z cyklu pod nazwą "Ludzie i ich pasje" - Teresa Bodziak z Sanoka
Zacznę banalnie: Bieszczady to piękny i niezwykły zakątek naszego kraju. Takie określenie potwierdziłoby sporo ludzi, którzy choć raz tu byli. Dla wielu z nich pierwszy przyjazd w Bieszczady stał się początkiem wspaniałej przygody, dla innych sposobem na całe życie. Nie sposób w tak krótkiej publikacji wymienić choć część tych pasjonatów. Wiem na pewno, że jedną z nich jest p. Teresa Bodziak z Sanoka. Jej przygoda rozpoczęła się na dobre kilka lat temu. Podczas pobytu na polu namiotowym w Łubnym k/Baligrodu wyprawiała się na pisze wędrówki po okolicznych lasach i wtedy zrodziła się Jej fascynacja bogactwem bieszczadzkiej przyrody. Zauważyła to, czego ni widziało przed nią wiele osób. W leśnych ostępach, wśród drzew i wysokich traw zaczęła zbierać kwiaty, stare korzenie, nasiona drzew, kawałki kory, suche trawy i mchy. Wszystkie te rzeczy stały się materiałem dla tworzenia prawdziwych dzieł sztuki.
Odpowiednio przygotowane, fantazyjnie ułożone przedstawiały okoliczne wzgórza, zagrody wiejskie, a nawet cale wsie, Stworzona w ten sposób kolekcja została zawieziona do Sanoka, gdzie spotkała się z dużym zainteresowaniem i uznaniem wśród przyjaciół i znajomych. Pani Teresa jako nauczycielka z wykształcenia, otrzymała propozycję poprowadzenia kółka artystycznego. W tym momencie poczuła się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Uczyła wychowanków robić coś pożytecznego. Materiał do tworzenia dzieł był zbierany podczas wycieczek w góry. W pewnym momencie zdecydowała się poszerzyć swoją działalność. Nawiązała współpracę z firmą "Asko" z Rymanowa, skąd dostawała odpady skór. Dotarła też do fabryki ozdób choinkowych, która wybrakowane świecidełka pozwalała odbierać i wykorzystywać przy tworzeniu kolejnych prac. Dzieci były ogromnie szczęśliwe, kiedy podczas organizowanych przez nich wystaw czy kiermaszy ich dzieła znajdywały nabywców, a pieniądze mogli przekazać na cele charytatywne m. in. WOŚP. W 1997r. zrodziła się myśl stworzenia niewielkiej galerii, która została ulokowana na II piętrze Domu Handlowego i została nazwana "U Tesi". Powiększono je o obrazy olejne malowane na płótnie, serwety, czapeczki, paski i inne wytwory. W 2000r. galeria ta przestała istnieć. Na jej bazie w Muzeum Budownictwa Ludowego - Skansen w Sanoku (trzecim co do wielkości w Europie), w mały dworku przy wejściu, ulokowana została galeria, ale połączona już ze sprzedażą dzieł artystów z całych Bieszczadów. Tak pasja przerodziła się w sposób na życie i przeżycie. Znalazły tu swoje miejsce ikony wykonywane XIV - wieczną metodą przez p. Gutkowskiego z Tyrawy Wołoskiej, obrazy pp. Kordyacznych z Leska, prace p. Wójcik z Wetliny, p. Prajsner z Płowic k/Sanoka i inne. Na pytanie: Czy Bieszczady odmieniły Jej życie? Bez wahania odpowiada, że tak. Nauczyły Ją dostrzegać piękno, którego niektórzy nie dostrzegają, obudziły zmysł artysty, pozwoliły, by życie stało się ciekawsze. Dały okazję do obcowania z ludźmi wrażliwymi. Pokazały, że życie i pasje mogą się uzupełniać i dawać satysfakcję.
Daniel Binik
|