
Ślady Wielkiej Wojny....


Artykuł ten dedykuję Panu Stanisławowi Macieli, opiekunowi cmentarza wojskowego w Lesku. Z Bieszczadami, chociaż w nich nie mieszkam, związany jestem od ćwierci wieku. Początkowo nieśmiałe ich poznawanie przerodziło się w głębsze uczucie do tych gór, chęć poznania wszystkiego i wszystkich, którzy z Bieszczadami związali swoje życie. Tak po raz pierwszy lat temu kilkanaście zetknąłem się ze śladami pierwszowojennymi w Bieszczadach. Było to chyba w roku 1982 lub 1983; wybrałem się na spacer na Korbanię i zobaczyłem spore ilości łusek karabinowych, jakieś odłamki...oczywiście wszystko upychałem po kieszeniach w miarę możliwości, mając na względzie pojemność tych kieszeni. Refleksje przyszły znacznie później, gdy po dwóch latach wybrałem się na Chryszczatą. Zaintrygowały mnie linie ciągnących się wzdłuż grzbietu transzei. Poziom i skąpość informacji na temat rozgrywających się w tym rejonie walk ograniczał się do zdawkowych informacji o potyczkach z ugrupowaniami UPA, więc większość turystów o ile w ogóle zwracała na nich uwagę i utożsamiała je z walkami opisywanymi w książce p. Gerharda ,, Łuny w Bieszczadach" i długo jeszcze i ja żyłem w tym przekonaniu.... Większość młodych mężczyzn w pewnym okresie życia interesuje się militariami, ze mną było podobnie. Sięgnąłem do pudełka, w którym umieściłem swego czasu skarby przyniesione z Korbani i spotkała mnie niespodzianka,...przyniesione łuski miały wyraźnie wybite daty produkcji i nie były to daty wskazujące, że wyprodukowano je w czasie drugiej wojny światowej. Głębsze ,, studia '' utwierdziły mnie w przekonaniu, że pochodzą z okresu pierwszej wojny światowej, a że było ich dużo, nawet bardzo dużo, wniosek był jeden: bitwa rozgrywająca się w tym rejonie musiała ilością zaangażowanych w nią żołnierzy znacznie przewyższać potyczki z lat czterdziestych w tych rejonach. W sukurs przyszedł mi przewodnik Władysława Krygowskiego z 1970 roku, w którym skrótowo opisano historię działań wojennych 1914 / 1915 w Bieszczadach tudzież książki ,, Spór o Bieszczady'' Witolda St. Michałowskiego, gdzie dosłownie kilka rozrzuconych zdań mówi o pierwszej wojnie w Bieszczadach. Po przeczytaniu (jakże mogłem to ominąć wcześniej) emocje sięgnęły zenitu...Ale dużo, dużo później przyszło zrozumienie tragedii, która rozegrała się na przestrzeni 7 miesięcy w Bieszczadach, gdzieś na początku wieku, powiedzmy w 1914 roku...
Trochę historii rok 1914 i
...
|