"Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć, tracą życie" -
powiedział kiedyś francuski marszałek Ferdynand Foch, a mnie to zdanie
utkwiło w pamięci dość mocno!
Historię tego miasta tworzyli ciekawi ludzie - Kmitowie, Krasiccy,
Moszczeńscy, Ossolińscy, Filarowie, Baranowie, Bielakowie, Słotwińscy i
wielu, wielu innych.
Pamięć o nich przechowują zbiory archiwalne w Sanoku, Krakowie,
Wrocławiu, Lwowie, Wiedniu i Warszawie. Co jakiś czas kolejni autorzy
przybliżają nam sylwetki postaci związanych z Leskiem i Bieszczadami.
Zdecydowana większość mieszkańców tego regionu to zwykli ludzie -
pracowici, uczciwi, kochający swoje miejsce na ziemi.
W "Echu Bieszczadów" z maja 2001 roku zamieszczony został felieton pt.
"Glebae adscripti" (łac. przypisany do ziemi), w którym felietonistka
pisze m.in.:
...Każdy powinien mieć swoje miejsce na ziemi. Jest takie powiedzenie,
że są ludzie jak drzewa, jak krzewy i jak trawa. Ludzie jak drzewa
wrastają w jedno miejsce i trwają w nim na zawsze, ludzie jak krzewy -
raz czy dwa przesadzone powoli się aklimatyzują i ludzie jak trawa -
gdzie ich nie posiejesz - tam wyrosną...
Ja jak drzewo zapuściłam tu mocno korzenie. Znam tu wszystkich, którzy
w jakiś sposób związali się z tym miejscem. Jak wspomniałam na początku
- historię miejsca tworzą też groby przodków. Często jako młoda
dziewczyna chodziłam z koleżankami na cmentarz szukać wiedzy o
ludziach. Jednych znałam osobiście, innych tylko z widzenia, a jeszcze
innych ze słyszenia lub wcale.
Natknęłam się kiedyś na grób z informacją, że tu spoczywa Emilia
Martyngierowa z d. Makuszyńska. Nazwisko Makuszyński nie jest tak
pospolite jak Kowalski czy Nowak - więc dało mi to do myślenia. Kornel
Makuszyński - autor "Szatana z siódmej klasy". Czyżby jakieś
pokrewieństwo?
Wtedy przeszłam nad tym do porządku dziennego. Po latach założyłam w
Lesku gazetę "Echo Bieszczadów". Nareszcie mogłam informować
mieszkańców o różnych ciekawych sprawach toczących się wokół, a sporo
wiedziałam o ludziach i miejscach.
Cztery lata temu w rozmowie p. Tadeusz Filar interesujący się
przeszłością Leska wspomniał, że na leskim cmentarzu jest pochowana
rodzona siostra
Kornela Makuszyńskiego. Faktycznie, już kiedyś nad tym się
zastanawiałam. Tematu od razu nie podjęłam, bo wydawał mi się zbyt
odległy.
Dopiero trzy lata temu spotkałam koleżankę, mieszkankę Leska, która w
trakcie dyskusji o starym Lesku wtrąciła, że jej matka ma zdjęcia
związane z ciotkami Makuszyńskimi. Wtedy tak mnie to zaintrygowało, że
zaczęłam szukać powiązań.
Mama koleżanki mówiła o Kornelu Makuszyńskim - wujek, a o jego
siostrach - ciotki Makuszyńskie i łączyła imiona z nazwiskami mężów.
Zaczęłam zgłębiać temat. Opowiadająca mi historię swojej rodziny p.
Genowefa Jakubowicz, była córką siostry Kornela Makuszyńskiego, a więc
siostrzenicą pisarza. Kiedy padały kolejne nazwiska, zaczęłam je
umieszczać w jakimś miejscu swojej pamięci, i zaczęłam się gubić, bo
fakty i powiązania rodzinne stawały się coraz większe. Tak wpadłam na
pomysł wyrysowania drzewa genealogicznego leskiej "gałązki" rodziny
Makuszyńskich, które wraz z upływem czasu ulegało "modyfikacjom" kiedy
poznawałam nowe fakty. Okazało się, że rodzina w leskiej "odnodze" jest
spora, a powiązania rodzinne łączą ludzi, których dotąd nie łączyłam ze
sobą wcale, np. Jakubowicze z Martingerami, a w rzeczywistości byli
bliskimi krewnymi.
