Tu rok gospodarczy zaczyna się 1 kwietnia. Jest to związane z biologią
zwierzyny dziko żyjącej. W marcu zaczynają się gody zająca (parkoty). W
tym też miesiącu są początki proszenia się macior dzików. Ptaki tak
łowne, jak i chronione zaczynają zakładać gniazda i przygotowują się do
lęgów wiosennych. Samce zwierzyny płowej (jeleń, daniel) w tym okresie
zrzuciły lub zrzucają swe poroża i nakładają nowe.
Ogólnie zwierzyna i ptaki po zimie są wychudzone i fizycznie
wyczerpane, dlatego też w łowiskach należy zachować spokój i
intensywnie dostarczać karmy. W tym okresie oprócz karmy treściwej
(kukurydza, ziarna zbóż), i objętościowej (siano, kiszonka), soczystej
(buraki, marchew, ziemniaki i jabłka), zwierzyna ma duże
zapotrzebowanie na sól. Potrzebują jej tak samice do wydania zdrowego
potomstwa, jak i samce do wykształcenia dobrego poroża.
Okres polowań kończy się w lutym. Marzec, kwiecień i pierwsza kwadra
maja to dla myśliwych okres intensywnego dokarmiania zwierzyny i
ptaków. Przygotowuje się poletka żerowe. Przystępuje się do budowania
urządzeń łowieckich (ambony, zwyżki, paśniki, lizawki), przestrzeliwuje
się broń,1 podsumowuje wyniki realizacji rocznych planów łowieckich
minionego sezonu. W powyższej sprawie co roku Zarząd Koła Łowieckiego
na walnym zebraniu członków składa informację ze swojej pracy oraz
wykonania rocznego planu gospodarczego, a Komisja Rewizyjna Koła w
swoim sprawozdaniu dokonuje oceny pracy Zarządu.
Okres polowań zaczyna się od 11 maja na samce saren (rogacze). Jest to
jedno z uroczych polowań indywidualnych. Myśliwy po uzyskaniu
upoważnienia na odstrzał rogacza (kozła) wydanego przez Zarząd Koła
udaje się do kniei na spotkanie z odpowiednim osobnikiem (upoważnienie
określa rodzaj zwierzyny - selekcyjny czy łowny, w klasie pierwszej czy
drugiej). Myśliwy musi wiele czasu poświęcić obchodząc teren łowiska
lub siedzieć tak długo na zwyżce lub siodełku myśliwskim, aż odpowiedni
do odstrzału osobnik znajdzie się w polu widzenia. W oczekiwaniu na
zdobycz, niektórym szczęśliwcom czasem pomaga św. Hubert. Przyjemności
jest bardzo dużo gdy po oddaniu strzału zwierz na miejscu pada i
transport nie wymaga dużego wysiłku. Gorzej jest gdy po strzale zwierz
uchodzi i poszukiwanie go po czarnej stopie nastręcza dużo trudności, a
jeszcze więcej wysiłku przy transporcie do miejsca przeznaczenia,
zwłaszcza, gdy się to czyni późnym wieczorem, nie mówiąc już o tym, że
w polowych warunkach trzeba zwierza wypatroszyć i przygotować do
transportu. Tu bardzo często kończy się "ulubiona" myśliwska przygoda i
przyjemności.
Bardzo często za wodę do mycia rąk z farby służy rosa a za ręcznik trawa lub liście.
Pasja myśliwska szybko zwycięża, a wszelkie trudności i kłopoty się
zapomina i znowu idzie się na spotkanie z przyrodą. Górę bierze
ciekawość lasu, szerokie pola, nowa przygoda.
Dla czytelników "Echa Bieszczadów"
|