W styczniowym numerze EB (nr 69) ukazał się artykuł Jana Lewickiego mówiący o likwidacji słabych powiatów przez obecnie urzędującego Ministra SWiA Ludwika Dorna. Są to zapewne tylko zamiary lecz jako takie niosą ze sobą realną groźbę dla miasta Leska oraz powiatu niedawno wywalczonego, który miałby zniknąć z mapy administracyjnej kraju. Reforma ta pociągnęłaby za sobą likwidację kilku ważnych instytucji, utratę wielu miejsc pracy i zepchnięcie regionu w gospodarczy niebyt. Fama niesie, że nasz powiat ma być połączony z powiatem sanockim. Operację podobną przerabialiśmy już za czasów PRL-u; nie przyniosło to nic dobrego dla naszej społeczności. Sięgając w historię Leska można zauważyć, że prawie nigdy nie miało miasto szczęścia do swoich włodarzy i przedsięwzięć rozwojowych. Oto kilka przykładów: Rok 1878. Austria planuje budowę linii kolejowej przebiegającej w pobliżu Leska. To wspaniała perspektywa dla małego galicyjskiego miasteczka ze względu na szansę połączenia z uprzemysłowionymi regionami Cesarstwa. Kaprys hrabiego Krasickiego niweczy te plany. Przesunięcie linii kolejowej daleko poza miasto oznaczało ewidentne straty; zyskali jedynie "dryndziarze", którzy zarabiali na wożeniu pasażerów i towarów ze stacji Łukawica. Inny przykład ... Pamiętamy starania nieżyjącego już lekarza Wojciecha Strzyżewskiego, w sprawie utworzenia zakładu przyrodoleczniczego na bazie źródełek. Ten wielki miłośnik Leska i Bieszczadów wydał własne pieniądze na sporządzenie dokumentacji, zaprosił kolegów ze swojej uczelni, którzy przeprowadzili badania składu chemicznego wody z poszczególnych źródełek. Zaprosił również wybitnego geologa z AGH prof. Józefa Tymowicza, który po przeprowadzonych badaniach zaopiniował, że zapas wód jest wystarczający. Zajął się też odwiertami wód arsenowych w miejscowości Rabe koło Baligrodu. Zleconą przez niego dokumentację pozytywnie zaopiniowali profesorowie z Akademii Medycznej w Poznaniu oraz AGH w Krakowie. Kiedy swoje materiały dotyczące budowy ośrodka przyrodoleczniczego Wojciech Strzyżewski przedłożył na plenum powiatowym PZPR został wyśmiany i oskarżony o prywatę. Władze natomiast zdecydowały o budowie zajazdu "U Kmity", który przyniósł same straty i minusy. Gdyby wówczas powstały te obiekty przyrodolecznicze, zarówno miasteczko jak i powiat zyskałyby bardzo dużo. Z tego co wiem powiat nie jest zbyt zadłużony, wspaniale się rozwija i powinniśmy być przygotowani do jego obrony. Proponuję stworzyć lobbing wokół wspólnej sprawy bez względu na ugrupowania czy partie polityczne. Apeluję też do samorządowców by preferowali region i trzymali rękę na pulsie. Zauważam tu, że brakuje nam takich ludzi jak śp. Maciek Lubas, który skupił wokół siebie naszą wspaniałą młodzież i stanął w obronie słusznej sprawy. W cytowanym na wstępie artykule pan Lewicki narzeka, że mieszkańcy naszego powiatu w większości głosowali na PIS, a spotyka ich za to taka krzywda. Czyżby Pan zapomniał, że: "Łaska pańska na pstrym koniu jeździ?".
|