Onieśmieleni niecodziennym zjawiskiem powoli wchodzimy w zaczarowany świat pracowni. Staramy się nie spłoszyć nastroju zbyt gwałtownym ruchem. Atmosfera tego miejsca fascynowała wiele poetek i poetów , przyjaciół artysty z Hoczwi, do których należą między innymi: Rita Tompalska, Andrzej Potocki, Jan Szelc i Janusz Szuber.
W tej oazie sztuki pracuje hoczewski artysta nad swoimi pracami, które tworzą niepowtarzalny świat jej wnętrza. Kto wie, może zakręci się łza dokończonemu dziełu, kiedy odejść przyjdzie. Nie sprawdzaliśmy tego, ale wierzymy, że każde wykonane tu dzieło ma w sobie duszę, która wychodząc za drzwi, patrzy tęsknym wzrokiem na ręce mistrza, które ją stworzyły. Wiele z nich pozostanie tu na zawsze - nie potrafiły odejść. Ale oddajmy głos samemu artyście, który oprowadzi nas po swoim artystycznym świecie. Zajmuje się pan rzeźbą, malarstwem, poezją, etnografią i archeologią.
Czy uważa się pan za człowieka renesansu?
Sam nie uważam siebie za takiego człowieka, ale słyszałem takie opinie o sobie.
Ile godzin przeciętnie spędza pan na rzeźbieniu i malowaniu?
Bardzo dużo. Kiedy mam wolny dzień, to pracuję od ósmej do siedemnastej z małymi przerwami.
Ulubione drewno?
Deski z podłóg, stare drzwi, blaty stołów, stolnice, deski opałowe, koryta i żłoby.
Które prace najdłużej się pamięta i dlaczego?
Tych, które najbardziej mi się podobają, nie pozbywam się i one są zawsze u mnie. Mam ich wiele w swojej galerii.
Najdłużej wykonywana praca?
Był to obraz na drzwiach kurnika. Myślałem nad tematem do niego przez pół roku, a namalowałem w jeden dzień.
Co najbardziej ciekawi pana w sztuce i którego z malarzy lub rzeźbiarzy uważa pan za mistrza?
Najbardziej interesuję się malarstwem religijnym. Za mistrza w tej dziedzinie uważam rosyjskiego malarza Andrieja Rublowa.
Dlaczego założył pan muzeum w naszej miejscowości?
Zrobiłem to, ponieważ bardzo lubię ratować stare, ginące rzeczy dla przyszłych pokoleń.
Od ilu lat uczy pan plastyki w Szkole Podstawowej w Hoczwi?
Trzydzieści osiem lat. Od 1963 roku.
Ostatnio otrzymał pan nagrodę. Jaką?
Dostałem nagrodę imienia Franciszka Kotuli.
Dziękujemy za rozmowę.
Wywiad ze Zdzisławem Pękalskim przeprowadziły: Natalia Barzycka, Marzena Madyjowska i Natalia Malec, uczennice klasy V
Szkoły Podstawowej w Hoczwi.
|