
Reportaż z wyprawy


"Sposób na nudę, czyli jak można połączyć zabawę z przygodą"
Kiedy zwiedziło się Bieszczady wzdłuż i wszerz, na piechotę, rowerem i autobusem, przychodzi czas na nowe wyzwania. A jak się jeszcze ma dwadzieścia lat i młodzieńczą fantazję bez ograniczeń, to opisana niżej przygoda może pozostać w pamięci na zawsze. Początkowo na twarzach osób, którym mówiliśmy o naszych planach, pojawiały się uśmiechy i równie często padały komentarze typu: "...maluszkami?! Tą trasą? Nie ma takiej możliwości, tam trudno przejechać nawet terenowym. A to błoto, woda...nie. Nie dacie rady".
Mimo wielu takich opinii nie zamierzaliśmy się poddawać.
I stało się. Pierwszy nieoficjalny rajd samochodów pseudo-terenowych "Maluch-Trophy" odbył się i zakończył sukcesem, o czym świadczy choćby niniejszy artykuł.
Dla Szanownych Czytelników należy się relacja od początku.
"Projekt X" - tak zatytułował swój program Bogusław Linda, którego głównym bohaterem był on sam. Jeden z pierwszych odcinków został nakręcony w lasach nieistniejącej już dziś wsi Tyskowa miedzy Baligrodem, a Wołkowyją. Tematem tego odcinka był terenowy rajd, w którym aktor grał "pierwsze skrzypce". Zafascynowany przygodą jaką przeżyli bohaterowie, postanowiłem zorganizować coś podobnego. Jedno nie podlegało dyskusji, rajd musiał się odbyć! Fundusze jakie mogłem przeznaczyć na ten cel były "o niebo" mniejsze od tych jakie miał do swojej dyspozycji Linda, nie mówiąc już o sprzęcie, z którego korzystał.
Małe środki, to i małe samochody, i jeszcze mniejsze środki techniczne. I jeszcze jedno - nie było kamer ani fajerwerków tylko skromny aparat fotograficzny. I przyszedł czas, by udowodnić powiedzenie, że Polak potrafi (jak zechce). Po krótkiej rozmowie z kolegami i oni postanowili wziąć udział w imprezie. Wydatki jakie przyszło nam ponieść z tytułu całego przedsięwzięcia, to koszty pełnych baków paliwa oraz zakup prowiantu i napojów. Ogromne stalowe, terenowe "rumaki" (Toyoty, Nissany, Fordy) używane przez p. Bogusława w programie, zostały zastąpione w naszym wydaniu dwoma starymi, wysłużonymi maluszkami!
Zaplanowana przez nas trasa miała przebiegać śladami prawdziwego rajdu i rozpoczynać w miejscowości Tyskowa, potem musiała być już nieco zmodyfikowana tzn. krótsza. To oprócz jazdy w trudnym terenie, przygoda miała być najważniejsza, a cel - dotarcie do zabytkowej cerkwi w Łopience.
Nasze "terenowe" wozy należało jeszcze odpowiednio wyposażyć na
...
|