Szukałem Jej w świątyniach na ołtarzach Znalazłem w pustym oczodole przydrożnej kapliczki w zdziczałych jabłoniach na cmentarzu zmienionym w pastwisko
Zamiast Dzieciątka trzymała w dłoniach krzyż męczeństwa na którym umarły ruskie wsie
Nie proś dla nich u Syna o łaskę zmartwychwstania
Jedna śmierć wystarczy
„Madonna Bieszczadzka”
Wierszem tym rozpoczął się w minioną sobotę, 14 października br., w cerkwi w Baligrodzie autorski recital recytatorski „Madonny Bieszczadzkie” w wykonaniu Andrzeja Potockiego. We wnętrzu zabytkowej świątyni, oświetlonej tego wieczoru jedynie blaskiem kilkudziesięciu świec, zgromadziło się około 50 osób. Organizatorem przedsięwzięcia było Stowarzyszenie Ratowania Cerkwi w Baligrodzie. Swoistego rodzaju misterium ku czci bieszczadzkich Madonn poprzedził występ zespołu „Sofija” z Dniepropietrowska, goszczącego w Polsce na zaproszenie prezesa stowarzyszenia księdza Mirona Michaliszyna. Mury remontowanej świątyni greckokatolickiej za sprawą kwartetu wokalnego wypełniły nie tylko pieśni religijne, ale także nostalgiczne dumki o wolności, tęsknocie, miłości i Ukrainie i tym samym stały się prologiem do monodramu Andrzeja Potockiego, opartego na tomiku wierszy „Madonny Bieszczadzkie”. W świątyni mieniącej się płomieniami świec, „trącanych” podmuchem oddechów zgromadzonych, świątyni dopiero co przywróconej religijnemu misterium wiary, zabrzmiało niczym modlitwa poetyckie wspomnienie o Bieszczadzkiej Matce. Wprost ku pochylonej kopule baligrodzkiej cerkwi płynęły słowa smutku, żalu, czci i głębokiej wiary, słowa przepojone pokorą, zrozumieniem, doświadczeniem, wyjątkowe w swojej poetyckiej oprawie. To nimi z ciszy bieszczadzkiego bezkresu niegdyś tętniącego gwarnym życiem wielu pokoleń wywoływał Andrzej Potocki Madonny patronujące cerkwiom Bieszczadu: Łopieńską, Bojkowską, z łemkowskiego cmentarza, z Paniszczewa, Żernicką. To nimi jak bieszczadzcy artyści wydobywał z głębi artystycznego uniesienia Madonny zakapiorów: Pękalskiego, Jędrusiową, Zubowa. To wreszcie nimi odkrywał Madonny te najbardziej bliskie: matki, z modlitewnika babki. Madonno ocal w człowieku jego człowieczeństwo… Bohaterowi i zarazem inicjatorowi tego niecodziennego spotkania akompaniował na gitarze bieszczadzki artysta, jak się okazało nie tylko rzeźbiarz, Jasiu Bryndza. Obecni mogli wysłuchać poezji śpiewanej autorstwa bieszczadzkiego barda z Cisnej Ryśka Szocińskiego, także obecnego na recitalu. Wyjątkowa atmosfera wieczoru w baligrodzkiej cerkwi udzieliła się wszystkim. Były łzy wzruszenia, liczne podziękowania, recytacje Ryśka Szocińskiego i wolne datki na remont cerkwi. Stała się ona w dniu święta Matki Boskiej Opiekunki, świątynią poezji, świątynią dobrych i czystych serc, które słowami wierszy Andrzeja Potockiego zanosiły ciche i skryte modlitwy do Bieszczadzkiej Madonny. Na zakończenie każdy z obecnych wziął jedną świecę – symbolizującą cząstkę tego wzruszającego misterium i na pamiątkę spotkania w baligrodzkiej świątyni poezji.
|