
Powiat Liski w czasie Wielkiej Wojny cz. V


W tym czasie w Lesku Rosjanie rozgościli się na dobre. Miasto staje się dużym zapleczem dla wojsk walczących w górach. Oto kilka wypisów z pamiętnika: Lisko posiada swojego komendanta rządzącego według wzorców przez siebie ustalonych. Żadna dziedzina życia nie mogła nic zrobić bez jego pozwolenia. Na Błoniach, pod Zamkiem, Huzelach i targowicy, całymi dniami ćwiczą młodych rekrutów. -Teraz idą na front tacy z krzyżykami na czapkach, opołoczeńcy W szeregach coraz więcej 15,16,17-latków. Wikta widziała takich, chłopaki małe i słabe, że ledwo karabiny mogli udźwignąć aż się uginali. To już ostatki wojska, a jakie to bydło, że już ja nie mogę wytrzymać wśród nich nawet butów nie mam, mówił Polak z radomskiej guberni. Są obdarci, buty mają okropne, zdarza się, że jedna noga jest w obdartym bucie a druga w chłopskim chodaku. Zabitym ściągają buty - pytali czy Austriacy nie zabijają jeńców. Jak cofali się z Gruszki to chcieli się poddać, biją baby. Pobito Hankę Namesznową, Jaśka Waprzyka. Na Czekaju. i Dziurdziowie, dwie baby zmarły z pobicia jedna w kilka dni potem urodziła dziecko ale zmarło też i ono. 15 I w Lesku, w cerkwi odprawia ruski ksiądz i pop moskiewski. Na Jordan moskiewski święcił wodę, a ruski katecheta dzień przed tem. Przy mszy jest jak zwykle modlitwa za panującego. On wymieniał
...
|