Skazany na Bieszczady - www.bieszczady.info.pl    
       
 
   
 
 

Skazany na Bieszczady


2005-05-20 13:59:38 ostatnio zmieniony: 2005-05-24 08:33:17
Joanna Szurlej  


 Jak co roku w Bieszczadzkim Domu Kultury w Lesku na sali kameralnej zebrali się słuchacze kolejnej edycji "Spotkań z Poezją". W sobotę, 10 kwietnia mieliśmy okazję gościć Andrzeja Potockiego (informacje o autorze na www.potockiandrzej.pl)
Podczas wieczoru oprawę muzyczną zapewnili Paweł Król i Dobiesław Kokoć. Gospodarzem wieczoru była Ewa Baranowska, dyrektor BDK, która miała o tyle ułatwione zadanie, że wystarczyło "podrzucać kwestie", wiedziała co robi...
... Papież w Bieszczadach
-  Napisałem książkę "Bieszczadzkimi śladami Karola Wojtyły", bo na początku lat dziewięćdziesiątych nie było już cenzury i taka była potrzeba chwili. Obecnie przygotowuję drugie wydanie znacznie rozszerzone. Dzięki profesor Wandzie Półtawskiej tamta książka trafiła do Ojca Świętego, od którego dostałem osobiste podziękowanie. Teraz inżynier Stefan Kosiarski, opowiedział mi historię wędrówek Karola Wojtyły, wtedy już kardynała, po Beskidzie Niskim. Między innymi o tym jak w 1973 roku rozbił namiot "na dziko" i jaki to miało wpływ na jego dalsze pobyty na Podkarpaciu. Ale o tym więcej w książce "Bieszczadzkimi i beskidzkimi śladami Karola Wojtyły.
... skazany na Bieszczady
-  Od zawsze interesowałem się historią i etnografią. Po raz pierwszy przyjechałem w Bieszczady 32 lata temu na chwilę, i byłem w nich 17 lat. Prawie nic nie wiedziałem o tym zakątku. To była taka moja prawdziwa terra incognita. I dopiero z czasem poznałem ich bogatą historię, nie tylko losy Bojków i Łemków, ale i starożytne czasy, kiedy z Cesarstwa Rzymskiego wiodły tędy szlaki po bursztyn. W Lesku, poniekąd, ukryłem się przed światem. Przez kilka miesięcy pracowałem w domu kultury, potem znalazłem pracę w PBRol-u (Przedsiębiorstwo Budownictwa Rolnego - dla tych co nie pamiętają), z prostego powodu - zapewniało mieszkanie. A ja miałem żonę i dziecko na utrzymaniu. Nie dało się jednak żyć samym chlebem, szybko założyłem zespół teatralny pod nazwą "Klub popierających poezję". Byli w nim fantastyczni młodzi ludzie. Oni utwierdzili mnie w przekonaniu, że warto coś robić dla innych, nawet jeśli naraża się przez to na krytykę. Życie uczyło mnie, że po upadku trzeba się podnieść i robić swoje. Pamiętam do dzisiaj spektakle "Pisanie ognia" czy akademię na cześć Rewolucji Październikowej - na której zamiast nadętych peanów "na cześć" - przedstawiliśmy znakomite liryki Majakowskiego, Jesienina, Lermontowa i piosenki Okudżawy. Po drodze w mojej karierze było dyrektorowanie w GOK w Olszanicy i propozycja "nie do odrzucenia" ze strony ówczesnych władz - niektórzy z pewnością pamiętają Kazimierza Surowca, który to zaproponował mi stanowisko dyrektora Bieszczadzkiego Domu Kultury w Lesku, tylko dlatego, że robiłem swoje, a nie dlatego, że ubiegałem się o jakieś tam stanowisko.
...debiuty
-  Debiutowałem w '73 roku w tygodniku "Życie literackie" - wierszami. W komisji oceniającej była Wisława Szymborska. Niestety, do poezji wtedy zraziła mnie wszechobecna cenzura. Tomik wierszy nie ukazał się drukiem, bo wg cenzorów sprawdzających poprawność polityczną każdego tekstu, "źle przedstawiłem awans społeczny" albo proces historyczny.
x x x
Śniło jej się
że jest wolna
chociaż śpi u boku
wielkiego patrona
z którym zmuszono ją do ślubu
we wschodnim obrządku
pod złotymi kopułami
cerkwi

I chociaż
przeżyła z nim wiele lat
co przeszły
jak z knuta strzelił
śniło jej się
że teraz jest wolna

Zbudziła się zgwałcona.

