|

Reportaż na gorąco. Jeden dzień bliżej nieba


Ranek. Słońce zapowiada swą intensywną pracę. Wstaje wielkie, rześkie odrzucając kołderkę z chmur. Wiem, że to będzie wyjątkowy dzień! Wrzucam do torby aparat i dyktafon. Pakuję wszystko na górala i w drogę. Jeszcze tylko kilka kilometrów wertepów i jestem na miejscu. Bezmiechowa Górna. Szybowisko.
Słońce przypieka coraz mocniej. Przede mną "Święta Góra Szybowników", dla mnie na razie jest jednak wielka stromizną, pod którą muszę wypchać rower.
Naprzeciw mnie wychodzi Łukasz, student reżyserii dźwięku z Warszawy. Od roku pisywał mi w mejlach, jak nie może się doczekać wyjazdu na kurs szybowcowy organizowany przez Aeroklub Bieszczadzki w Bezmiechowej.
Razem z nim jest jeszcze dziewięciu kursantów. Są z różnych stron Polski (choć przeważają warszawiacy) i różne powody, dla których chcą właśnie tak spędzić wakacje.
Ale o tym za chwilę. Przyszedł "guru" młodych adeptów szybownictwa - Piotr Bobula, małomówny, z zagadkowym uśmiechem błąkającym się po twarzy - instruktor i kierownik szybowiska. Teraz odprawa. Nastąpiło nagłe ożywienie wśród kursantów. Zostawiając za sobą resztki poranno-śniadaniowego nastroju, wszyscy zebrali się wokół instruktora. Ten spokojnym, acz stanowczym tonem powiadomił o planie dnia na szybowisku. Już po tej krótkiej odprawie widać było, że Piotr Bobula zwany przez wtajemniczonych Bobulem cieszy się niesamowitym szacunkiem. Kilka słów wystarczyło, żeby wszyscy wiedzieli co robić. Trzy maszyny "parkowały" na pierwszym wzniesieniu. Dwa wysłużone Bociany i nowiutki PW-6. Mimo iż jeszcze na ziemi - prezentowały się dostojnie, wręcz powabnie. Smukłe skrzydło przechylonego szybowca celowało prosto w błękit nieba.
Zapowiadał się upalny dzień. Sabina, licealistka z Leska, uśmiechnęła się szeroko. Zawadiacko przekrzywiona czapka zdradzała charakter przebojowej blondynki. Jest jedną z dwóch dziewczyn na kursie. Drugą jest Ewa, z wykształcenia muzyk. Obie twierdzą zgodnie: - Nie ma dla dziewczyn taryfy ulgowej, nawet byśmy jej nie chciały! Trzeba wstać o piątej - wstajemy, trzeba powycierać szybowce z rosy czy deszczu - zasuwamy na równi z chłopakami! Trzeba myć się w lodowatej wodzie - nie narzekamy! Wszystko zrobimy, żeby tu być!
-W ubiegłym roku przyjechałam tu odwiedzić chłopaka, który właśnie był na kursie i tak mi się tu spodobało, że w tym roku ja postanowiłam spróbować - opowiada Ewa. - A
...
|
|
1
2
3
4
5
6
|
| |
| ostatnio zmieniony: 2004-02-01 15:00:18 |
Dodaj swój komentarz.
|
|
|
Redakcja
ul. Rynek 8
38-600 Lesko
tel./fax. 013 469 69 99
echo-lesko@bieszczady.info.pl
|
Redaktor naczelny:
Jadwiga Czyżewicz-Szurlej
Konto bankowe gazety:
81 1020 2980 0000 2102 0032 7478
|
|
|
|
Echo Bieszczadów w wersji papierowej do nabycia w Lesku i okolicach oraz w redakcji.
Materiały do kolejnego numeru zbieramy do 25 każdego miesiąca.
Materiały od Internautów zamieszczamy chętnie na naszych łamach, pod warunkiem, że wyrażą zgodę.
|
Możliwość zakupu numerów archiwalnych.
Prenumeraty nie prowadzimy.
Istnieje możliwość zakupu numerów archiwalnych Echa Bieszczadów w dwóch opcjach:
OPCJA pierwsza: 10 numerów (od nr. 6.2005) - cena 25 zł (+ 5 zł koszt wysyłki)
OPCJA druga: 3 ostatnie numery - cena 7,50 (+ 2,50 zł koszt wysyłki)
W celu zamówienia numerów archiwalnych należy:
- Wpłacić na konto gazety 81 1020 2980 0000 2102 0032 7478
kwotę za gazety i koszty przesyłki. W opisie wpłaty podać imię nazwisko i adres na który ma być dostarczona przesyłka.
- Wysłać mejla: echo-lesko@bieszczady.info.pl z danymi oraz potwierdzeniem zamówienia numerów archiwalnych.
- Jeśli interesuje Państwa tylko określony numer gazety proszę napisać o jaki numer chodzi i wybrać opcję drugą. Redakcja zastrzega, że niektórych numerów nie ma zupełnie, ponieważ nakład wyczerpano.
|
Wszystkie numery archiwalne Echa Bieszczadów
|
|