
Bieszczadzkie kolędy


w kolędzie "W dzień Bożego Narodzenia" kiedy to Jezusowi przyśpiewują ptaszki: "wróbel zaczyna dyszkantem,/ Słowik mu pomaga altem,/Szpak tenorem krzyknie czasem,/A gołąbek gruchnie basem,/Gruchnie basem!"Święta Rodzina w naszych kolędach jawi się jako niemal swojacy, sąsiedzi, którzy tak samo zmagają się z biedą i trudnościami. Więc trzeba im pomóc. Ernest Bryll w ubiegłorocznym, świątecznym dodatku do Rzeczpospolitej zamieścił obszerny esej o polskich kolędach, w którym tak ocenił występujących w nich pasterzy:
"Jacy są oni ludzcy. Jacy niezmiernie prymitywni. Nawet po zobaczeniu Niezwykłego, Gwiazdy i Anioła. Bo tu i zbliżyć się można do Przedwiecznego, co leży teraz na sianku… Coś tam dać i tak odbyć spotkanie z cudem." Na drugim biegunie tej ludowości stoi patetyczna, wykorzystująca boską tajemnicę "A słowo ciałem się stało", patriotyczna pieśń nad pieśniami "Bóg się rodzi". No, ale tu w odróżnieniu od większości polskich kolęd znany jest autor, czołowy liryk epoki Oświecenia Franciszek Karpiński. Bryll stawia tę kolędę bardzo wysoko, tuż obok Bogurodzicy i stwierdza,
że zawarte w niej odniesienie do błogosławieństw dla naszego domu ma znaczenie wielkiej mistycznej modlitwy, godnej "największego z wierszy literaturze chrześcijańskiego świata myśli". "Wśród Nocnej Ciszy", uważana jest za najstarszą znaną nam i śpiewaną do dziś kolędę, powstała w XIV lub XV wieku. Zachowała się zapewne dzięki niepospolitym walorom słowno muzycznym. Któż wie jednakże, ile może nie mniej pięknych pieśni Bożonarodzeniowych uległo zapomnieniu i bezpowrotnie zniknęło z naszego życia? W dzieciństwie sam spotkałem się z jedną z takich utraconych kolęd, kiedy to moja Babcia, chcąc mi zaprezentować prastarą kolędę, zdołała wydobyć ze swojej pamięci tylko takie oto słowa: Bębnił, kołatał, małatał, ciął się w czoło ta i płakał, I tyle tylko potrafię zaśpiewać, chociaż chciałoby się wiedzieć, kto i z jakiej okazji tak zapamiętale tarabanił w tej, niewątpliwie pieśni z ludu,
o lwowskiej prowienencji.
Była i druga taka kolęda, ponoć ulubiona mojego Dziadka. Już nie wiem, czy tyle tylko zapamiętali rodzice, czy to ja tylko tyle sobie przyswoiłem:
"Pomaleńku Józefie pomaluśku nieboże/ty wiesz, że ja nie mogę iść w tak daleką drogę".
To są słowa utrudzonej, ciężarnej Maryi, wypowiedziane w drodze z Egiptu na ten spis ludności, który zarządził król Herod. Nigdy i nigdzie więcej
...
|