Bieszczady nie są już dzisiaj tak dzikie i niedostępne jak niegdyś, ale nadal zachowały wiele z dawnego uroku. Są tu miejsca, które przed laty tętniły życiem, a dziś budzą zadumę nad ulotnością życia ludzkiego. Jednym z nich jest malownicza Dolina Caryńskiego, która rozciąga się między Magurą Stuposiańską a Połoniną Caryńską. Przez nią biegnie już nieużywana i coraz bardziej zarastająca bita droga z Dwernika do Przełęczy Przysłup. Dawniej aż do przełęczy sięgały ostatnie zagrody wsi Caryńskie - obecnie znajduje się tu przytulne Schronisko Politechniki Warszawskiej "Koliba", gdzie - zanim ruszymy w dalszą drogę - możemy zatrzymać się i odpocząć przy kominku.
Równolegle do drogi płynie potok Caryński, który dalej łączy się ze spływającym z Połoniny Caryńskiej - Caryńczykiem.
Nazwa nieistniejącej już wsi Caryńskie wywodzi się od starożytnego wyrazu dackiego "cara" czyli ziemia. Wołosi przekształcili ją w "carynę" co w ich gwarze oznaczało naturalną polanę w górskim lesie lub pastwisko. Prawdopodobnie zanim powstała wieś, dolina była wykorzystywana jako miejsce wypasów.
Z materiałów źródłowych możemy dowiedzieć się, że wieś była wzmiankowana po raz pierwszy w 1620 roku. Należała do schyłkowego okresu osadnictwa wołoskiego w Bieszczadach i zamieszkiwali ją Bojkowie. Wchodziła w skład dóbr Herbutów. Do parafii caryńskiej i wsi, która ciągnęła się na przestrzeni 3 km przynależał też przysiółek Przysłup. W 1921 roku było tu 402 mieszkańców, a przed II wojną światową 500 mieszkańców i 88 domów.
W 1775 roku lub 1778 (źródła nie są w tej kwestii zgodne) zbudowano we wsi drewnianą cerkiew greckokatolicką, parafialną, pw. Św. Wielkiego Męczennika Dymitra. Została odnowiona i powtórnie poświęcona w 1897 roku. Obok niej stała - dziś już nieistniejąca - drewniana dzwonnica o konstrukcji zrębowo - szkieletowej, zbudowana około XVII wieku. W II połowie XIX wieku obok cerkwi w obrębie cmentarza zbudowano murowaną, kamienną kaplicę odpustową pw. Św. Jana Chrzciciela. Była przypuszczalnie prywatną kaplicą właścicieli ziemskich. Pod nią znajdowała się krypta grobowa ze szczątkami kilku zmarłych, być może dawnych właścicieli folwarku, który w XX wieku należał do Teodora Serwatowskiego, a później do Felicji Hrabiny Dzieduszyckiej. Cerkiew została spalona po 1945 roku, ale do dnia dzisiejszego zachowane zostały pozostałości podmurówki. Przy cerkiewny cmentarz był połączony z cmentarzem grzebalnym, otoczonym niskim, kamiennym murkiem, którego część zachowała się do dnia dzisiejszego. Istnieje tu około 100 mogił ziemnych i 3 nagrobki. Dziś cmentarz porastają kilkudziesięcioletnie drzewa.
Około 200 m na wschód od cmentarza na łące możemy zobaczyć przydrożny krzyż z kamienia z 1911 roku - dzieło kamieniarza z Sambora, a 300 m na południe niewielką kapliczkę (również z kamienia).
Niestety - po wojnie wieś została całkowicie wysiedlona i zniszczona. W latach 70-ych wyludniona dolina stała się przez pewien czas schronieniem dla wielu "włóczęgów" i "oryginałów" - nie spodobało się to jednak lokalnym władzom.
Do dziś ze wsi Caryńskie pozostały jedynie resztki cmentarza, podmurówka cerkwi i zdziczałe sady owocowe. I chociaż nie zobaczymy już chat bojkowskich ani nie usłyszymy bicia dzwonów z pobliskiej cerkwi - jest to niewątpliwie urocze miejsce, które warto odwiedzić.
Sylwia Solon
|