Specjalnie na tę okazję mam kilkanaście egzemplarzy "Echa", gdzie można
przeczytać ich historię i zobaczyć zdjęcia i uzmysłowić sobie jak
wygląda leskie drzewo genealogiczne Makuszyńskich.
Co ma wspólnego Kornel Makuszyński z Leskiem?
Kto z nas będąc dzieckiem nie przeczytał "Przygód Koziołka matołka" czy
serii bajek o zabawnej małpce Fiki-Miki, kto nie zachwycał się
przygodami bohatera z książki "Szatan z siódmej klasy", która
dziewczyna przegapiła "Awanturę o Basię" lub "Szaleństwa panny Ewy" to
na pewno nie wie również nic o samym autorze.
A był postacią wyjątkowo barwną.
Urodził się w Stryju równo 120 lat temu jako siódme dziecko swoich
rodziców, a zarazem jedyny syn. Miał sześć sióstr, których przynajmniej
nazwiska udało mi się ustalić, i tak: najstarsza siostra Makuszyńskiego
po wyjściu za mąż nosiła nazwisko Magierowska i mieszkała w Krakowie,
Emilia poślubiła Martingera, trzecia była Grossowa, potem Matylda
Gorczyńska, Helena Górzycka, Karolina Liskowacka (mieszkała w
Rzeszowie) i ostatnie dziecko... Kornel Makuszyński.
Właśnie Emilia Makuszyńska poznała w Stryju Jana Martingera
pochodzącego z Bolechowa, wyszła za niego za mąż. W Stryju przyszły na
świat ich dzieci: Władysław, Karolina, Matylda, Julia i Edward. Mąż
Emilii był gajowym i dostał przydział do pracy w Bieszczadach, w Krywem
k/Cisnej, gdzie mieszkali najdłużej.
Syn Emilii Edward pracował m.in. jako komendant posterunku w Cisnej.
Ożenił się z Marią Wierzbicką, mieli troje dzieci: Józefa, Jadwigę i
Zenona. (Mieszkają w Lesku).
W Stryju wzięła ślub z Walentym Filarem z Leska ich córka Karolina. Z
tego związku przyszły na świat: Genowefa (1921), Jan, Helena (1924) i
Wilhelm (.). Trójka z nich do dziś mieszka w Lesku.
Pani Genowefa w lipcu 1944 r. wyszła za mąż za Mariana Jakubowicza z
Leska, a w grudniu została wysiedlona ze Stryja. Przyjechała do Leska,
bo stąd pochodził mąż, który wcześniej tu został skierowany do pracy.
Tu urodziły się ich dzieci: Zdzisław, Danuta, Agnieszka i Wacław.
Zamieszkało w Lesku również rodzeństwo p. Genowefy.
Kiedy w Bieszczadach nastały niebezpieczne czasy dla mieszkańców, a
pani Emilia została sama, syn Edward doradził, by przeniosła się bliżej
miasta. Zamieszkała na Huzelach gdzie mieszkała aż do śmierci w 1957
roku. To ona spoczywa na leskim cmentarzu.
Do Leska przyjechała też jej córka Matylda i tu jest pochowana.
Na tytułowe pytanie "Co ma wspólnego Kornel Makuszyński z Leskiem?"
odpowiadamy - tu mieszkały jego siostra, siostrzenica i siostrzeniec,
tu są pochowani i tu żyją potomkowie jego rodziców; na świat przychodzi
już piąte pokolenie Edwarda i Julii Makuszyńskich, tych samych, którzy
dali Polsce Kornela Makuszyńskiego, znakomitego autora powieści dla
dzieci i młodzieży, powieściopisarza, felietonistę, a poza tym barwną
postać na kulturalnej scenie naszego kraju.
Gdzieś w Polsce mieszkają inni potomkowie Julii i Edwarda
Makuszyńskich, jeżeli tak się zdarzy, że za sprawą Internetu dotrzemy
do nich, bardzo prosimy o kontakt. Może uda się dorysować drzewo
genealogiczne tej rodziny. Choćby dla zwykłej ciekawości.
Po ukazaniu się artykułu w gazecie, kiedy wielu mieszkańców nie mogło
uwierzyć, że jednak coś nas łączy z pisarzem, wymyśliłam KORNELIADĘ, by
zachęcić młodych ludzi do większego zainteresowania twórczością tego
niebanalnego człowieka. Bawcie się dobrze i zachęcajcie przyjaciół i
znajomych do zabawy.
|