Zamiast wielkiego finału darmowa kawa - www.bieszczady.info.pl    
       
 
   
 
 

Zamiast wielkiego finału darmowa kawa


2006-01-19 14:30:00 ostatnio zmieniony: 2006-01-21 12:46:31
Joanna Szurlej  


Telewizja na kawie w Lesku

 W ostatni czwartek 29 grudnia ubr. zagościła w Lesku Telewizja Śniadaniowa. W programie  red. Anna Pawłowska i red. Jerzy Kisielewski mówili o gospodarstwach agroturystycznych, wyciągach na Huzelach, szybownictwie na Bezmiechowej, festiwalu muzyki country, tradycjach i współczesności, projekcie pn. "Zielony rower", Stowarzyszeniu "Nasza Szansa". Zaprezentowano piekarnię rodzinną p. Szelców, Firmę "Talens" i wydawnictwo Bosz,, historię Leska i okolic. Zatańczył "Fox". Promowano jeździectwo i sporty ekstremalne. Nie zabrakło obu burmistrzów. Całość wyszła ciekawie i nareszcie miała coś wspólnego z promocją miasta

Mimo wczesnych godzin porannych - to czas nadawania audycji, odzew po programie był szeroki. Dzwonili ludzie z Polski i przyjaciele z Houston (gdzie program zobaczyli na TV Polonia). Mieszkańcy Leska odetchnęli z ulgą - nareszcie o nas, takich jakimi jesteśmy i jakie jest Lesko.
To, że Lesko zostało pokazane, tak jak na to zasługuje zawdzięczamy Alicji Wosik, dziennikarce TVP Rzeszów, która zna bardzo dobrze te tereny i ich mieszkańców, więc bez trudu zorganizowała takich gości programu, którzy przedstawili Lesko w należytym świetle. Zresztą o pomyśle zlecenia telewizjom regionalnym, zamiast Firmie Endemol nadzoru nad projektem, pisaliśmy w Echu, kiedy jeszcze program ukazywał się. Szkoda, że tak późno pomysł okazał się trafiony.

Telewizyjne podchody

W listopadzie ubiegłego roku zadzwoniła do redakcji Echa Urszula Rybak współpracująca z firmą Endemol podczas kręcenia Miasta Marzeń. Zapowiedziała, że już nic wspólnego nie ma z firmą, wróciła do swoich obowiązków w TVP- 1, w dziale publicystycznym. Spytała czy porozmawiam z jej szefem Bartoszem Skibą, by przekonać się jak Miasto Marzeń zmieniło życie mieszkańców? Zgodziłam się. Na spotkaniu powtórzyłam to, co pisaliśmy w "Echu Bieszczadów" o niepokojącym wizerunku jaki kreowali o mieście twórcy programu.
Zgodnie z informacjami jakie docierały do redakcji, efekty programu były mizerne, turystów jakoś nie przybyło, inwestorów tym bardziej. Sonda, którą przeprowadziliśmy na ulicach Leska przyniosła miażdżące słowa krytyki. - To antyreklama Leska, nudny program, pokazują najsłabsze punkty Leska, o ile go pokazują, bo czas antenowy raczej jest rozdzielony między Teleśnicę a Czaplinek - mówili oburzeni mieszkańcy. Niektórzy bohaterowie, jeden po drugim nie chcieli się identyfikować z programem. To też powiedziałam Bartoszowi Skibie z Redakcji Publicystyki i Widowisk Społecznych, który przyjechał osobiście porozmawiać z mieszkańcami. Powtórzyłam wszystkie zarzuty, które przynosili do redakcji oburzeni mieszkańcy i ci co kiedyś z Leska wyemigrowali, ale ciągle się z naszym miasteczkiem identyfikują. - Tak, tak, ale proszę powiedzieć o dobrych stronach programu. Z pewnością jakieś są! Ja nie znalazłam. Pan Bartosz pytał dalej. Obiecał dać znać co z finałem, bo powiedziałam, że wielu ludziom brakuje chociażby dwóch słów wyjaśnienia, przysłowiowej kropki nad "i".

