
Jak drzewiej bywało na wielkanocne święta


pisanki, które wszyscy chętnie dają, a oni spożywają je w przerwie warty. Po Rezurekcji każdy szybko pędzi do domu, jedni przed drugimi, co miało znaczyć, że najszybciej w polu obsieje lub posadzi ten, kto będzie pierwszy. Do czasu śniadania nie brano nic do ust. Po obraniu jajek skorupki zakopywano w ogrodzie na dobry urodzaj. Miało z tego urosnąć też ziele, tzw. "Maruna". Po sutym śniadaniu nie wolno było odpoczywać, nie daj Boże leżeć - bo skoszone siano czy zboże zgnije na pokosach. Pilnie tego przestrzegano. Resztki jedzenia dodawano do karmy zwierzętom, żeby zdrowo się chowały. Po długim poście jedzono obficie i dużo, aby "wynagrodzić sobie" za uczciwe wstrzymanie się od tłustego jedzenia. Odwiedzano się rodzinnie. Za to w drugi dzień oblewano się na całego.
We wsiach jeszcze przestrzega się starych obyczajów i przekazywanych z pokolenia na pokolenie wierzeń związanych z obrządkami świątecznymi, w miastach nie ma już czasu ani ochoty stosowanie się do tradycji i oprócz uroczystego śniadania pozostałe wierzenia odchodzą w zapomnienie.
S.R.
|