Bieszczady w wakacyjnej prasie - www.bieszczady.info.pl    
       
 
   
 
 

Bieszczady w wakacyjnej prasie


2005-09-07 08:46:12 ostatnio zmieniony: 2005-09-07 08:46:12
Joanna Szurlej  



Zmienia się powoli obraz Bieszczadów kreowany przez dziennikarzy prasy ogólnopolskiej o naszym terenie. Żelaznym punktem programu większych gazet jest zrobienie materiału o "jakimś ciekawym miejscu w kraju". Często gęsto pada na Bieszczady. Sęk w tym, że taki dziennikarz wpada tu jak po ogień, coś nie coś pamięta z wypadów studenckich, albo ktoś mu kiedyś opowiadał. Szuka szybciutko ciekawego kąska. Byle nowy punkt widzenia i wio. Różnie to z tym bieszczadzkim image bywa. Ale zaczyna być lepiej... Całe szczęście. Wychodzimy ze schematów. Coraz więcej ludzi to zauważa. No i ciągle mamy to "coś". Niemniej trzeba dmuchać na zimne, czytać co inni o nas napiszą. Mnie się marzy, by każdy dziennikarz - zwłaszcza prasy ogólnopolskiej doświadczył tego co piszący do Echa... Natychmiastowej reakcji czytelników na swój tekst. Spotkać się twarzą w twarz. Czasami znieść gorzkie żale, a czasami konstruktywna uwagę krytyczną, oczywiście rzadziej dobre słowo. Ale i takie się zdarzają. Tym cenniejsze są. Oddźwięk jak echo rozchodzi się zaraz po ukazaniu się numeru. A tam pan dziennikarz z wielkiego świata łapie nowy temat i wyciska co się da.
Znalazłam ostatnio dwa ciekawe teksty, oto fragmenty.
Ponieważ Kraków jest tylko krótkim przystankiem na mojej drodze do wakacyjnego raju, szybko wynoszę się dalej, na południowy wschód. Jeszcze raz tyle i w końcu trafię w ukochane Bieszczady.
Zielone wzgórza nad Soliną zapierają dech w piersiach. Żarłabym ten krajobraz, piła szmaragdową wodę, pchała ten żywiczny wiatr do kieszeni, lizała palce umoczone w lepkich, słodkich chmurach. Gapię się ze swojej zielonej łódki na to wszystko i szukam słów. Piękna tych gór nie sposób nazwać. Słyszę słowa modlitwy: "Są trzy osoby boskie: Dryf, Bezkres i Majestat". Moje myśli odbijają się od miękkich, lessowych skał, jestem bliska estetycznego orgazmu kolorystycznego. Orgia życiodajnej zieleni o smaku tataraku.
Oj, zapędziłam się w ekstazie, niech Czytelnik wybaczy. Kto był w Bieszczadach, ten mnie zrozumie. Kto nie był, temu polecam. Mogę się założyć, że w całym naszym kraju nie ma takiej zieleni, takiej głębi, takich kształtów i zapachów. A jaka perspektywa powietrzna! Bieszczady tkwią jeszcze w fazie turystycznej konkwisty. Mało tu ludzi, choć cała infrastruktura jest. Ceny niskie. Przyroda dzika, nieokiełznana, bory nieprzebyte, ryby duże, nieznające jeszcze myśliwych sarny piją modrą wodę z jeziora w obecności ludzi.
Dzielę się tymi rewelacjami niechętnie, w obawie, że rodacy przestaną się bać niedźwiedzi, wilków i żmij i zaczną masowo nawiedzać Bieszczadzką ziemię. A niech tam, niech i oni przeżywają estetyczne ekstazy.
Zuzanna Wittenburger
fr. z artykułu z portalu o2 Doza Kultury
Wojciech Duda-Dudkiewicz z Ozonu nr 13/05 w artykule Bieszczady - jak żyć z legendy?
Pustkowia, nieskażona przyroda, drapieżne zwierzęta? Szlaki, na których nie spotka się żywego ducha? Knajpy, do których strach wejść? W Bieszczadach nadal są miejsca, gdzie da się odnaleźć klimat polskich westernów z lat 50. i Stachurowskiej "Siekierezady". Jednak coraz ich mniej. Czasy, gdy niespokojne duchy czy zbuntowani artyści poszukiwali tu romantyzmu i męskiej przygody, minęły.
Kto przez kilka lat nie był w Bieszczadach, dziś ich nie pozna. Choć połoniny są wciąż na swoim miejscu, a Jezioro Solińskie jak dawniej wdziera się w lesiste stoki, "Biesy" przestają być dzikie. Cywilizują się, stając się górami spacerowymi dla każdego. W ostatnich kilku latach liczba turystów wzrosła ponaddwukrotnie - w 2003 roku do Bieszczadzkiego Parku Narodowego zjechało 600 tys. osób, w tym może być ich nawet milion. Rekordy bije Solina: wybiera się tam półtora miliona wczasowiczów, trzy razy więcej niż przed pięcioma laty. W samej tylko gminie Cisna przez kilka lat przybyło tysiąc miejsc noclegowych. Każdego dnia o tysiąc osób więcej będzie więc przemierzać góry, odwiedzać sklepy, bary, restauracje. A niebawem jeszcze ich przybędzie.
Są plany, by Już wkrótce na lotnisku w Jasionce pod Rzeszowem lądowały samoloty tanich linii Ryanair. Stamtąd w Bieszczady tylko sto kilometrów.

Pierwszy tekst sugestywny i romantyczny, tylko gdzie te bory? Drugi - nowe spojrzenie, świetne zdjęcie tytułowe, ale jednak Jędrek był trzeźwy, proszę pana autora... Obawiam się też tych linii lotniczych. Co zrobią ci którzy przylecą i dowiedzą się, że więcej czasu spędzą na dojeździe w Biesy z Rzeszowa niż sam lot. Niezła przesiadka z samolotu na autobus...toż to dopiero szok. Niech lecą czym mogą. Byle byli. Bo nieprawda jest, że po ostatniej powodzi drogi są tak fatalne, że przejzazdów brak - dementujemy. Media, nie straszcie nam turystów. To najgorsze co się może w to zimne lato wydarzyć.

Na podstawie o2 i Ozonu




Echo Bieszczadów   Dodaj swój komentarz.
 
 
 
 

Znajomość prawa pomaga

2008-09-02 15:17:58

Znajomość prawa pomaga - to projekt realizowany przez Stowarzyszenie Kobiet Bieszczadzkich „Nasza Szansa” z Leska mający na celu przeciwdziałanie przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.
więcej czytaj więcej

Można inaczej - SOS w Lesku
Moje prawa - moją szansą!
Edukacja ekologiczna
Wystawa w Czarnej

  archiwum Archiwum


Webcam - Ustrzyki Górne

webcam www.bieszczady.info.pl  na Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne



Szukaj w bieszczady.info.pl
 
Ciekawe serwisy
Mazury Zakopane
Karkonosze Online Przemyśl
Kwatery, pensjonaty,noclegi
Spływy kajakowe, Kajaki, Mazury
Hotele w Warszawie
 
  © Bieszczady Wirtualnie 1998 - 2008    
Kontakt  Prywatność  Reklama
Liczba osób na www.bieszczady.info.pl: 3