Porażka zwana sukcesem

W centrum prasowym TVP -ukazała się 28.12. o godzinie 17.08 notatka - (...)"Miasto marzeń" spełniło swój cel. Emitowany od marca do początku września w TVP-1. Program "Miasto marzeń" okazał się dość kontrowersyjny i miał mniejszą widownię niż się spodziewano. Jednak w opinii Redakcji Publicystyki i Widowisk Społecznych TVP-1 program przyczynił się do wielu pozytywnych zmian w Lesku i Czaplinku.(...)
Indywidualne sukcesy
W Lesku bohaterowie Paweł Stefański (otworzył sklep z militariami), Józef Ogarek (otrzymał pracę poprzez internet w MASTERLINK'u), Dariusz Prorok (otrzymał zapomogę i otworzył sklep) i Krzysztof Bros (najbardziej kontrowersyjna postać projektu) zawdzięczają programowi Jedynki odmianę swojego losu. Sami dostali pracę i chcą tworzyć miejsca pracy dla innych, stali się otwarci na pomoc drugiemu.
W Czaplinku bohaterowie Sławek Kucharski (fryzjer), Alina Karolewicz (nauczycielka, pasjonuje się kulturą pogranicza) i Marika (nastolatka, która chciała zostać modelką) odkryli, że ich pasje zawodowe i życiowe można rozwijać. Program otworzył im oczy na świat, stali się liderami we własnym otoczeniu.
Bartosz Skiba z Redakcji Publicystyki i Widowisk Społecznych Programu-1 podkreśla:
Zmiana wizerunku miast
-W Lesku dokonują się przeobrażenia, które przed rozpoczęciem "Miasta marzeń" były trudne do wyobrażenia. Jeszcze rok temu tematem tabu były kwestie polsko-ukraińsko-żydowskie. Dziś po roku miasto uważa, że to jest ich szansa. To w Lesku i okolicach można poznać te kultury, świadectwa historii są widocznie wszędzie. Burmistrz przyznał, że przez cały czas emisji programu w urzędzie miasta zastanawiano się, co takiego wyróżnia Lesko. Doszli do wniosku, że wielokulturowość tych terenów.
 Lesko w trakcie "Miasta marzeń" opracowało i otrzymało pomoc z funduszy unijnych w wysokości 2,5 miliona euro (10 mln zł). Budżet miasta to 17 mln zł. (...)
TVP-1 będzie w swoich programach powracała do sprawy budowy domu dla Agnieszki, a także losów innych bohaterów "Miasta marzeń". M.in. problemy te zostaną poruszone w dwóch wydaniach programu "Kawa czy herbata" (29 grudnia z Leska, a 30 grudnia z Czaplinka).*

Miasto zyskało podczas emisji 2.5 miliona Euro? Czy mówimy o pieniądzach na kanalizację zagwarantowanych Gminie Lesko w memorandum podpisanym 16 lipca 2003 roku? O mieście marzeń jeszcze nikt nie śnił! To zadziwiające jak jedną kwotą można "obracać" (o mały włos jeszcze części nie stracić), przez dwa lata i ciągle ją nowo zdobywać, nawet jeździć po nią do samej Brukseli! (Ostatnia transza, która została po dwóch przetargach).

i po herbacie...

Wielkim zaskoczeniem jest wypowiedź burmistrza Leska dla "Nowin" z dnia 28.12.,w których Krzysztof Potaczała odnotował: (...) Nie wszyscy muszą płacić za promocję w publicznej telewizji. Leski magistrat nie zapłaci ani złotówki  za emisję programu "Kawa czy herbata" (...).Wcześniej inne samorządy musiały wykładać grube pieniądze na taką promocję w TV.
Włodarzom Leska udało się nakłonić TVP, by nakręciła audycję bez finansowego wsparcia samorządu. W jaki sposób?
-Program, który ma być u nas zrealizowany to pokłosie współpracy z telewizją przy telenoweli "Miasto marzeń" - tłumaczy burmistrz Robert Petka. - Nasze wzajemne relacje są na tyle dobre, że TVP nie zażądała od nas pieniędzy za emisję "Kawy czy herbaty". To wszystko.(...) Zdaniem Petki, Lesko otrzymuje kolejną szansę zaistnienia w świadomości ludzi w całej Polsce.
-Będziemy chcieli pokazać wszystko to, co może zachęcić turystów do odwiedzenia Bieszczadów - mówi. - Przy okazji obalimy krzywdzące stereotypy, że Bieszczady są zacofane, drogi zimą zasypane, a pod drzwiami domów wyją wilki.
To prawda, że przed rokiem TVP zarządzała od władz Ustrzyk Dolnych 25 tys. zł za podobną dwugodzinną audycję. Tyle samo lub więcej płaciły inne miasta, mimo, że zgodnie z misją telewizji publicznej (pobierany od odbiorców abonament) TVP nie powinna wyciągnąć z gminnych budżetów ani złotówki. Ale przecież dzień wcześniej na swoich stronach internetowych poinformowała o swoich zamiarach kręcenia programu jako pomysł na podsumowanie MM (jaka szkoda, że pisząca te słowa dowiedziała się o tym po fakcie). No i stało się, audycja "Kawa czy herbata" 29 XII dotarła ludzi ciekawych, którzy od lat tu żyją i pracują.  Brawo! Na dodatek nasi włodarze wypadli w TV tak korzystnie, że po programie dostali mnóstwo nowych propozycji pracy... ponoć nawet z Hollywood. Mamy nadzieję, że z nich skorzystają! Wyjadą i zaczną robić prawdziwą karierę. Czego im z całego serca życzymy.

