Paszowa Zjechali rolnicy z całego regionu Bo dziś dożynki powiatu leskiego Przyjechaliśmy tu szerokim gościńcem Nas tu zaproszono z dożynkowym wieńcem. Uwiłyśmy wianek ze zboża ładnego Będziemy się bawić do rana białego. Nasza starościna jest tu bardzo dumna, Ale za chwileczkę będzie z nami równa. Bo za tę chwileczkę postawi nam beczkę, No i dużą krowę, będziemy wesołe. Starosta się cieszy rączkami wywija, Że ta beczka piwa, dzisiaj go omija. Nie ciesz się starosto, nie ruszaj barami, My cię dziś puścimy z pustymi torbami. A ta nasza droga, to przebija błotem, Chyba już musimy latać samolotem. Ale to nie trudne starosto kochany, Przecież my w Paszowej już lotnisko mamy. Jak nie będzie drogi to wioska zaginie, I będziemy mieszkać jak na Ukrainie. Jak powiat tworzyli, wielkie plany mieli, Minęło lat kilka wszystko zapomnieli. Przez całą kadencję dużo obiecali, A dla naszej Gminy złotówki nie dali. Nasz Panie Starosto, ty nam obiecałeś, Wybory już blisko, a nic nie zdziałałeś. Radni powiatowi, co są z Naszej Gminy To w zarządzie siedzą i nic nie zrobili. Ale Pan Starosta, to nam gwarantuje w 2007 drogę asfaltuje. Skarbnik powiatowy, to jest z Naszej Gminy Zadba o pieniądze i asfalt zrobimy. Starostowie nasi to się tak dobrali, Jeden jest grubiutki, a drugi malutki. Radny z Polańczyka radzie przewodniczy, A problemów nie zna Gminy Olszanicy. Interesów Gminy Soliny pilnuje, A w Paszowską drogę nic nie inwestuje. Wioseczka Paszowa ładna okolica, I w całym powiecie najbardziej rolnicza. A nasze produkty to nie są chemiczne, Wszystkie gospodarstwa są ekologiczne. Co w tej naszej Polsce rządzący robili, Sami decydenci hektary kupili. Fikcyjni rolnicy łąki wykaszają, Unijnym pieniądzem kieszenie napychają. Kończymy śpiewanie i nasze docinki, Niech się dobrze darzą dzisiejsze dożynki. Nasz Panie Starosto, my se tak myślimy, Że w następnym roku Dożynki zrobimy.
Teraz wieniec darujemy kogo bardzo szanujmy, A dają mu go rolnicy, to jest nasz wójt z Olszanicy. A ty nas dziś zaskakujesz, że z wójtostwa rezygnujesz, Przez ćwierć wieku pracowałeś, przez co prawie wyłysiałeś. Za twą prace dziękujemy, dużo zdrowia Ci życzymy, Byłeś dla nas jak ten tata, żyj nam Wójcie długie lata. Ty Paszową polubiłeś, od sądeckich ziem przybyłeś, Przyjmij nasze to śpiewanie bo śpiewają Ci krajanie. Weź ten wieniec choć jest mały, gospodynie go przybrały, Teraz Ci go tu wręczamy i tak tanio go nie damy. Bo ten wieniec jest skromniutki, w nim się mieści skrzynka wódki, My to razem wypijmy i do rana balujemy.
Łukawica Od wioski do wioski, gościniec prowadzi Witajcie kochani i bądźcie nam radzi. Na południu Polski, tam w Leskim powiecie Leży Łukawica na mapie znajdziecie. Szumi, szumi lasek i czysty San płynie Mamy tam sołtysa, dobrze znany w gminie Wszystkim on się trudni, wszystkiego dogląda Przez to załatwianie tak szczupłe wygląda. Drzewo już wycięte, ośrodek sprzedany A my na świetlicę pieniędzy nie mamy. A nasz burmistrzuniu tylko obiecuje Przyjdzie co do czego to się wycofuje. Ludzie w Łukawicy smutne miny mają Bo się dobrej drogi już nie doczekają. Nasze wiejskie władze w powiecie bywali Żeby się o drogę w końcu postarali. Władza powiatowa co rok obiecuje Że do Unii wniosek o drogę szukuje. W Lesku jest fontanna, nocne oświetlenie Kostka na chodniku, spełnione marzenie. A my w Łukawicy dziury w drodze mamy I dalej po rowach i trawie chadzamy. Lesko z Łukawica kanałem złączone Będą ścieki płynąć wreszcie w drugą stronę Lecz my teraz władzę trochę pochwalimy, Że drogę na cmentarz dobrze utwardzili. Za kanalizację też Warn dziękujemy, Bo świeżym powietrzem oddychać będzie Pięknie się kłaniając schodzimy ze sceny, A na przyszły roczek też coś wymyślimy. Bardzo dziękujemy, żeście nas słuchali, Jeszcze poprosimy byście poklaskali. Życzymy, życzymy, życzymy, życzymy, I zdrowia i szczęścia i błogosławieństwa, przez serce Maryi. Żeby w naszej gminie ludzie zgodnie żyli, Jak w jednej rodzinie, jak w jednej rodzinie braćmi sobie byli. Życzymy, życzymy pomyślności w życiu, By żyło się lepiej, by żyło się lepiej w trzecim tysiącleciu. Kochany Burmistrzu bądźże tak łaskawy, Chłopom dajcie wódkę – babom dajcie kawy. Życzymy, życzymy wszystkiego dobrego, Wesołej zabawy, wesołej zabawy do rana białego. Nie będziemy tyle Was śpiewaniem męczyć, Władzy dożynkowej, władzy dożynkowej chcemy wieniec wręczyć.
