O kolanach, przełęczach i świstakach - www.bieszczady.info.pl    
       
 
   
 
 

O kolanach, przełęczach i świstakach


2005-10-04 10:58:30 ostatnio zmieniony: 2005-10-06 20:35:26
S.N.  



 W lipcu cały świat pasjonuje się największym wyścigiem kolarskim Tour de France, którego zwycięzcy przechodzą do historii sportu. Od siedmiu lat amerykański kolarz Lance Armstrong zwycięża w sposób zdecydowany. Jest nie do pokonania w jeździe na czas i co najważniejsze wspaniale radzi sobie na alpejskich i pirenejskich przełęczach.
Od 1982 roku rozgrywany jest w alpach najtrudniejszy wyścig kolarzy - amatorów "La Marmotte" (fra. świstak - zwierzę popularne w Alpach i ...reklamach). W tym roku Dzień Świstaka wypadł w sobotę 9 lipca. Trasa wiodła przez mityczne przełęcze Glandon (2000m npm), Telegraphe (1566 m), Galibier (2648 m) pokonywane w Tour de France od 1911r. (te same co na trasie zawodowców, aż do końcowej wspinaczki po słynnych, zapierających dech w piersiach, 21 agrafkowatych zakrętach z Le Bourg d'Oirans (721 m) do słynnej stacji narciarskiej L'Alpe d'Huez (1860 m) długości 14 km. Na tym końcowym podjeździe nie ma odcinka płaskiego. W Polsce można to porównać do podjazdu z Zakopanego na Kasprowy Wierch.
W tym trudnym wyścigu długości 174 km wzięło udział ponad 7 tys. uczestników z Europy, USA, Kanady i nawet z Afryki Południowej. Z Polski było 30 kolarzy-amatorów, w tym dwóch z bieszczadzkich - Mieczysław Podkalicki z Wańkowej i Stanisław Nahajowski z Ustianowej, którzy przez całą wiosnę przygotowywali się do tej imprezy pokonując wielokrotnie bieszczadzkie pętle.
Start tak licznej grupy nastąpił o godz. 7.30 i trwał prawie 45 minut. St. Nahajowski ruszył o 7.35, zaś M. Podkalicki o 8.00. W takim wyścigu najlepsi walczą o podium, pozostali za rywali mają własne słabości, mityczne ginące w mgłach przełęcze, Bardzo trudne podjazdy i jeszcze trudniejsze zjazdy oraz upływający czas, który decydować będzie o przyznaniu brązowych, srebrnych lub złotych certyfikatów w poszczególnych grupach wiekowych.
Z jazdą do góry nie ma problemu - masz siłę - jedziesz, nie masz, to idziesz, ale z góry to jest strach, z jednej strony skały, z drugiej przepaście bez żadnego zabezpieczenia. Wypadków było dużo. Rannych zabierał helikopter................
Kiedy uczestnicy mieli w nogach 160 km, czekał ich ostatni, morderczy wręcz 14-kilometrowy podjazd z różnicą poziomów 1140m., po 21 serpentynach, z których każda nosi nazwę od wybitnego kolarza zawodowego. Meta znajduje się na wysokości 1860 m. Ci, którzy źle ocenili swoje możliwości, ostatnią część wyścigu pokonują ostatkiem sił, idąc obok roweru, często w skarpetkach.
Kolarze z Bieszczadów pokonali ostatni odcinek na rowerach, mijając dziesiątki uczestników na przełożeniu 39/30 i 39/28.
W tym roku zwyciężył 31-letni Włoch E. Negrini w rekordowym czasie 5'45'', drugi był Holender B. Dekker. Najlepszy z Polaków 36-letni Roman Badura, były kolarz zawodowy z Bytomia, uzyskał czas 7'16'' i zajął 220 pozycję.
Stanisław Nahajowski poprawił swój ubiegłoroczny rezultat o 2'02'', pokonując trasę w 8'56'' i zajął w klasyfikacji open 1811 pozycję, zaś w kategorii wiekowej 60-latków był 14. To najlepsza lokata Polaka w tej kategorii wiekowej. Uzyskany czas zapewnił mu Złoty Certyfikat (norma 10 godzin).
Wspaniały rezultat uzyskał startujący po par pierwszy Mieczysław Podkalicki. Z czasem 10'43'' zajął 3773 lokatę w kwalifikacji open otrzymał Srebrny Certyfikat. Świadczy to o bardzo udanym debiucie. Poznał na tyle trasę, że za rok jest w stanie pokonać ją o 2 godziny szybciej. Należy dodać, że podczas jazdy utrwalał alpejskie widoki aparatem fotograficznym.
Świstaków bieszczadzcy kolarze nie widzieli, chociaż wspinając się pod przełęcz Galibier, kilkakrotnie słyszeli ich donośne gwizdy zachęcające do walki z górą tonącą we mgle i pełną śniegu.
W drodze powrotnej grupa wałbrzysko - bieszczadzka, w której jechał ks. Aleksander Siemiński z Kamiennej Góry (czas ukończenia wyścigu 12'10''), odwiedziła Sanktuarium de Notre Dame de la Salette położone na wysokości 1800 m npm., gdzie 19 września 1846 r. jeden jedyna raz ukazała się dwojgu pastuszkom Matka Boska. Sześcioosobowa grupa zwiedziła Sanktuarium, podziękowała Matce Bożej za udany i bezpieczny udział w imprezie i udał się w drogę powrotną obiecując sobie powrót we francuskie Alpy za rok.

 


Echo Bieszczadów   Dodaj swój komentarz.
 
 
 
 

Znajomość prawa pomaga

2008-09-02 15:17:58

Znajomość prawa pomaga - to projekt realizowany przez Stowarzyszenie Kobiet Bieszczadzkich „Nasza Szansa” z Leska mający na celu przeciwdziałanie przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.
więcej czytaj więcej

Można inaczej - SOS w Lesku
Moje prawa - moją szansą!
Edukacja ekologiczna
Wystawa w Czarnej

  archiwum Archiwum


Webcam - Ustrzyki Górne

webcam www.bieszczady.info.pl  na Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne



Szukaj w bieszczady.info.pl
 
Ciekawe serwisy
Mazury Zakopane
Karkonosze Online Przemyśl
Kwatery, pensjonaty,noclegi
Spływy kajakowe, Kajaki, Mazury
Hotele w Warszawie
 
  © Bieszczady Wirtualnie 1998 - 2008    
Kontakt  Prywatność  Reklama
Liczba osób na www.bieszczady.info.pl: 3