Później już nie próbowałem. Należę do pokolenia zafascynowanego Wojaczkiem i Bursą. Gdy pierwszy raz usłyszałem słowo kontestacja - to przewertowałem wszystkie słowniki i encyklopedie w poszukiwaniu jego znaczenia. Niestety ówczesna rzeczywistość nie dopuszczała jego istnienia. Zacząłem więc pisać do szuflady. Jednocześnie cały czas szukałem w pejzażu kulturowym Bieszczadów swojego miejsca. Nieustannie też uczyłem się ich i o nich. Pracując w leskim liceum, jako nauczyciel historii po raz pierwszy zetknąłem się z telewizją. Ekipa szukała kogoś, kto by im opowiedział legendę o Kamieniu Leskim. Padło na mnie. Nigdy nie stałem przed kamerą, ale miałem doświadczenie recytatorskie, prowadziłem też przez wiele lat jako reżyser teatr amatorski. To mi pomogło. Pojechaliśmy i opowiedziałem ją. Po prostu, bez żadnych dubli.
...jednak poezja
- "Madonny Bieszczadzkie" doczekały się czterech wydań, ostatnie BOSZ-owskie znakomicie zilustrował Zdzisław Pękalski.
W wygasłej aureoli
W szacie wypłowiałej
Obnoszona przy biciu w dzwony
Wokół leskiego kościoła
W lektyce feretronu
Pod ciężarem naszych próśb umęczona
Procesyjna madonna
Wciąż wstawia się za nami
Coraz bardziej grzesznymi

("Procesyjna madonna")

 Warto ją zobaczyć będąc w Lesku, to prawdziwy skarb z XVI wieku, nie wiem czy sami mieszkańcy wiedzą...
... "Listy o miłości"
-  Cóż mogę powiedzieć... zauroczenie młodą ładną dziewczyną, warte tego by na prostej drodze złamać nogę! A ja zamiast tego napisałem kilkanaście wierszy.
...Jeżeli znajdę kiedyś wielki ogród
zamieszkamy w nim razem
a ty
z zebranej przędzy babiego lata
utkasz swój ślubny welon
a ja zaproszę wszystkie świerszcze
do naszej weselnej kapeli

W rozkwicie polnych maków
w czerwieni czerwca
poślubię cię przed łąką i ptakami
przed brzozą i wodą w strumieniu
i przed maleńką mrówką
która nigdy nie zwątpiła
w sens swojego życia

Jeżeli znajdę kiedyś najczystszy
d i a m e n t ...