Fakty i mity

Ewa z Myczkowiec do dziś ma problemy z mieszkańcami wsi, na dzień dzisiejszy sprawa już w ludzkiej pamięci przyschła, więc nie chcemy jej znowu rozgrzebywać. Inni bohaterowie przemykają chyłkiem. Ale pokusiliśmy się o przegląd prasy. I to jak od marca do końca roku pojawiały się kolejne wzmianki.

Miasto marzeń bez światła jupiterów

Wszyscy wysyłali SMS-y. Na fali początkowego entuzjazmu - mieszkańcy miasta wysyłali setki SMS-ów. Niektórzy po kilka lub kilkanaście. I co z tą kasą? O tym już nikt słowa nie powiedział. Nikt nie chce o tym wiedzieć? Czy nie było problemu? - bo przecież jak usłyszałam od pracowników TVP - To naprawdę śmieszne pieniądze jak na tego typu przedsięwzięcie.
Program, w który lekką rączką wydano 7 mln zł, zyskał oglądalność na poziomie zaledwie 1,5 mln widzów. Gmina Lesko na realizację programu wydała około 10 tys. zł. Dla mieszkańców Leska to nie są małe pieniądze. W mieście, gdzie bezrobocie sięga 30%, a średnia pensja to 1000 zł na rękę to trudno mówić, że 7 milionów to "śmieszne". To boli.

 Nawet dużo cukru do kawy i herbaty...

...nie osłodzi mieszkańcom obu miast tego, że w programie MM zabawiono się kosztem ich wizerunku. Jeszcze na długo gorzki smak w ustach pozostanie. Zadziwiające są dwie rzeczy. Pierwsza, że TVP sugeruje, że to PO PROGRAMIE Miasto Marzeń tak się ludzie uaktywnili i tak jest w Lesku (lub w Czaplinku) - wspaniale! TV łączy dwa obrazki - marazm i smutek MM i energicznych ludzi z "Kawy czy Herbaty"! To nadużycie - aktywni mieszkańcy byli tu zawsze.  Co prawda nie mogę mówić za Czaplinek, ale za Lesko jak najbardziej. Przekłamaniem jest natomiast przypisywanie sobie za to jakichkolwiek zasług!!! Tym bardziej, że na spotkaniu organizacyjnym przed programem śniadaniowym, nikt z ekipy nie powiedział uczciwie o tym, że będzie to jednak próba podsumowania "MM". Raczej była mowa, że organizatorzy nie chcą, by te dwa przedsięwzięcia łączono (sic!), że ekipa "Kawy" odcina się od "MM". Sama byłam zaskoczona, oglądając w domu całość nagranego programu, że wszystkie materiały miedzy wystąpieniami na żywo były... z MM!

Żądajmy odszkodowania!

