
Z Kolbergiem po Bieszczadach


Niedawno miałem przyjemność zapoznać czytelników "Echa Bieszczadów" z bieszczadzkimi korzeniami znanych kolęd i pieśni ludowych, które dzięki Oskarowi Kolbergowi poznała cała Polska i które dzięki niemu weszły do kanonu polskich śpiewników i repertuaru zespołu Mazowsze, zachwycając do dziś swym niepowtarzalnym pięknem. Oskar Kolberg(1814-1890) był z wykształcenia muzykiem. Studia w tym zakresie odbył u Józefa Elsnera - nauczyciela Fryderyka Chopina i w Berlinie. Po powrocie do kraju zamiłowania skierowały jego uwagę na folklor ludu polskiego. W ciągu 50 lat przemierzył Polskę wzdłuż i wszerz skrzętnie zbierając i zapisując olbrzymi materiał obrazujący kulturę materialną, stroje, budownictwo, twórczość ludową (pieśni, legendy
i podania), obyczaje, wierzenia ludowe, przysłowia itp. Wykształcenie muzyczne pozwoliło mu spisywać nuty ze słyszanych pieśni. Zbiory Kolberga zostały usystematyzowane i wydane pod egidą Polskiej Akademii Nauk po II wojnie Światowej jako "Dzieła Wszystkie" w 75 tomach pogrupowanych wg ziem, na których zostały zebrane, np. Mazowsze, Prusy Królewskie i Książęce, Litwa, Ruś Czerwona, Wielkie Ks. Poznańskie itp.
Zbiory Bieszczadzkie zostały zawarte w trzech tomach zatytułowanych "Sanockie-Krośnieńskie". Większość materiałów do tych tomów Kolberg zebrał u schyłku swojego życia w latach 1883-1885 na ziemi sanockiej,
a mianowicie: w Bóbrce, w Wetlinie i Procisnem (dawny pow.leski), w Leszczowatem, w Czaszynie, Wołtuszowej i Hołuczkowie (pow.sanocki) i we Wzdowie (pow.brzozowski), oraz we wsiach z w/w. Oparcie w swych peregrynacjach po tym terenie znajdował Kolberg na ziemiańskich dworach : Blizińskich w Bóbrce, Krasińskich w Leszczowatem, dr Zdunia w Procisnem, Jaruzelskich w Sanoczanach, Ostaszewskich we Wzdowie itp. W jednym z listów Oskar Kolberg, wyznał że to właśnie te bieszczadzkie materiały najbardziej sobie cenił. Nie mogę wyjść ze zdumienia, że ta skarbnica folkloru bieszczadzkiego nie została współcześnie wykorzystana przez jakiś lokalny zespół ludowy. A przecież sięgali do przebogatych zbiorów bieszczadzkich Kolberga inni, nie tylko zespół Mazowsze, wcale nie ujawniając pochodzenia danego dzieła. Myślę, że wręcz obowiązkiem jest zaznajomienie szerszej rzeszy czytelników chociażby z cząstką materiału folklorystycznego i etnograficznego, spisanego przez Kolberga w Bieszczadach.
Cykl prezentacji tego materiału będzie opatrzony tytułem "Z Kolbergiem po Bieszczadach", nawiązującym do tytułu stałej audycji polskiego radia z lat sześćdziesiątych p.t. "Z Kolbergiem po kraju".
Na początek przedstawiam historyjkę o pochodzeniu nazwy Hnatowego Berda. Przy okazji
...
|