Paralotniarze nadal nie mogą legalnie startować na Bieszczadzkiego Parku Narodowego, mimo, ze w 2006 roku zniesiono zakaz lotów na paralotniach nad parkami (prawo lotnicze), korzystając z tej furtki amatorzy paralotniarstwa startują ze szlaków. Zakaz zniesiono w parku Tatrzańskim, jednocześnie wydzielając miejsca potrzebne do bezpiecznego startu. W Alpach gdzie też są tereny chronione paralotniarze są wielką atrakcją tamtejszych gór. Paralotniarze tłumaczą swoja pasje latania w górach niesamowitymi warunkami do uprawiania tego sportu i jedynym sposobem na rozwijanie swoich umiejętności. Specjalistom od ochrony przyrody tłumaczą na próżno różnice między paralotnia, a lotnią czy motolotnią. Sami mówią, że to jak porównywanie hulajnogi do autobusu. Paralotnia waży ok. 5 kg a motolotnia 10 razy więcej. Paralotniarz niesie całą uprząż w plecaku, tak jak turysta w górach. Potrzebuje tylko 20 m2 na startowisko, po to by nie łamać przepisów, bo jak podkreślają zapaleńcy tego sportu – są sami zwolennikami ochrony przyrody. Teraz są traktowani jak osoby łamiące prawo, startując po kryjomu. Twierdza, że to kiedyś może doprowadzić to wypadku, bo przecież można zahaczyć o jakąś siatką czy drut zabezpieczający szlak. A wystarczyłoby wyznaczenie miejsca, które nie zagrażałoby przyrodzie. Zawodnicy z Polski, którzy chcą latać w Bieszczadach wskazują same plusy porozumienia dotyczącego swobody legalnego startowania z połonin. Park zyskały dodatkowe opłaty za startowisko, oraz biletów za wejście na teren parku. Piloci mogliby płacić również karnety całoroczne, które rozprowadzałyby aerokluby. Turyście piesi mieliby dodatkową atrakcję by obfotografować w górach. Trzeba przyznać, ze paralotniarz na swoim kolorowym skrzydle bardzo malowniczo prezentuje się na niebie, a sami zawodnicy maja zapewniony bezpieczny start. Mamy utytułowana kadrę palarotniarska zdobywającą zasłużone laury na zawodach międzynarodowych, zawodnicy z Bieszczadów sami jeżdżą po świecie, głównie w Alpy. Jednak aby pilot posiadł umiejętności do takiego latania musi trenować. Bieszczady są stworzone do rozwijania umiejętności a co za tym idzie – bezpieczeństwo pilota. Nie wszystkich stać na wyjazd w Alpy i często nie mając wyboru ryzykują startując z niebezpiecznych miejsc aby nie kolidować z prawem. Marzą, by trenować i osiągać dobre wyniki w swoich rodzinnych Bieszczadach. Wierzą, że w końcu znajdą nić porozumienia z władzami Bieszczadzkiego Parku Narodowego i wspólnie wypracują rozsądne korzystanie ze szlaków.
Wystarczy jedno małe miejsce w okolicy grani Smereka Obecnie wielu paralotniarzy z całej polski przyjeżdża na połoniny aby polatać. Wielu z nich nie znając najlepszych miejsc do startu, startują gdzie się da. Wyznaczenie stałych miejsc na pewno przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa i pozwoli na stworzenie takich warunków aby obie strony były zadowolone.
|