
2 kwietnia 2005r. o godz. 21:37 media całego świata poinformowały, że w Watykanie zakończył swe życie Ojciec Święty Papież Jan Paweł II. Dla nas, Polaków, jest to bardzo bolesna wiadomość, w którą tak trudno nam było uwierzyć. Na łamach "Echa Bieszczadów" kilkakrotnie zamieszczaliśmy artykuły, w których przedstawialiśmy postać Ojca Świętego. Pisaliśmy w nich m.in. o obchodach Dni Papieskich, o udziale w Drodze Krzyżowej na Tarnicę. Dziś chcemy przypomnieć naszym czytelnikom fragmenty jednego z artykułów, który ukazał się w grudniu 2003r. "kiedyś tu byłeś zbierałeś uśmiechy sosen świerków do pamiętnika rozmawiałeś z deszczem gadułą który zabawiał na szlaku cierpliwie wysłuchiwałeś jego spowiedzi o tragediach tej ziemi i jak przyszły Pasterz obejmowałeś owce krajobrazu w posiadanie góry mali braciszkowie Tatr pozdrawiają śpiewem strumieni" (Robert Czop, "W Bieszczadach")
Ziemia bieszczadzka w szczególny sposób związana jest z życiem Ojca Świętego. W książkach Andrzeja Potockiego czytamy m.in.: "Karol Wojtyła był w Bieszczadach siedmiokrotnie jako duszpasterz akademicki, biskup i kardynał. Pierwsza wakacyjna wędrówka księdza Wojtyły po Bieszczadach wypadła w roku 1953. Ksiądz Wojtyła wraz z grupą szesnastu przyjaciół wyruszył z Krakowa pociągiem 3 sierpnia 1953r. do Ustrzyk Dolnych. W dniu następnym jakąś ciężarówką dojechali do Ustrzyk Górnych. W strażnicy WOP-u udzielono im gościny na strychu. 5 sierpnia wyruszyli z Ustrzyk Górnych na Tarnicę, by pod wieczór powrócić do bazy. Pogoda była deszczowa i dopiero 7 sierpnia zdecydowali się na dalszą wędrówkę. Przez Połoniny: Caryńską, Wetlińską i Smerek doszli po szesnastu godzinach marszu do Cisnej. Następnego dnia przez Wołosań, Chryszczatą i Jeziorka Duszatyńskie doszli do Komańczy, gdzie przenocowali w klasztorze ss. Nazaretanek. Zostali tu także na dzień następny. W dalszą trasę wyruszyli 10 sierpnia, by przez pasmo Bukowicy i wyludnione Puławy dojść do równie wyludnionej Tarnawki, gdzie zatrzymali się na nocleg. Ostatecznie swój przemarsz czerwonym beskidzkim szlakiem zakończyli 15 sierpnia w Krynicy. W cztery lata po pierwszym pobycie ksiądz Wojtyła w lipcu 1957r. dwukrotnie przyjeżdżał z młodzieżą w Bieszczady. W czasie jednej z tych wędrówek zeszli z Połoniny Wetlińskiej w dolinę Sanu. W ruinach cerkwi greckokatolickiej w Hulskiem ksiądz Wojtyła odprawił Mszę Świętą. Któryś z uczestników wyprawy na cerkiewnym murze napisał: "Tu była grupa księdza Karola Wojtyły". Zapewne także w 1957r. byli w Baligrodzie. W tamtejszym archiwum parafialnym zachowała się karteczka z następującą treścią: "Przewielebny księże Proboszczu. Podczas Jego nieobecności odprawiłem mszę świętą, dopuszczony do ołtarza przez Pana Chlebińskiego. Przedstawiłem mu odnośne dokumenty z Krakowskiej Kurii Metrop. Nazwisko moje: ks. Karol Wojtyła z parafii św. Floriana w Krakowie". W roku następnym na przełomie czerwca i lipca ksiądz Wojtyła po raz czwarty wypoczywał w Bieszczadach. Tym razem samotnie chodził po połoninach, był też w Zagórzu. Zwiedził ruiny klasztoru Karmelitów Bosych i odprawił mszę w miejscowym kościele. W miesiąc