak najszybciej skończyć z pogonią za łatwym zwycięstwem i byle jaką rywalizacją. Wędkarstwo powinno być przyjemnością, formą odpoczynku, a nie zebraniem ryby za wszelką cenę. I co jest bardzo ważne, nad wodą chcą odpocząć całe rodziny z dziećmi, które chlapanie w wodzie uważają za wyjątkową frajdę, miłośnicy przyrody czy fotograficy - amatorzy gotowi uwiecznić na kliszy wyjątkowe sytuacje i miejsca. Często idąc brzegiem rzeki czy jeziora napotkać można śmietnisko, które nie usypało się samo, ale ludzką ręką i jest "pomnikiem" ludzkiej głupoty. Oczywiście, wśród tych, którzy dokładają "swoje" na tę nieszczęsną kupę odpadków są i wędkarze. Ostatni przykład - nad brzegiem Sanu w Średniej Wsi jest dzikie wysypisko, a wszystkie resztki pozostawione przez turystów, którzy rozbili tu namioty oraz niepotrzebne przedmioty z gospodarstw domowych lądują w wodzie, spłukiwane tam przez deszcz i roztopiony śnieg. Takie to jest krótkowzroczne, już nie mówiąc o wstydzie, że nikt nie będzie wypoczywać, spacerować czy łowić na śmietniku. Turysta przyjedzie, zobaczy i nie wróci tu więcej, a jeszcze przekaże innym. A podobno turysta ma nam zapewnić dochody i dostatnie życie! Już to widzę! Bliskość natury i czynny wypoczynek nad wodą stanowią nieodzowne elementy szczęścia dla zapracowanego od świtu do nocy mieszczucha, a pozbawiając go czystego i zadbanego otoczenia w miejscu wypoczynku, pozbywamy się "kury znoszącej złote jaja". Społeczna Straż Rybacka Powiatu Leskiego przeprowadziła w 2004 roku 285 kontroli, w wyniku których przeprowadzono 2483 rozmowy z wędkarzami korzystającymi z naszych wód. W związku z powyższym nasuwa się spostrzeżenie, że wielu wędkarzy nie zna przepisów amatorskiego połowu ryb, m.in. nie przestrzegano okresów ochronnych, łowiono na więcej niż dwie wędki na wodach nizinnych, wybierano niewymiarowe ryby, itp. Zdarzały się nieliczne przypadki typowego kłusownictwa, łowienia "co popadnie", samołówki, podrywki, sieci, co dotyczyło osób łowiących bez uprawnień. Miejmy nadzieję, że bieżący rok okaże się lepszy w opisanej wyżej materii.
|