
Rozbiory Bieszczadów


odczucia i poglądy w rodzaju "można włączyć", lub "z turystycznego punktu widzenia".
W rezultacie, w zależności od tego, która grupa naukowców głośniej wyraża swoje poglądy, obszar Bieszczadów przybiera coraz to inne kształty. Ostatnio najwidoczniej przeważyły poglądy geografów-alpinistów, godnych kontynuatorów zdobyczy naukowych z okresu PRL. Dla nich prawdziwe góry to tylko te najwyższe grzbiety, najlepiej kończące się połoninami.
Wszystkie inne to albo "pogórze", albo jakieś barachło, o którym w ogóle nie warto wspominać.
Gdyby im dano pole do popisu, to na mapach Himalaje stanowiłyby wyłącznie szczyty o wysokości powyżej 8000 m n.p.m., a z obszaru Tatr usunięte zostałyby Gubałówka i Giewont, jako zbyt niskie jak na "naukowe" kryteria współczesnych Kolumbów. Tak czy owak, na naszych oczach dokonał się rozbiór Bieszczadów.
Domyślam się nawet, jakie czynniki doprowadziły do niego. Otóż, wszystkie polskie góry to są skrawki nadgraniczne, gdzie po postawieniu dłuższego kroku człowiek nie jest
pewien, czy przypadkiem nie znalazł się już w Czechach lub Słowacji. A w naszym bieszczadzkim trójkącie można jechać dziesiątkami kilometrów i wciąż jest się w polskich górach. Najwidoczniej ten ogrom Bieszczadów przerósł możliwości percepcji niektórych profesorskich umysłów i to jest jedna z przyczyn pomysłów na rozbiór Bieszczadów
na czynniki pierwsze. Druga przyczyna też jest prozaiczna. Ileż to rozpraw i dysertacji można napisać dzieląc Bieszczady, ileż zrobić doktoratów?.
Skutkiem tej radosnej twórczości jest to, że na części grzbietu Gruszki wykreowano "Pogórze Leskie", uznając za mało istotny fakt, że jest on jedną z odnóg Chryszczatej, łącząc się z nią przez Gabry Wierch, Gawgań i Huczek.
Pozostawiono - nie wiadomo w jakiej krainie geograficznej - tereny centralne Bieszczadów, w tym wokół Zalewu Solińskiego, pasmo Otrytu itp. Dokonano tego z chirurgiczną precyzją. Dwie identyczne góry położone po dwóch stronach kilkumetrowej szerokości strumyka ulokowane "naukowo" w dwóch różnych krainach; z całkowitą pogardą dla realiów i tradycji historycznej. Czysty humbug. Pozbawiono tożsamości i dziedzictwa większość populacji naszych
pięknych Bieszczadów. Można oczekiwać, że ta quasi naukowa działalność zakończy się odkryciem nowych krain, np. tereny wokół Zalewu Solińskiego zostaną nazwane Pojezierzem Myczkowiecko - Solińskim, grzbiet Chryszczatej "otrzyma" nazwę Gór Niedźwiedzich, a wokół Ustrzyk Dolnych znajdzie się miejsce dla Grzędy Ustrzyckiej. Dla grzbietu Otrytu z przyległościami trzeba będzie zarezerwować nazwę
...
|