Wojna odeszła na pola Podola, Wołynia i front południowy, a w Lisku i okolicy a także wśród karpackich odstępów leśnych leżało setki trupów. Płytko pochowane szczątki ludzkie lub tylko pokryte śniegiem, stały się pożywieniem dzikich zwierząt, które zasmakowały w ludzkim mięsie. Taki stan groził wybuchem straszliwej epidemii chorób zakaźnych, tym bardziej że ówczesny stan sanitarny miasta i zniszczonych wiosek odbiegał nawet o najniższej normy. Ludzkie skupiska zmuszone były korzystać z ujęć wody podskórnej, która zatruta przez wojenne pochówki niosła ze sobą straszliwe niebezpieczeństwo. Nie mając znikąd pomocy, mieszkańcy wiosek samorzutnie zakopywali żołnierskie ciała w masowych mogiłach. Natomiast szczątki poległych leżące w lasach musiały poczekać na swą kolej. Pierwszym zorganizowanym akcentem tego nabrzmiałego problemu była budowa zbiorczego cmentarza wojennego w Lisku. Wykorzystano istniejące wojenne pole grobowe, na którym w czasie działalności lazaretów w Lisku chowano zmarłych w nim rannych i chorych. Tak więc w latach 1915 -1918 przy Wojskowej Komendzie Powiatowej działał Sanitarny Oddział Grobów Wojennych (Sanitatsgraberabteilung) pod nadzorem Filipa Votruby, który jako komendant żandarmerii pełnił jednocześnie funkcję jego komendanta. Oddział ten był podległy pod Inspektorat Grobów Wojennych dla Galicji Środkowej przy K.u.K. Armeekorps -Komando Przemyśl. Inspektorat ten powstał w jesieni 1915 r. i jego teren działalności obejmował obszar 31.996 km2 i był podzielony na 31 okręgów cmentarnych. Oficerem koncepcyjnym tego inspektoratu był dr Leo Schurmann, który miał wielki wpływ na późniejsze założenia cmentarne. Oddział taki składał się z komendanta, lekarza, personelu pilnującego, 60 jeńców zaopatrzonych w sprzęt i tabor. Do prac ekshumacyjnych wynajmowano też miejscową ludność, która otrzymywała za swą pracę, zapłatę w postaci żywności, papierosów, wódki. Na miejsce założenia cmentarza lub mogiły masowej wybierano takie miejsce, które nie zagrażało okolicy pod względem sanitarnym. Taki właśnie miejscem było wojenne pole grobowe w Lisku. Początkowo założone po prawej stronie drogi -alei do cmentarza parafialnego nie było w stanie pomieścić wszystkich zmarłych. Dlatego wkrótce po lewej stronie drogi również pojawiły się bratnie mogiły. Tak samo na małej łączce za nikłym ciekiem wodnym wieczne miejsce spoczynku znaleźli wyznawcy obrządku mahometańskiego. Tak, więc ekipa liskiego oddziału zmuszona została do skomasowania mogił na dużo mniejszej przestrzeni niż to było pierwotnie. Kopano, więc duże mogiły masowe i do nich składano szczątki poległych po 50 do 100 w jednej mogile. Wtedy to z całego najbliższego terenu wokół miasta zwieziono szczątki poległych oczyszczając z grobów pola i łąki Posady, Huzel, Postołowa, Glinnego i Jankowiec, a także innych miejsc w pobliżu miasta, które lokalizowano na podstawie informacji od wójtów, raportów żandarmerii, a czasem na podstawie meldunku kapelanów wojskowych lub jednostek tu walczących. Korzystano z list strat Biura Statystyki Austro-Wegier, rejestrów Apostolskiego Wikariatu Polowego, list Austriackiego, Węgierskiego i Niemieckiego Czerwonego Krzyża. Wszystkie oddziały, które przeszukiwały pobojowiska zestawiały listy zbiorcze poległych opracowane wg spisu nazwisk poległych, wg nazw miejscowości gdzie były mogiły, i wg formacji, z jakich pochodzili. Przy tej okazji dokonywano próby odszukania danych imiennych o poległym na podstawie nieśmiertelnika lub danych zawartych najczęściej w butelkach lub po prostu na podstawie munduru. Listy zbiorcze tych danych powinny być wykonane w trzech egzemplarzach, z których jeden pozostawał na miejscu w Lisku, drugi był odsyłany do Inspektoratu Grobów Wojennych działający pod dowództwem płk Mlaśicia w Przemyślu. Trzeci egzemplarz powinien być odesłany do archiwum wojennego w Wiedniu Tak powinno być, ale jak dotychczas nigdzie nie udało mi się odszukać żadnego dokumentu traktującego o pochowanych od linii Wisłoka na wschód. Archiwiści wiedeńscy twierdzą, że dokumenty te spłonęły podczas bombardowań w mieście Spandau pod Berlinem w czasie drugiej wojny światowej. Jedynymi dokumentami jest spis miejscowości gdzie znajdowały się groby wojskowe i obejmuje ona 103 pozycje podzielone prawdopodobnie na 8 grup komasacyjnych. Ale nie obejmowała ona grobów leśnych czyli największej liczby. Tak czy inaczej w równych rzędach grobów na liskiej wojennej nekropolii spoczęli żołnierze wszystkich armii walczących w tym rejonie. Obiekt ten uroczyście został poświęcony 30.IV 1916 r. przez proboszcza parafii rzymskokatolickiej ks. Dzierżyńskiego i katechetę ks. Perenca. Na tej smutnej ekumenicznej uroczystości byli też obecni kapłani obrządku grek-kat Bierzecki i Dmytrasiewicz. Byli też przedstawiciele władzy w osobie starosty Pohoreckiego i jego zastępcy Smolakowskiego, burmistrza Śliżyńskiego, naczelnika sądu Oborskiego. Armię reprezentowali żołnierze i oficerowie jednostek stacjonujących tu wtedy w mieście i komendant żandarmerii Votruba. Społeczeństwo miasta i powiatu też licznie przybyło by złożyć hołd poległym bohaterom. Liski cmentarz pierwotnie był ogrodzony drutem kolczastym gdyż początkowo trzymano się starej obowiązującej w armii austriackiej tradycji. Nawet najprostszy cmentarz był wygradzany. Stosowano wtedy, fosy lub wał ziemny, na których często rozpinano na stalowych prętach drut kolczasty. Potem dopiero w tym miejscu był planowany żywopłot - krzyż centralny drewniany. I to był właśnie program - minimum. Potem mogła być już wprowadzana stała architektura z całą gamą detali. Tak właśnie było i w Lisku. cdn
|