TVP z Endemol Neovision powinna wszystkim mieszkańcom Leska wypłacić odszkodowanie, za pokazanie naszej rzeczywistości w krzywym zwierciadle kamer w telenoweli MM! Zbiorowy pozew o naruszenie wizerunku osobistego mieszkańców powinien być pokłosiem tego, co beztrosko zrobili "specjaliści" od reality show. I za to, że jeszcze "wisi" w Internecie strona: http://www.miastomarzen.pl, na której gorzką ironią trąci tekst o "największym projekcie w historii telewizji".  (...)Wielki finał. Po setkach godzin obecności na ekranach telewizorów bohaterowie programu staną się bliscy widzom. Dla obu miast miesiące uczestniczenia w tym telewizyjnym mega-projekcie będzie punktem zwrotnym. To co przez ten czas uda się osiągnąć pozostanie i w mieście i w świadomości mieszkańców. Realne zmiany na lepsze, tak potrzebne Polsce wkraczającej do wspólnej Europy.
Co ważne - pokażemy, że zmiany to proces ciągły, że nie można osiągnąć sukcesu w ciągu jednego dnia, że trzeba na niego - tak jak nasze miasta - pracować bez przerwy. Postawa taka stworzy także nową jakość w produkcji telewizyjnej - oto telewizja nie będzie tylko epizodycznym komentatorem wydarzeń, ale trwale włączy się w proces budowania lepszej przyszłości.
Na koniec trwania programu, w trakcie specjalnego, interaktywnego koncertu poddamy ocenie postawy, działania, osiągnięcia naszych zbiorowych bohaterów, sprawdzimy, kto osiągnął więcej, kto włożył w przekształcenie swojego miasta więcej serca. Najpierw poznamy zdanie naszych ekspertów i specjalnego jury, a następnie - w olbrzymim SMS-owym głosowaniu widzów z całej Polski - wybierzemy miasto, które od tej chwili będzie mogło posługiwać się zaszczytnym tytułem "Miasta marzeń". Ale to nie wszystko - konkurs na "Miasto Marzeń", który wejdzie na stałe do świadomości społeczeństwa - może zostać zorganizowany również w kolejnych latach, a tytuł "Miasta Marzeń" stanie się cennym trofeum.

Nawet dziecko wie

Nie wyszło i nawet dziecko wie, że jeśli popełni się błąd - najlepiej jest się po prostu do niego PRZYZNAĆ.
Władze TVP nie - idą w zaparte. Co w związku z tym? Jak pisze Tomasz Sygut w "Przeglądzie" z 13 listopada 2005 w artykule "Uniki Dworaka". (...)Zły prognostyk na przyszłość. (...) Do ogólnej sytuacji w TVP dochodzi też sprawa wizerunku stacji. Według ocen ekspertów, TVP pracuje na "wyciśnięcie wyników oglądalności", aby zapewnić jak największy dopływ reklam.
(...) Zarząd będzie  musiał też wytłumaczyć się przedstawicielom związków z nietrafionych programów, Związkowcy do dziś nie otrzymali odpowiedzi dlaczego bezmyślnie wyrzucono w błoto kilka milionów złotych na produkcję "Miasta marzeń".
Po emisji "Kawy czy herbaty" mieszkanka Leska powiedziała nam:
-Oglądałam program i byłam pełna podziwu dla jego twórców, że w tak krótkim czasie potrafili pokazać wszechstronnie walor Leska i zalety jego mieszkańców. Taka reklama dla Leska była bardzo wskazana po poprzednim programie "Miasto Marzeń". Teraz dopiero okazało się, że mamy się czym pochwalić. Jednak można pokazać dobre strony miasta - mówi Anna Sokołowska.
Jak widać znowu daliśmy się wciągnąć w telewizyjną machinę manipulacji. Zatańczyliśmy jak nam zagrano. Potrzebowano nas do udowodnienia tezy "Miasto marzeń spełniło swój cel".
Wypiliśmy "Kawę i herbatę" godnie. Optymiści mówią, lepsze to niż nic. Pokazaliśmy jacy jesteśmy i byliśmy. Bez kompleksów. Ze swoimi sukcesami możemy śmiało pokazać się. Mamy pomysły, mamy wiarę we własne siły, mamy swoje miasto - na jakie zapracowaliśmy sami. Bez kamer.

 

*http://ww6.tvp.pl/3570,20051228284428.strona



Echo Bieszczadów   Dodaj swój komentarz.
 
 
 
 

Znajomość prawa pomaga

2008-09-02 15:17:58

Znajomość prawa pomaga - to projekt realizowany przez Stowarzyszenie Kobiet Bieszczadzkich „Nasza Szansa” z Leska mający na celu przeciwdziałanie przemocy domowej i przemocy wobec kobiet.
więcej czytaj więcej

Można inaczej - SOS w Lesku
Moje prawa - moją szansą!
Edukacja ekologiczna
Wystawa w Czarnej

  archiwum Archiwum


Webcam - Ustrzyki Górne

webcam www.bieszczady.info.pl  na Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) Szeroki Wierch (1315 m n.p.m.) - Ustrzyki Górne



Szukaj w bieszczady.info.pl
 
Ciekawe serwisy
Mazury Zakopane
Karkonosze Online Przemyśl
Kwatery, pensjonaty,noclegi
Spływy kajakowe, Kajaki, Mazury
Hotele w Warszawie
 
  © Bieszczady Wirtualnie 1998 - 2008    
Kontakt  Prywatność  Reklama
Liczba osób na www.bieszczady.info.pl: 4