Hoczew Dzisiaj są dożynki Święto wielkie ale Wyśpiewamy tutaj Wszystkie nasze żale
Dużo tutaj gości Wszyscy nam zazdroszczą Że nasz sołtys z Hoczwi Jest tutaj starostą
Nasz panie burmistrzu Dodaj więcej troski By się lepiej miały W gminie nasze wioski
Obiecaliście nam Chodnik przez wieś całą Ale burmistrz zabrał Do Leska nie mało
Teraz miasto Lesko Ma piękne deptaki Za to reszta wiosek Nie ma szans nijakich A na drogach gminnych Zasypcie choć dziury Bo naszym pojazdom Odpadaj ą rury
A nasz sołtys z Hoczwi Wszystkim się zajmuje Ale sprawy wiejskie Ciągle zaniedbuje
Nie ma nigdy czasu Pozbierać podatki Bo pilnuje sportu To jest okaz rzadki
Przed naszą świetlicą kubły pełne śmieci i jak wiatr zawieje wszystko na wieś leci
Dom ludowy stoi Nie przygotowany Jak wesele robić w innych wsiach szukamy
Dyskoteka we wsi To rozrywka cała A więc koło sklepu Balanga nie mała
Sołtysie i radny Po co tu mieszkacie Gdy o swojej wiosce Wciąż zapominacie
Ludzie u nas dobre Serce posiadają Chcieliby was chwalić Lecz za co nie mają
Oj panie burmistrzu I zarządzie miły Podejmuj decyzje By ludziom służyły
Nasi mili goście Proszę się nie gniewać Dzisiaj są dożynki Wszystko można śpiewać
Baligród Dziś dożynki w Lesku Nie często się zdarza Że cały korowód Jedzie z Baligrodu
Dziś nam wolno śpiewać Nikt nam nie zabroni Tu nas zaprosili I będą nas gościć
Hoczewka nam płynie Z ekologii słynie Tylko w czasie burzy Troszeczkę się burzy
Koniczek gdzie niegdzie A i krówka rzadko Kozy dziś zobaczyć Owiec małe stadko
Za to kwitnie agro W całej okolicy Wpadnie trochę euro Człowiek na to liczy
Niejeden gospodarz Turystów przyjmuje A przysmaki dla nich W Biedronce kupuje
A żeby przepiórka W polu nie krzyczała Nie jedna dziewczyna Z powiatu nam zwiała
Niejedna dziewczyna Nie jedna mążatka Jedzie za granicę By pilnować dziadka
Jadą też murarze Spawacze, tynkarze Jadą pielęgniarki Jadą też lekarze
Jadą za granicę Ciężko tam pracują Bo w naszej Ojczyźnie Pracy nie znajdują
A jak pracę mają Nikt ich nie docenia Pobory są niskie Dzieci na dożywkę
Naszej władzy miłej Zadajmy pytanie Jak tak dalej będzie Kto tutaj zostanie?
Uherczanie
Nie chce mi s ę w polu robić Ni grabiami, ni motyką Wybiorą mnie na radnego I zajmę się polityką Nie chce mi się na wsi siedzieć W mieście sobie dom postawię Będą rządy swe sprawować Nawet i w samej Warszawie A jak mi się sprzykrzą wreszcie Polityczne przepychanki Rzucę wszystko , wrócę do wsi I do mojej milej Hanki Jak się ludzie będą dziwić Że mi się zechciało wrócić Powiem – wolę ryć łopatą Niż się w rządzie stale kłócić Słowa: S.R
|