Moja miła
przecież ja go znalazłem

... jak to jest z legendami, które są autentyczne, a które wymyślone?
-  To nie tak! (śmieje się) Proszę zrozumieć. Czasami od ludzi można usłyszeć tylko dwa, trzy zdania legendy. Do nich trzeba po prostu dobudować tło! Tło oczywiście oparte na źródłach historycznych. Ludzie powiedzieli mi o miejscu zwanym Wisielnikiem k. Hoczwi. I tyle. O tym dlaczego tak nazwano to miejsce musiałem doszukać się sam. Trzeba to było ubrać w słowa. Opowiedzieć... Przecież legendy nie były zapisywane, to był przekaz ustny, bo jeśli Bojko kończył szkołę to stawał się Ukraińcem albo Polakiem.
Współpracuję z dr Wojtkiem Krukarem, który od kilkunastu lat prowadzi dokumentację tradycyjnego nazewnictwa terenowego Bieszczadów i Beskidu Niskiego, zaprowadził mnie do Skały Dobosza, na Połoninie Welińskiej, miejsca jak podawała wieść gminna przeklętego. Gdy się po niej szło słychać było tajemnicze dudnienie. Historię tego miejsca też trzeba było wpierw poznać, by opowiedzieć jego legendę. Legendy pisałem 11 lat, nie dlatego, że trudno się je pisze tylko dlatego, że mozolnie trzeba poznawać i badać ich tło. Przygotowałem do druku "Legendy karpackie". Piszę tam o miejscu obok Woli Niżnej (okolice Jaślisk), o nazwie Pomirki. Czy ktoś się zastanawiał skąd taka nazwa? I co się okazało... podczas dawnych klęsk nieurodzaju tam właśnie wynoszono starych ludzi. To straszne - ale na pewną śmierć syn wynosił starego ojca - sam zapewne mając świadomość, że może kiedyś jak znowu klęska nieurodzaju przyjdzie i głód straszliwy nastanie, to być może jego dzieci - wybierając czy nakarmić własne dzieci czy starców - i jego tam wyniosą, a na drugi dzień przyjdą już po zwłoki, by je pogrzebać. Swoiste przyzwolenie społeczne na eutanazję - o tym trzeba pamiętać, by nie przejść nad tym do porządku dziennego.
Kończąc temat legend powiem, że początkowo jako historyk nie traktowałem ich poważnie, z czasem zrozumiałem, że one też są źródłem historycznym, nie mniej ważnym niż dokumenty i znaleziska archeologiczne.
...warsztat pracy w TV
-  Miałem szczęście. Uczyłem się rzemiosła od strony realizacji filmowej. Moim nauczycielem był Jasio Surdel, świetny operator z krakowskiego ośrodka TVP. Z czasem zostałem dziennikarzem i redaktorem.
... autorytety
-  Wykładowca Uniwersytetu Rzeszowskiego, dr Zbigniew Wolf, historyk i filozof, kiedy jeszcze był moim nauczycielem w liceum, zaimponował mi niesamowitą wiedzą, wręcz erudycją, zawsze chciałem być taki jak on.
...świat artystów i outsiderów
-  Będąc dyrektorem Bieszczadzkiego Domu Kultury, poznałem jaki jest tutaj potencjał artystyczny. Ale nie od razu. Kto by pomyślał, że w Technikum Leśnym był palaczem co... Jędrek Wasielewski Połonina. Najsłynniejszy chyba outsider bieszczadzki, którego legenda pisze się sama... Przygarnąłem go do Domu Kultury, ale nie mogłem go zatrudnić oficjalnie, bo nie miał nawet średniego wykształcenia. Zrobiłem z niego komisarza Galerii w Synagodze. Tak zaczęła się nasza przyjaźń. Trudna przyjaźń. Wpadał często do mnie do domu na pierogi. Pisał, pił, kochał - po prostu tworzył za życia swoją własną legendę. Niechcący... Nawet mu napisałem kiedyś etiudę "odmień się Jędrek, odmień, co ci szkodzi", ale Jędrek miał swój świat i do końca żył po swojemu. Drugim ważnym człowiekiem był Zdzicho Pękalski. To dzięki niemu zainteresowałem się historią Bieszczadów. To on zaprowadził mnie do Zofii Rosiowej ze Średniej Wsi, autentycznej artystki ludowej. Nie zapomnę tego widoku, 70-letnia starowinka, szpotawe stopy, skulona, rzeźbiła zwykłym kozikiem cudeńka z wierzby. Dwa lata ją namawiałem, żeby mi diabła wyrzeźbiła - ciągle słyszałem stanowczą odpowiedź: - diabła, nie! A ja chciałem się przekonać jakie jest wyobrażenie demona w przekazie ludowym... A tu cały czas: - diabła, nie! Po dwóch latach znajomości odważyłem się podrążyć temat. Na jej: - diabła, nie! - spytałem dlaczego - bo to grzech! - odpowiedziała. Powiedziałem jej, że ten grzech to biorę na siebie i... wyrzeźbiła. Monstrum z ogonem, pokraczne - to trzeba zobaczyć. Mam go do tej pory. Ale mam i jej Chrystusa frasobliwego, którego najchętniej rzeźbiła. Jest u mnie w ogrodzie - jako kapliczka - symbol.
...wyrzuty sumienia
-  Największe mam wyrzuty wobec "dusiołków". A było to tak. Przyszedł razu pewnego do mnie do domu Wasielewski z flaszeczką. Ja gotowałem pierogi, on sam sobie polewał i recytował wiersze Leśmiana o dusiołkach mazowieckich. I tak od słowa do słowa do demologii rodzimej dodaliśmy dusiołki bieszczadzkie.
... Zakapiory
-  "Majster Bieda czyli Zakapiorskie Bieszczady" to książka, która opisuje świat, który powoli zaczyna odchodzić. Przez historię i epizody ludzi w niej zawarte można było go utrwalić, zatrzymać w pamięci. Opowieść o ludziach i o "klimacie" tamtych Bieszczadów. Wszyscy wiedzą, że Majster Bieda był - bo go Wojtek Belon utrwalił w piosence - ale nie wszyscy wiedzą jak ma na nazwisko i czy jeszcze żyje... o jagodowym królu czy o Józku co miał koński charakter. W kolejnym wydaniu poszerzyłem galerię tych barwnych postaci. Dodałem Zyźka Wilka, nazywanego kłusownikiem seksualnym, który zginął mając zaledwie 33 lata, Ryśka Denisiuka zwanego Szejkiem lub Burym i Jurasa Dwatysięce. Będzie tam też spory wątek o Wojtku Belonie, którego dwudziesta rocznica śmierci mija tego roku 3 maja.
... Wątki żydowskie
Urodziłem się w Rymanowie, mieście znanym z historii i kultury żydowskiej. Zresztą całe Podkarpacie, było mocno naznaczone przez obecność bardzo licznej społeczności żydowskiej. Wgłębiając się w ich świat, religię i kulturę, można się naprawdę wiele dowiedzieć i często zaskakujących rzeczy, dla nas zupełnie egzotycznych wręcz. Chłopiec stawał się mężczyzną, kiedy ukończył 13 lat i jeden dzień, a dziewczyna mogła wychodzić za mąż jak skończyła 12 lat. Dlatego powstały kolejne moje książki "Śladami Żydów w Podkarpackiem", "Żydzi rymanowscy" czy "Podkarpackie judaika". Lesko też jest mocno naznaczone bytnością tutaj społeczności żydowskiej. To najstarsza gmina w ziemi sanockiej. Synagoga i olbrzymi cmentarz, to naprawdę cenne skarby, godne pokazywania turystom. Na koniec ciekawostka - nie wiem czy mieszkańcy Leska o tym wiedzą, że urodzony w Lesku słynny cadyk Naftali Horowic był spokrewniony z Karolem Marksem!

