Kiedy
jedni pasjonowali się zimowymi sportami przed ekranami telewizorów,
inni rzeczywiście brodzili w śniegu szukając emocji prawdziwego
współzawodnictwa. Mieszkaniec Przysłupia Tomasz Kudełka czynił to poza
strefą objętą pięcioma olimpijskimi kołami, niejako w cieniu
rozświetlonego fajerwerkami Turynu, Mistrzostwa Świata w wyścigach
psich zaprzęgów miały bowiem miejsce w niemieckiej Turyngii. Do
Przysłupia, na stałe, Tomasz Kudełka zwiózł swą rodzinę rok temu.
Uprzednio przyjętą na siebie bieszczadzką misję pełnił z doskoku z
Rzeszowa, rok po roku od 5 lat organizując w Przysłupiu zawody psich
zaprzęgów: "Śladem Niedźwiedzia", stanowiące element Pucharu Polski. Po
wstępnym, błędnym jak się okazało - ze względu na tzw. czynnik ludzki -
podejściu do organizacji imprezy w Smereku, przez gabinet ciśniańskiego
wójta Renaty Szczepańskiej trafił do Przysłupia. Tu uzyskał
organizacyjne wsparcie bieszczadnika z liczącym się już stażem -
Krzysztofa Francuza prowadzącego popularną w środowisku stałych gości
Bieszczadów "Oberżę Biesisko". Od roku oberżą zawiaduje Tomasz
Kudełka. Postawienie na Przysłup uważa dziś za strzał w
dziesiątkę. To właśnie ta wieś nie tylko przez atrakcyjność
konfiguracji terenu, ale przez aktywność jej mieszkańców, przez ludzi
właśnie takich jak Krzysztof Francuz czy Paweł Sikora, stała się osią
zabiegów o turystyczną wizję zimowych Bieszczadów. Górujące nad
Przysłupiem Jasło wabi swymi walorami, pozwala snuć wizję stacji
narciarskiej, czy nawet szerzej - bieszczadzkiego ośrodka sportów
zimowych. Łańcuch zależności i niemożności jest jednak długi: rygory
strefy ochronnej Bieszczadzkiego Parku Narodowego, zasady gospodarki w
Lasach Państwowych, przepisy dotyczące gruntów i wreszcie inwestorzy,
czyli pieniądze. "Oberża Biesisko" jest jednym z gotowych już klocków
przyszłej wizji Przysłupia. Opracowane
w najdrobniejszych szczegółach, z sukcesem zweryfikowane w praktyce
podczas dorocznych zawodów trasy wyścigowe psich zaprzęgów są kolejnym
klockiem. Pasja Tomasza Kudełki jest na razie jedyną dziedziną sportów
zimowych, z której Przysłup zasłynął. Ogólnopolska impreza o
międzynarodowym zasięgu wabiąca utytułowanych zawodników wykazuje stałą
tendencję wzrostu zainteresowania. Rośnie renoma imprezy, rośnie sława
Przysłupia. Tej zimy Tomasz Kudełka dołożył kolejne klocki.
Najpierw nieoczekiwanie właściwie dla siebie samego zdecydował się na
udział w zawodach, które znał najlepiej ale wyłącznie od strony
organizacyjnej. Do swych starych sań zaprzągł dwa psy i zameldował się
na starcie. Po sześciu latach przerwy w sportowych zmaganiach znów
poczuł smak sportowej przygody, jak przed laty, gdy zbierał medale w
kraju i za granicą. W swej klasie D2 pokonał konkurentów, jego
grenlandzkie psy po raz pierwszy w życiu poczuły radość zwycięstwa.
Laur wyniesiony 29 stycznia z zaliczanego do Pucharu Polski szlaku
"Śladu Niedźwiedzia" był nie tyle przepustką co wręcz moralnym nakazem
podporządkowania się sugestiom Jacka Włodarczyka, prezesa jego
macierzystego krakowskiego klubu, by reprezentować Polskę na
zbliżających się Mistrzostwach Świata w Niemczech, w kraju, w barwach
którego startują czołowi europejscy zawodnicy. Pojechał do Turyngii, w
góry jakże Bieszczadom podobne. Trzeciego dnia mistrzostw, 12 lutego,
pokonawszy 16 współzawodników odebrał złoty medal i wysłuchał Mazurka
Dabrowskiego. Na podium towarzyszyli mu Belg i Niemiec. Ten medal
mówiący o osobistym zwycięstwie nad rywalami był także składową
zespołowego sukcesu. Polska ekipa wróciła do kraju z tytułem
drużynowego Mistrza Świata. - Moja osobista pasja
to oczywiście dziedzina niszowa i mimo stałego wzrostu zainteresowania
taką już pozostanie. Jest niezwykle widowiskowa, wabi rzesze turystów,
obserwatorów i w jakiś sposób również wabi ludzi w Bieszczady. W
masowym, społecznie liczącym się wymiarze ludzie pasjonują się zimą,
pasjonują nartami. Nie chodzi o dziecięce fascynacje Małyszem
przekuwane na wzmożony nabór do klubów sportowych, ale o stale rosnący
napór na trasy zjazdowe i wyciągi. Masowy już napór, któremu wizja
przyszłego Przysłupia ma sprostać. Daleko za narciarstwem zjazdowym
jest turystyka narciarska pojmowana jako zimowa odmiana turystyki
pieszej. Bieszczady latem są pełne turystów, po tych samych szlakach
wędrować można również zimą, korzystając z gęstej już sieci
turystycznego zaplecza noclegowego i gastronomicznego. Nasze psie trasy
są wymarzonym miejscem zarówno wyczynowych biegów narciarskich jak i
rekreacyjnych spacerów z przypiętymi do nóg deskami i właśnie ten
sposób zimowego wypoczynku w Bieszczadach wydaje się być receptą na
aktywizację Bieszczadów o tej porze roku. Jeśli nie na aktywizację
docelową, to przynajmniej przejściową, a najlepiej towarzyszącą długim
jeszcze staraniom o stację sportów zimowych w Przysłupiu, w każdym
razie receptą będącą już dziś w zasięgu ręki - mistrz świata mówi o
zimowych perspektywach Bieszczadów. Póki co o
sławie Przysłupia decydują psy. Kudełka ze swymi psami pod polskimi
barwami narodowymi, pod schematycznym pojęciem Bieszczady i precyzyjnym
adresem Przysłupia zameldował się w Turyngii po medal mistrza
świata.
|