W poprzednim numerze pisaliśmy o projekcie Bieszczadzkiego Forum Europejskiego „Kształcenie ustawiczne
szansą dla kobiet z rejonu Bieszczadów”, który jest skierowany bezrobotnych kobiet obszarów wiejskich. BFE organizuje w ramach projektu kursy kuchni regionalnej, kursy z zakresu agroturystyki i kursy z zakresu tworzenia produktu lokalnego. Jedną z uczestniczek projektu jest Jolanta Bartnicka – Wegrzyn, wraz z mężem prowadzi już gospodarstwo agroturystyczne w Dołżycy k. Cisnej. Red: Jak Pani trafiła na kurs?
Jolanta Bartnicka – Wegrzyn: Byłam uczennicą obecnego prezesa BFE, Adama Basaka. Kiedyś mnie spotkał i spytał co robię, opowiedziałam o naszych staraniach o prowadzenie agroturystki. Moim gościom pokazuję swoje gospodarstwo, opowiadam o kurach, kaczkach, królikach i świnio - dzikach, z których wszystkie mają imiona i których nie pozwalam zabić. Hoduję je dla przyjemności i dla gości, którzy nie mają na co dzień możliwości obserwowania jak zwierzęta żyją. Red: Kto bierze udział w kursach? J.B-W: Wspaniałe kobiety! Bo to jest tak, że jeśli perełka chce trafić na perełkę to zawsze trafi. I tak jest z nami. Kobiety stąd od zawsze wyszywały. A to kilimy, a to serwetki czy obrusy. Taka tradycja. A dzięki projektowi wszystkie miałyśmy okazję się zebrać o jednym czasie i miejscu. To dla nas wielka szansa. Są kobiety z Wetliny, Buka, Cisnej, Dołżycy. Przyjeżdżają też z Maniowa i Woli Michowej. W „Dolinie Niedźwiedzia”, moim gospodarstwie odbyły się właśnie warsztaty haftu krzyżykowego, bo wybrałyśmy go na nasz produkt wiodący. Ale tak naprawdę to każda z nas w czymś innym jest dobra. Agnieszka Dominik – Słat, Kasia Fecycz, Beata Ziober, to mistrzynie „krzyżyków”, Dorota Kwiatkowska - kilimki, Julita Łęcka, Ewa Broń, Gienia Adamko, Marta Wolan - hafciarki. Odwiedzały nas w miarę możliwości czasowych: Renata Bajorek, Renata Pietrasz, Izabela Śmigiel, Wiesława Wierzbicka (piecze świetne ciasta). Wykładowczyniami podczas kursu były: Joanna Czerkis i Ewelina Krawiec. Red.: Jakie macie teraz plany? J.B-W.: Przed nami warsztaty kuchni regionalnej w Paszowej. Będziemy wymieniać się przepisami. Już wiem, że będą robiła żółty ser. Może się czegoś od siebie nauczymy, udoskonalimy. Dziewczyny chcą pokazać co potrafią. Zrobimy tort z pieczonki (wątróbki) i gomółki (kulki serowe). I co najważniejsze zaprezentowałyśmy się na Agrobieszczadach. Bieszczadzkie Forum umożliwiło nam zrobienie swojego stoiska. To dla nasz prawdziwa szansa pokazać co w nas drzemie, jakie mamy talenty. Babcine przepisy zrobiły furorę. Wiem ile to znaczy być docenionym, to zbawienie dla takich kobiet z wiosek. Kto wie, może jak to się wszystko rozwinie to będzie na nas dodatkowe źródło dochodów. A wiadomo jak każdy grosz w domowym budżecie się liczy. Jeśli same możemy go uczciwie zarobić i na dodatek uwierzyć w siebie to jest największe dobrodziejstwo. I to wcale nie za wielkie słowa. Bieszczadzkie Forum Europejskie dało nam szansę na lepsze jutro. Kursy organizowane przez wspaniałych fachowców pomagają odnaleźć się w codziennym życiu zagubionym, bezrobotnym kobietom z rejonu Bieszczad.
|