później otrzymał godność biskupa. Kolejne spotkanie z Bieszczadami zdarzyło się biskupowi Wojtyle w lecie 1963r. Trwało zaledwie dwa dni. Przyjechał tu z grupą przyjaciół z pierwszej wyprawy, sprzed dziesięciu lat. Była to taka trochę podróż sentymentalna. Z Ustrzyk Górnych wyszli na Wetlińską. Wieczorem przy ognisku wspominali swoją pierwszą bieszczadzką eskapadę. Pierwszą i jedyną duszpasterską wizytę w Bieszczadach kardynał Wojtyła, metropolita krakowski, odbył 6 lipca 1968r. W Jasieniu, w obecności piętnastu tysięcy wiernych intronizował w tamtejszym kościele parafialnym cudowny Obraz Marki Boskiej Rudeckiej, tworząc tym samym Bieszczadzkie Sanktuarium Maryjne. Przed tą ikoną modlili się polscy królowie: Jan Kazimierz, Michał Korybut Wiśniowiecki i Jan III Sobieski. W dwadzieścia cztery lata po intronizacji Królową Bieszczadów - patronkę wypędzonych z ojcowizny, skradli nieznani sprawcy i dotychczas nie udało się cudownej ikony się odzyskać. Ostatni, siódmy swój pobyt w Bieszczadach kardynał Wojtyła rozpoczął 2 sierpnia 1978 roku. Skąpość przekazów nie pozwala go dokładnie zrelacjonować. Wieczorem 7 sierpnia, na biwaku jedna z osób towarzyszących kardynałowi włączyła radio tranzystorowe, by wysłuchać wiadomości. W ten sposób kardynał dowiedział się o śmierci, w dniu poprzednim papieża Pawła VI. Trzeba było przerwać urlop. 8 sierpnia był już w Krakowie. W siedemdziesiąt dni po wyjeździe z Bieszczadów kardynał Karol Wojtyła został wybrany na Stolicę Piotrową, przyjmując imię Jana Pawła II." Przez kilkanaście lat, zawsze w sierpniu, oddział PTTK w Lesku organizował Rajd Śladami Jana Pawła II - na pamiątkę Jego pobytu w Bieszczadach. Trasy rajdu uwzględniały m.in. miejsca, które odwiedzał kiedyś Ojciec Święty w czasie swoich bieszczadzkich wędrówek. Natomiast z okazji Dni Papieskich miłośnicy gór brali udział w Drodze Krzyżowej, organizowanej przez Duszpasterstwo Turystyczne. Czerwonym szlakiem, prowadzącym z Ustrzyk Górnych na Tarnicę, uczestnicy podążali tak samo jak przed wielu laty, w 1953r. ksiądz Karol Wojtyła z grupą młodzieży. W grupie pielgrzymów szli obok siebie: księża i siostry zakonne, rodzice z dziećmi, ludzie starsi i młodzież. Poszczególne stacje Drogi Krzyżowej umożliwiały wędrowcom zjednoczenie się w modlitwie.
"Modlitwą goisz rany zbrodni opatrujesz ściany płaczu karmisz słowem głodnych utulasz zmartwionych w ukojeniu niesiesz naukę oddalonym od Boga murem niewiedzy buntu zniewolenia i ukazujesz Światło przyszłych dni zagubionym w mroku niebezpieczeństw płaczu zła rozjaśniasz miłością twarze a ziarenko wiary rozrasta się w sercach pod cieniem Piotrowej dłoni" (Robert Czop, "Biały Pasterz")
W artykule wykorzystano m.in. materiały z książki Andrzeja Potockiego "Bieszczadzkimi śladami Karola Wojtyły".
Zdjęcia pochodzą z przewodnika Stanisława Kłosa "Bieszczady" - Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2000 Wśród turystów, którzy zawitali w Bieszczady w 1953r. był ksiądz Karol Wojtyła. Z grupą studentów w ciągu 12 dni przebył trasę od Ustrzyk Dolnych, przez Ustrzyki Górne do Rymanowa. Ponownie był tu w 1957 i 1958r.
|