Rozmyślania w związku z początkiem sezonu turystycznego
Bieszczady...z czym się kojarzą? Jednym z przygodą, połoninami, wilkami, lasami, omszałymi aluminiowymi kubkami przy rwącym strumieniu, z których każdy spragniony mógł się napić - to klasyka. Innym - ze studenckimi wyprawmi pod namiot, pierwszymi wypadami "bez rodziców" taki sprawdzian na "dorosłość", dzikie noce przy ognisku i gitarze, rozmowami "o sensie życia" do rana z przypadkowo poznanymi osobami. Jeszcze innym - ostrzej, wielki "gigant" z chaty, bo kłopoty były w szkole, więc: byle wsiąść do pociągu nocnego i przekimać w ubikacji, a później dzikie lasy i szukaj wiatru w polu. A zakapiorzy bieszczadzcy obrośnięci dziś legendą? "Gubili" gdzieś dowody osobiste, do szczęścia wystarczył im papieros bez filtra i jakaś gorzałka... zapominali kim byli wcześniej, gdzie byli zameldowani, żyli z dnia na dzień nie wybiegając myślą poza jakieś "jutro"... smolarze, pilarze - legendy same w sobie. Nie znam osobiście żadnego z nich, ale może dzięki temu są jeszcze bardziej niesamowici. Co innego Ci co tu przyjechali z Polski za pracą i mieszkaniem do kombinatów drzewnych. Teraz powoli uciekają, skończyła się praca - żyje się coraz ciężej. Pakują dobytek i wracają skąd przyjechali. Ale są i tacy, którzy wrośli w tę ziemię - to choćby Ci, o których piszemy w cyklu "Bieszczadzkie życiorysy"... ich życie nie było usłane różami, zawsze mieli jednak na tyle odwagi, żeby sprostać wyzwaniom jakie rzucało im to miejsce. Tak, to nie jest wygodne miejsce na ziemi... wszędzie daleko - do renomowanych uczelni, do firm, do urzędów, drogi kiepskie, zimy długie... Ale... poczynając od Rzeszowa mamy już podobno Bieszczady. Sanok - Bieszczady, Krosno - Bieszczady, ba nawet Jasło w porywach się łapie! Bieszczady stały się swojego rodzaju etykietą na przedziwne rzeczy: mamy sucharki, chleb, jogurt, itp. a wszystko bieszczadzkie, głodne bieszczadzkie dzieci (jakby ich w innych miejscach w kraju naszym przedziwnym nie było!).
Jeszcze rozumiem zasadność istnienia: gazet, radia, telewizji pod egidą "Bieszczady", bo mają się kojarzyć z terenem na którym działają ale apeluję: szanujmy tę nazwę! Zasługuje na to! Nie zniszczmy legendy komercją i naciąganą reklamą! Teraz przy całej tej globalizacji wartością jest poczucie regionalnego patriotyzmu, identyfikowania się ze swoją małą ojczyzną. Może się rozpędziłam z "dużymi" słowami, ale po prostu serce mi się kroi, a czasami wręcz złość mnie ogarnia gdy słyszę jak nazwy "Bieszczady" nadużywają! Co za dużo to niezdrowo!
Teraz, powiedzmy to głośno kiedy straciły swą "dzikość" lat sześćdziesiątych, bo ludzie wszystko ucywilizowali i wykupili, nie można jak dawniej rozbić namiotu na polanie, bo polana nie jest niczyja. Jej dumny właściciel, który słono sobie liczy za miejsce, zapomniał pójść ciut dalej w tych dobrodziejstwach cywilizacji i już w toaletę z prawdziwego zdarzenia nie zainwestował. Tu daje turystom "zaznania dziczy", - a co niech se miastowe tybylczą "atmosferkę" poczują! Hmmm wątpliwą... Praktycznie cała ziemia jest już czyjąś własnością. I gdy nie dziwię się chęci posiadania ziemi na własność to przeraża mnie wizja, że wkrótce, każdy z właścicieli odgrodzi płotem swoją cześć i będzie tam budował swój własny świat. A to tory do wyścigów samochodów terenowych, a to kolorowy zawrót głowy - wszak turysta atrakcji potrzebuje! Kij ma zawsze dwa końce: wcale w Bieszczady nie przyjeżdża tak dużo turystów jakby chcieli Ci co na tej turystyce chcą zarobić. Wątpię żeby tworzone przez urzędników z województwa strategie opierające się na walorach turystycznych Bieszczad (a jakże!) dały jakieś wymierne efekty. Bez inwestycji? Bez dróg? Bez bazy na poziomie chociażby sąsiedniej Słowacji czy Węgier? Nie wierzę! Jedno wiem pomysły w strategiach zmieniają z każdą nowa władzą, a Bieszczady były, są i będą, a od nas - ich mieszkańców, zależy tylko czy zachowają swoją legendę czy się zaprzedadzą mniej lub bardziej udanym pomysłom, a przez to będą się kojarzyć z nimi zamiast z tym czym są! A zamiast zakończenia pozwolę sobie umieścić list, który dostałam kilka dni temu przez Internet: "(...)Bieszczady są miejscem gdzie chciałbym spędzić resztę życia. Poszukuję ludzi, którzy chcieliby naprawiać świat, tylko w Bieszczadach jeszcze takich można znaleźć. Co Ty na to? Jutro jadę w Bieszczady(...)
I niech tak zostanie!
As
p.s. Pozdrawiam za pośrednictwem "Echa Bieszczadów" wszystkich turystów, którzy kochają Bieszczady takimi jakimi one są...
|