czyli leskie atuty czy substytuty? Redakcja Echa Bieszczadów
ogłasza otwartą dyskusję na temat wizerunku naszego miasta, które
aspiruje wszak do Miasta Marzeń. Czy nie jest godnym rozważenia
spotkanie zarówno przedstawicieli władz odpowiedzialnych za szeroko
pojętą promocję z mieszańcami, dyrektorami szkół, członkami Towarzystwa
Miłośników Leska i Okolic czy leskiego Hufca ZHP, by wypracować program
opieki nad - nazwijmy to roboczo - miejscami godnymi pokazania turystom. Czy
pomysłem nie byłoby przydzielenie danego miejsca pod opiekę danej
instytucji czy szkole? Oznakowanie tych miejsc, poinformowanie kto jest
społecznym opiekunem tego miejsca! Mamy szczęście, do społeczników,
którzy często za własne pieniądze (że o czasie nie wspomnimy) - sami
opiekują się takimi miejscami. Przykładem godnym naśladowania jest
niewątpliwie cmentarz wojenny - którego społecznym opiekunem i
orędownikiem jest Stanisław Maciela i to on dba o jego reprezentacyjny
wygląd. Tam przyjeżdżają już delegacje międzynarodowe, by składać hołd
swoim rodakom, z Węgier, Austrii czy Słowacji. A tu problemem jest
skoszenie trawy! Drugim godnym naśladowania przykładem jest Góra i
Ruiny Zamki Sobień - ma ono gospodarza. Nadleśnictwo Lesko. Co roku
widać rękę opiekuna, nowe tablice, naprawione schody, poprawiona
platforma widokowa. Sprawdza się więc nasze spostrzeżenie, że tylko
miejsca objęte społeczną kuratela konkretnych ludzi i instytucji są
zadbane i godne pokazania turystom nie tylko z kraju ale i zagranicy. Kiedyś
Źródełka miały swoich opiekunów, śp. Wojciecha Strzyżewskiego czy
uczniów i nauczycieli z Technikum Drzewnego, który kilka lat temu
wybudowali i ustawili dwie piękne altany, z których dzisiaj zostało już
tylko wspomnienie... Miejsce to jest chętnie uczęszczane przez
mieszkańców, turysta będzie miał raczej kłopot z trafieniem tam (brak
oznakowań), ale może to i lepiej, bo co może tam zobaczyć? Resztki
dawnej świetności? Zaniedbane studzienki, resztki altanek, spalonych
przez amatorów ognisk. Kamień
Leski i ścieżka rowerowo - spacerowa wokół Baszty, którą zawdzięczamy
Stowarzyszeniu Ekoturystycznemu "Baszta". Zadbało ono o wystylizowane
tablice informacyjne o tych miejscach. Dzisiaj tablice jeszcze stoją,
ale ich stan woła o coroczne odnawianie ich, by prezentowały się
godnie. Tablice na Baszcie częściowo posłużyły za opał, po części
zniszczyła je przyroda. Pytanie, kto ma o to dbać - czy sam
pomysłodawca czy my wszyscy. Jak "wszyscy" to znaczy z reguły nikt. Tu
koło się zamyka. Co mamy pokazać turystom, by się po prostu nie
wstydzić? Tylko wspólna debata, na temat tego co zrobić, by zachować
leskie atrakcje w dobrym stanie? Czy MM ma "załatwić" całą robotę w
dziedzinie promocji? Jeżeli tak to czego i kogo? Drodzy mieszkańcy, przestańmy się zachowywać zgodnie z wygodną skądinąd maksymą "po nas choćby potop!" Zapraszamy do debaty otwartej. Każdy głos opublikujemy!* *z wyjątkiem anonimów
|