
Tego nie znajdziecie w przewodnikach po Lesku


A że jest to miejsce zapomniane, trochę tajemnicze, związane z wydarzeniami sprzed 300 lat, pragnę przekazać wiedzę historyczną oraz przekaz pamięciowy kilku pokoleń Leszczan i mieszkańców Huzeli.
Dochodząc do mostu na Sanie, za zniszczonym bunkrem, a przed murem oporowym brzegu, zauważymy kopiec ziemny zarośnięty krzakami i młodymi drzewami, na szczycie zaklęśnięty.
Kopce takie nazywane przez Słowian kurhanami w pamięci starszego pokolenia Leszczan i mieszkańców Huzeli nosił nazwę "mogiła szwedzka". Tak też podpisał swoją fotografię, wykonaną w latach trzydziestych ubiegłego wieku leski, fotograf Jan Krzywowiąza.
Co mówi historia o pobycie Szwedów w Lesku : W roku 1701 król szwedzki Karol XII wkroczył ze swoją armią do Polski. W następnym roku, po wygranej bitwie z wojskami koronnymi pod Kliszowem, zajął Kraków.
Rok 1702 - szwedzki korpus pod dowództwem generała Magnusa Stenbocka ruszył na wschód, zajmując 17 listopada tegoż roku miasto Rzeszów. Stąd gen. Stenbock wysyła ppłk. Burenskolda z 200 dragonami do Leska, aby pojmać i uwięzić stronnika króla polskiego, Jana Franciszka Stadnickiego. Zamierzenie udało się. Wojewoda Wołyński został pojmany, a zamek leski zajęty, obrabowany ze srebra i kosztowności oraz mebli. Dobra te wywieziono do Jarosławia, gdzie stacjonowały oddziały wojsk króla szwedzkiego.
Używam określenia "wojsko króla szwedzkiego", ponieważ większość armii stanowiły oddziały najemne kilku narodowości. Licząca wówczas półtora miliona mieszkańców Szwecja nie mogła wystawić 100 - tysięcznej armii.
Tragiczny dla Leska był rok 1704. Wojsko króla szwedzkiego wjechało bez oporu do Leska dnia 17 sierpnia tegoż roku. Spotkało ich duże rozczarowanie, gdyż zastali pusty zamek, bez właścicieli i dóbr. Nie było czego przywłaszczać, gdyż wcześniej uczynili to ich kompani: odjeżdżając spalili zamek i domostwa mieszczan; oszczędzili jedynie kościół i obydwie cerkwie.
A oto co mówi o tym wydarzeniu i tajemniczym kurhanie przekaz ustny i pamięciowy, przekazywany przez kolejne pokolenia :
Nie znalazłszy kosztowności na leskim zamku, wojownicy z północy rozjechali się małymi grupami po okolicy. Jeden z oddziałów ruszył za San, do miejscowości Huzele. Tam znaleźli ukryte wino węgierskie (biegł tędy szlak handlowy win węgierskich). Nie wiadomo skąd pochodzili ci wojownicy, ale wiedzieli co robić z winem. Gdy mocno podpili, zaczęli między chałupami szablami wymachiwać. Jednak
...
|