Trzy godziny minęły jak z bicza trzasnął - publiczność zgromadzona licznie w sali nie chciała wypuścić tak znakomitego gawędziarza. Okazało się, że z perspektywy czasu Andrzej Potocki zawsze chętnie wraca do Leska.
Pisząca te słowa nie zapomni historii w I klasie leskiego LO, kiedy profesor wchodził do klasy i zaczynał swój spektakl jednego aktora. Nigdy wcześniej ani później tak dobrze nie poznałam historii...



Echo Bieszczadów   Dodaj swój komentarz.
 
 
 
 

Znajomość prawa pomaga

2008-09-02 15:17:58

Znajomość prawa pomaga - to projekt realizowany przez Stowarzyszenie Kobiet Bieszczadzkich „Nasza Szansa” z Leska mający na celu przeciwdziałanie przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.
więcej czytaj więcej

Można inaczej - SOS w Lesku
Moje prawa - moją szansą!
Edukacja ekologiczna
Wystawa w Czarnej

  archiwum Archiwum


Webcam - Ustrzyki Górne

webcam www.bieszczady.info.pl  na Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne



Szukaj w bieszczady.info.pl
 
Ciekawe serwisy
Mazury Zakopane
Karkonosze Online Przemyśl
Kwatery, pensjonaty,noclegi
Spływy kajakowe, Kajaki, Mazury
Hotele w Warszawie
 
  © Bieszczady Wirtualnie 1998 - 2008    
Kontakt  Prywatność  Reklama
Liczba osób na www.bieszczady.info.pl: 4