Na zaproszenie wójta Gminy Baligród Tadeusza Wrony odbyło się 14 grudnia 2005 r. spotkanie gestorów turystyki na terenie gminy. Jako prelegenci zostali zaproszeni przedstawiciele jednostek zajmujących się turystyką na co dzień, a więc znający problem "od podszewki". W spotkaniu wzięli udział mieszkańcy prowadzący gospodarstwa agroturystyczne na terenie gminy, pracownicy ośrodków wypoczynkowych i samorządowcy. Na wstępie wójt przedstawił sytuację gminy w dziedzinie turystyki. W gminie jest 825 miejsc noclegowych w ośrodkach wypoczynkowych, gospodarstwach agroturystycznych (36 obiektów), i szkolnych schroniskach młodzieżowych. Największą bolączką jest brak oczyszczalni ścieków i wodociągów na wsiach, niestety, skromny budżet gminy (ok. 6 mln) nie pozwala zacząć inwestycji we własnym zakresie, albowiem koszt jej wyniósłby ok. 7 mln. W przyszłości zostaną podjęte kroki w celu pozyskania dotacji z funduszy U.E. Część wniosków jest już złożona. W dwóch miejscowościach w okresie letnim występują braki wody. Nie wykorzystane są w dużej mierze szlaki turystyczne, należy poszukać przyczyny dlaczego turyści nie są nimi zainteresowani? Na pewno jednym z powodów jest brak Centrum Informacji Turystycznej w gminie. Musi powstać, nawet kosztem innych inwestycji. Adam Pomykała, pracownik gminy ds. promocji i kultury, omówił zasady współpracy nadleśnictwa, gospodarstw agroturystycznych oraz promocji turystyki. Przemysław Ołdakowski z Fundacji "Partnerstwo dla Środowiska" przedstawił pomysł tworzenia Ekomuzeów, które są źródłem informacji o miejscu, gdzie powstaną, tworzą je ludzie, wyroby rękodzielnicze, dawne zwyczaje kultywowane na co dzień, ciekawostki przyrodnicze i historyczne, unikatowe, nie spotykane gdzie indziej ciekawostki. W Ekomuzeum mogą znaleźć pracę ludzie otwarci, dobrze przygotowani do kontaktów z turystami, może nawet znający języki obce (zebrany materiał musi być "sprzedany" w atrakcyjnej i porywającej słuchacza formie. Ludzie zajmujący się turystyką mówią, że nie potrafimy sprzedać historii, która jest towarem jak spanie czy jedzenie. Mała aktywność ludzie w tym względzie wręcz niepokoi. A rozwój turystyki nie zależy od gminy, ale od ludzi, którzy tu mieszkają. Stanisław Orłowski - przewodnik - uświadomił zebranym jak można prowadzić skuteczną promocję, ponieważ, jak na razie, jesteśmy w tej materii nieudolni. Przewodnicy po gminie muszą znać języki obce, w poszczególnych gminach musi być co robić (nuda zabije każdą turystykę), muszą powstać alejki spacerowe, sprawnie i prężnie działające biura informacji turystycznej to podstawa w tym zakresie. W porozumieniu wszystkich gmin bieszczadzkich powinna powstać Lokalna Organizacja Turystyczna koordynująca wszelkie działania. Andrzej Gąsiorowski przedstawiciel Galicyjskich Gospodarstw Agroturystycznych sposoby zatrzymania turysty na danym terenie. Pobyt nie powinien ograniczać się tylko do spania i jedzenia, ale zachęcać do zostania, do przyjazdu, do aktywnego spędzenia czasu. Poinformował, że w dniach od 13 - 15 maja odbędą się "Otwarte drzwi dla dziennikarzy". Krzysztof Plamowski z Towarzystwa Cyklistów opowiedział o ścieżkach rowerowych. W tej chwili jest oznakowanych 1300 km od Komańczy po Przemyśl. Najbardziej znane szlaki to: "Śladami dobrego wojaka Szwejka", "Szlakiem dawnych wsi pogranicza" oraz "Szlakiem nadwiślańskich umocnień". Wystąpieniu towarzyszyła prezentacja multimedialna. Ryszard Paszkiewicz nadleśniczy z Baligrodu zachęcał, żeby pokazywać turystom las. Od Baligrodu zaczyna się tzw. Stopa Bieszczadzkiej Puszczy, unikatowa w swoim rodzaju. Nadleśnictwo prowadzi politykę otwartego lasu - drogi są otwarte, z wyjątkiem kilku dni w roku, kiedy występuje zagrożenie pożarowe. Jest możliwość prowadzenia przez cały rok łowiectwa, plany odstrzałów są prowadzone na bieżąco. Niebawem będzie budowana platforma obserwacyjna w okolicy Kołonic, co ułatwi poznanie lasu, fotografowanie zwierzyny w jej naturalnym środowisku. Leśnicy mogą być najlepszymi informatorami turystów w lesie, poprawiają szlaki i kapliczki. Na terenie nadleśnictwa jest 20 miejsc związanych z legendami, co daje asumpt do stworzenia szlaków tropami legend. Łukasz Szymulański ze Stowarzyszenia Turystyki Konnej przedstawił ciekawą formę spędzania wolnego czasu na koniu. Obecnie w Bieszczadach jest 25 ośrodków jeździeckich, oznaczono 1000 km szlaków, jeden z nich to transbeskidzki. Jest już spora grupa przewodników i instruktorów jazdy konnej. Wszelkie informacje można uzyskać w ośrodku w Łukowem k/Zagórza. Niezbędne będą wiaty dla koni przy gospodarstwach agroturystycznych. Planowane są tzw. "Rajdy gwieździste". Na zakończenie spotkania uczestnicy zadawali mnóstwo pytań i uzyskiwali odpowiedzi. Na pewno wiele spraw prelegenci uświadomili zebranym i należy mieć nadzieję, że zdobytą wiedzę wykorzystają z pożytkiem dla swoich gości.
|