Na Sanie od ujścia Hoczewki do mostu na Sanie w Zasławiu w dniach
1-2 października odbyły się Zawody Muchowe XXXIII "PUCHAR PODHALA"
zaliczane do GP Polski.
- W związku z uchwałą Zarządu Okręgu PZW w Nowym Sączu
zakazującej organizacji zawodów na żywej rybie musieliśmy odstąpić od
ponad trzydziestoletniej tradycji rozgrywania zawodów "Puchar Podhala"
na Dunajcu. Dzięki uprzejmości kolegów z Okręgu PZW Krosno
przenieśliśmy zawody z Podhala w Bieszczady. Zawody na żywej rybie
czyli po zmierzeniu wypuszczone do rzeki nie zmniejszyłyby populacji
lipienia, więc tym bardziej przykre to wszystko co się stało. Niemniej
jesteśmy za
dowoleni i z pogody i z organizacji imprez na Sanie. Należy brać
przykład od kolegów z okręgu krośnieńskiego, że tak dbają o zarybianie
i odnowę rzek oraz o wyjątkową gościnność - mówi Robert Kocioł,
wiceprezes ds. Sportowych PZW Kraków. - Prawo startu w
zawodach miały 3 osobowe drużyny reprezentujące Okręgi PZW, Kluby
Muchowe, Koła i indywidualnie członkowie Kadry Narodowej oraz pierwsza
60 z listy GP Polski w sumie udział wzięło 110 zawodników z 40 klubów.
Zawody przeprowadzone były na "żywej rybie". Tradycyjnie jedyną
poławianą rybą był lipień, łowiony wszystkimi metodami muchowymi -
informuje Wiesław Wójcicki, sędzia główny zawodów - Jako ciekawostkę
dodam, że złowiono (i wypuszczono oczywiście!) 965 lipieni, a rekordowy
miał 37, 6 cm. Zawody wygrał Piotr Konieczny z Okręgu Krosno 1, II
miejsce - Mariusz Baliszewski z Klubu Neptun - Okręg Gdańsk, III - Jan
Adamów z Okręgu Wałbrzych, a IV - Zbigniew Straszkiewicz z Olszanicy,
który w tych zawodach reprezentował Klub Top Fly Sanok. W klasyfikacji
drużynowej zwyciężył Okręg Krosno 2 z sumą punków 27210, II - Myślenice
27570 ptk. i III Klub Top Fly Sanok 24840 ptk., dokładna klasyfikacja
dostępna będzie na stronach http://www.pzwkrosno.boo.pl - poinformował Henryk Romancewicz, sędzia sekretarz zawodów.
- Zależało mi na tych zawodach - mówi Zygmunt Straszkiewicz z Koła w
Olszanicy - a nasz klub podobnie jak i Koło Lipień z Leska nie
wystawiało zawodników, powodem są ciągle koszty... Zgłosiłem się
indywidualnie, reprezentowałam Top Fly Sanok. Warto było, nawet nie
tyle dla 4 miejsca, które tu udało mi się zająć tylko dlatego, że lubię
ten sport ponad wszystko. Tylko jedna ryba zadecydowała o miejscu poza
podium, w I turze miałem 10, w drugiej 16 lipieni. Oczywiście chodzi
też o wymiary, minimum to 25 cm. Ale i tak mam satysfakcję. Mam zresztą
swoje sposoby na mokrą muchę i ona się tu sprawdziła. Szczegółów nie
zdradzę. - Warto było przejechać całą Polskę, by tu połowić kilka
dni. Tu są inne warunki, San to rzeka górska. Ma swoje tajemnice, ale
drugie miejsce udało się wywalczyć. Wędkuję 12 lat i wiem, że wiele
zależy od szczęścia w losowaniu sektorów, a później to już rozgrywka
między wędkarzem a rybą. - mówi Mariusz Baliszewski z Gdańska.
Wręczenie nagród w ośrodku wypoczynkowym "Bieszczady" w Myczkowcach
|